20.10.2009

Zimo-jesień podjeleniogórska

Złotej się nie doczekamy najwyraźniej, stalowa zapadła nad Kotliną. Jesień - pani o dziesiątkach twarzy...





Chrabja - notka krótka wspomnieniowa

Odszedł Chrabja, odszedł do krainy Świętego Spokoju, tak cicho i nieoczekiwanie, bez pożegnania. Nie epatował sobą. Chorował bezgłośnie. 
Był Krzysztof postacią znaną w światku internautów, jego nieustający projekt pod nazwą "Poślizg, organ Partii Świętego Spokoju im. Felicjana Dulskiego", ukazywał się od 1997 r. W ostatnich latach zajmował się przeróżnymi rzeczami: pracował z WOŚP-em Jurka Owsiaka, pisywał do jednego z bardziej znanych polskich portali internetowych, był recenzentem w wydawnictwie. Jeszcze kilka dni temu "ćwierkaliśmy" wesoło na Twitterze na tematy okołopolityczne. 
Wszędzie, gdzie "bywał" (w szczególności "bywał wirtualnie") pozostawi pustkę, której nie sposób będzie wypełnić.I mnie nie dane było poznać Go osobiście, nasz kontakt ograniczał się do korespondencji elektronicznej i - ostatnio - "spotkań" na stronach społecznościowych. Przy czym słowo "ograniczał się" nie jest tu uzasadnione, był to okresami kontakt tyle intensywny, co niezwykle treściwy. Straciliśmy się z internetowych oczu na dłuższy czas, znajomość odżyła przed kilku miesiącami. Na krótko, na cholernie krótko...

Do zobaczenia, Krzysztof!

~~~

via McBor


16.10.2009

Kariery Jeleniogórzan

Wyboiste są drogi karier, szczególnie w środkach 'musowego przykazu', jak to drzewiej mówiono. Świetnym przykładem jest Tomasz Kamel, zwany Kammelem, któremu ostatnio "cuś nóżka się obsuwa". Ale dla kasy - i z takim pas-partout... czegóż się nie wyczynia...



Nagranie z klubu dla kochających inaczej (swobodniej?) "Usta Mariana" - talent pana Tomasza wybuchł z niespotykaną siłą... Zresztą: oceńcie sami....

Wspomnienie linii kolejowej Bolków-Marciszów

Bez komentarza - z łezką w oku...



Grünbusch koło Jeleniej Góry - stara warownia

Na wartko i świetnie redagowanej stronie Studenckiego Koła Przewodników Sudeckich przy Politechnice Wrocławskiej znalazłem takie oto doniesienie: 
Zamkowa Góra (449 m, niem. Schloß-Berg), należąca do Wzgórz Łomnickich, wznosi się na południe od historycznej Jeleniej Góry (choć obecnie – w granicach miasta), nad terenem dawnej jednostki wojskowej. Las w tej okolicy nosił nazwę Grünbusch („zielony zagajnik”). O średniowiecznym zamku–strażnicy na Zamkowej Górze nie mówią żadne dokumenty, wymieniają go jednak – nie zawsze wiarygodne – XVIII- i XIX-wieczne kroniki, odnotowując zajęcie go przez husytów w 1427 r. O jakichś pozostałościach fundamentów ponad kamieniołomem, znajdującym się na zach. stoku (a więc tuż pod szczytem) pisał w 1927 r. Victor Schaetzke. No i nazwa wzniesienia wiązała się niewątpliwie z tradycją zamkową. Jednak po drugiej wojnie światowej żadnych śladów budowli nie było widać, zatem opowieści o zamku traktowano raczej jako legendę, lub co najwyżej nie mające potwierdzenia domniemanie.
Tak też opisaliśmy Zamkową Górę w książce „Zamki i dwory obronne w Sudetach” (nawiasem mówiąc „proroczo” przewidując rychłe działania jeleniogórskiego środowiska archeologicznego).
Ostatnio pojawiły się informacje o zaprawie murarskiej zauważonej w rejonie szczytu. W ślad za tym zadziałali archeolodzy i – zamek jest, mówiąc najkrócej.
Badania prowadzili we wrześniu studenci z Koła Naukowego Studentów Archeologii U.Wr. (głównie Maria Legut). Na samym szczycie odkopano fragment zaginającego się łukowato muru o długości ok. 10 m i grubości 1,2-1,4 m, ułożonego z dużych kamieni, łączonych zaprawą wapienną (typową dla średniowiecza).
Mur (zapewne fragment muru obwodowego) przecięty jest ścianą kamieniołomu – pewnie więc nie uda się dowiedzieć „co było dalej”, jaki był kształt całego założenia. Z drugiej strony mur dość tajemniczo „rozpływa się” (może został rozebrany?), a jego kontynuację może stanowić ociosana (?) skałka, także stojąca nad samą krawędzią urwiska.
Odkrycie raczej nie budzących już wątpliwości pozostałości zameczku zdaje się potwierdzać wersję, która do tej pory mogła się wydawać nieco fantastyczna (choć tak opisują to kroniki) – o systemie małych zamków strażniczych wokół Jeleniej Góry (Koziniec, Zamczysko w Borowym Jarze, Zamkowa Góra). Taką ich funkcję potwierdza fakt, że nie wiązały się z żadnymi posiadłościami i nie wiadomo nic o rycerzach, dla których stanowiłyby siedziby.  

Przypomnijmy tedy, co znalazło się na ten temat w Kronikach Jeleniogórskich. Niewiele tego, bo istotnie o budowli na terenie byłego poligonu przy obecnej ul. Sudeckiej informacjo brakowało także kronikarzom miasta.

U Herbsta czytamy jedynie tyle:
[...] śląscy władcy usiłowali jeszcze powstrzymać napaści husyckie, tworząc w roku 1427 wspólną armię i wyznaczając miejsce zbiórki w Jeleniej Górze. W tym czasie Husyci bezskutecznie oblegali Chojnik i Sokolec. Również spod zamku we Wleniu wycofali się, nie odnosząc zwycięstwa, więc podpalili miasto. Następnie ruszyli na Lwówek Śląski, jednak  zniszczony przez właśnie wezbrane wody Bobru most uniemożliwił im wkroczenie do miasta. Wówczas zwrócili się całą siłą ku Jeleniej Górze, którą niepokoili kolejno 13, 17 i 19 września. Mieszkańcy bronili się tak dzielnie, że wszystkie trzy ataki zostały odparte,  nie udało się uniknąć podpalenia przedmieść. Zamek na Hausbergu i zamek Bolka nad Bobrem, niedaleko Dąbrowicy broniono tak świetnie, że nie stanęła tam noga żadnego husyty. Jednak zamek w Grünbusche, ćwierć mili od Jeleniej Góry i zamek na wzgórzu opodal Siedlęcina (w Bobrowym Jarze), zwanym dziś Sechstädteberg zniszczono [...]
Vogt precyzuje:
[...] miasto Jelenia Góra odparło trzy szturmy 13, 17 i 19 września 1427 r., natomiast zdobyli kilka pomniejszych zamków – np. Grünbusch i zamek w Lesie Siedlęcińskim, którego ruiny służyły później rycerzom-rabusiom [...].

I jeszcze zdjęcia ze wspomnianej strony SKPS Polibudy: 








15.10.2009

Polska Times zyskuje (w moich oczach)

Na naszym rynku prasy ogólnokrajowej coraz trudniej znaleźć jest tytuł, który byłby łaskawy INFORMOWAĆ, miast "PROPAGANDZIĆ"; wszak  "Gazeta Wyborcza" już od dłuższego czasu (najpóźniej od chwili zbratania się z postkomunistami) jest całkowicie niestrawna, "Rzeczpospolita" jest - jak słusznie zauważył nader często błądzący ex-mini-ster Czuma - tubą propagandową PiS-uaru z sapiącym nawet na piśmie Semką na czele, "Dziennik" nieomal niczym nie różni się od bratniego "Faktu". Na tle tych szmacianych gazetek "Polska-Times" ze swoimi wydaniami regionalnymi staje się nieoczekiwanie najmilszym mi źródłem informacji pisanej. Zmiany dokonały się kolosalne od chwili startu tego dziennika, moim zdaniem - zmiany na lepsze. 







Z dzisiejszego wydania (internetowego) polecam bardzo trafny artykuł charakteryzujący dość dobrze osobę pana Donalda Tuska. W przeciwieństwie do gazety POLSKA-TIMES ten Pan niczego się nie nauczył, a w chwilach trudnych zdaje się całkowicie nie panować ani nad sobą, ani - co gorsza - nad rządem, ergo - nad wydarzeniami w kraju. 


O Tusku także TUTAJ.
I jeszcze o Tusku i PO w Rzepie - Paweł Śpiewak

Koty w marcu, Lenin w październiku. Zima też.

Kilka porannych impresji ze spaceru z Frodą. Data (ku przypomnieniu): 15 października 2009 r., godzina 6.45. Miejsce: Strupice, Jeżów Sudecki. Warunki meteo: silny wiatr północno-zachodni, opady śniegu intensywne, temperatura w ciągu godziny wzrastająca: od minus 1˚C do plus 1˚C, zachmurzenie 8/8. Jest pięknie... Jest pięknie?


 


PS. Chyba trzeba będzie pomyśleć o dokarmianiu kotów naszych śmietnikowych. Mają się dobrze, żyją pod dachem nieukończonego budynku. Robi się jednak zimno...

14.10.2009

Platforma nie zna swoich posłów


Ze względu na to, że należy zapoznać się z metodami kolejnej partii oszustów i kombinatorów, jak okazało się po zaledwie 2 latach jej rządów, wlazłem sobie na stronę Platformy Obywatelskiej. 





To tam powinien znajdować się nazwisko mojego posła, człowieka, który nie bardzo pasuje do tej zgrai łapówkarzy... 
I co znajduję:



Ze zdumieniem przecieram oczy i zaglądam na stronę dolnośląską PO:







Tu jest "Marcin Zawiła"... Tak, jak wybierałem. Szybka zmiana imienia - dla uniknięcia podsłuchu przez CBA? A może - co bardziej prawdopodobne - zwykłe niechlujstwo na stronie Platformy, zupełnie takie samo, jakie cechuje jej rządy? 

Dla mnie jest to po prostu wstyd, że Platforma nie zna imion własnych posłów...





Festiwal Nauki w Jeleniej Górze

Dolnośląski Festiwal Nauki jest imprezą popularnonaukową organizowaną co roku we wrześniu (edycja stacjonarna) i październiku (sesje wyjazdowe w Legnicy, Jeleniej Górze, Wałbrzychu, Ząbkowicach Śląskich) przez wyższe uczelnie Wrocławia, instytuty Polskiej Akademii Nauk oraz środowiska pozauczelniane. Jest adresowany do wszystkich interesujących się nauką, kulturą, sztuką, ciekawymi zjawiskami otaczającego nas świata.

Chcielibyśmy, aby nauka nie była postrzegana jako hermetyczna, niedostępna i niezrozumiała. Chcemy przybliżyć jej tematy, problemy, które rozwiązuje, korzyści, jakie z niej płyną, pokazać jej postęp w różnych dyscyplinach oraz nowe kierunki, jak biotechnologia, nanotechnika i nanotechnologia. Nie unikamy spraw trudnych i drażliwych, a podejmowane tematy są odpowiedzią na ważne dylematy społeczne. W atrakcyjnej, zrozumiałej dla przeciętnego odbiorcy formie staramy się prezentować osiągnięcia nauki we wszystkich dziedzinach wiedzy.

W naszych zamierzeniach Festiwal Nauki ma być wielką "pigułką edukacyjną" - w krótkim czasie można wysłuchać ciekawych wykładów, brać udział w dyskusjach z uczonymi, zwiedzać na co dzień niedostępne laboratoria i warsztaty badawcze przyrodników, lekarzy, inżynierów, humanistów i artystów.

Chcemy uczestniczyć w procesie kształtowania społeczeństwa dysponującego coraz większym zasobem i poziomem wiedzy, przekonać, że wiedza stoi w centrum najważniejszych procesów cywilizacyjnych i że od sposobu i wielkości finansowania nauki zależy poziom i wykształcenie społeczeństwa, a więc nasze miejsce w Unii Europejskiej i na świecie.

Festiwal Nauki to także sposób na integrację środowiska naukowego wokół promowania nauki, kształtowanie postaw odpowiedzialności uczonych za wykorzystywanie odkryć naukowych, promocja regionalnych inicjatyw edukacyjnych, uzdolnionej młodzieży oraz pomoc w wyborze kierunku studiów wyższych. To sposób na zainteresowanie przemysłu i firm potencjalnymi możliwościami zastosowań badań i odkryć naukowych. 


Program jeleniogórskiej części Festiwalu do obejrzenia (i pobrania) TUTAJ (format.pdf) 

Flagi

free counters