Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudawy Janowickie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudawy Janowickie. Pokaż wszystkie posty

27.05.2013

Nieśmiała wiosna 2013


Czy wreszcie zacznie panować niepodzielnie? Czy zatrzyma się u nas na dłużej? Bo jeśli nie, to przyjdzie czekać na lato, ot - krótkie 3 tygodnie...


25.03.2012

Wiosną wokół Gór Sokolich

Pierwszy wypadzik półdzienny tej wiosny: rozpoczęliśmy w Łomnicy w pałacu, skończyliśmy w Karpnikach (w pałacu), po drodze spoglądając przez Bóbr na pałac Wojanów mijając pałac Bobrów, Sokoliki i "Szwajcarkę". Gdzieś w oddali zamigotał pośród drzew także pałac Dębowy, znany niegdyś pod nazwą "Willa Pani Aichinger". Przepiękny, letni dzień u progu wiosny... I pięć pałaców podczas 5-godzinnego spaceru. Takie rzeczy to tylko w Dolinie Pałaców i Ogrodów! 
Z wykopalisk piwnicznych w Pałacu Łomnica:  drzwiczki do pieca wielkiej kuchni pałacowej. W podziemiach Dużego Pałacu prowadzone są intensywne prace "odkrywkowe" i rekonstrukcyjne. Pewien fragment piwnic świadczy o istnieniu w tym miejscu drewnianej budowli na długo przed powstaniem obecnego obiektu.
Spinning w Bobrze, pomiędzy dwoma pałacami. Po przeciwnej stronie park przy pałacu Wojanów. Jego projektantem był znakomity architekt krajobrazu, dyrektor pruskich ogrodów królewskich, Peter Joseph Lenné
Pałac Wojanów wiosną 2012.
Z Łomnicy widok ku Sokolikom z kościołem w Wojanowie - z przewspaniałymi (lekko niszczejącymi) płytami nagrobnymi członków rodów Schaffgotsch i Zedlitz. 
Pałac w Bobrowie (Boberstein), ostoja G. Artmanna. Z powodu krojącego się mojego serca i jego słabości, nawet nie zajrzeliśmy na dziedziniec. Jeżeli nie stanie się tutaj cud inwestorski, podobny temu w Karpnikach - to wkrótce "...ostanie nam się ino mur".
Froda liściokopna, wiosenna: to również dla niej pierwsza tegoroczna dalsza wyprawa. Wyraźnie widać było braki kondycyjne, spowodowane przebytą kontuzją łapy i 3-tygodniową karencją cieczkową. Dzielnie jednak przemaszerowała całą trasę, w domu jednak padła "żywym trupem".
Husyckie Skały, albo w gościnie u feldmarszałka Blüchera (Blücherstein, znane również pod nazwą Kutschenstein). To pomiędzy dwoma wyniesieniami Gór Sokolich: Krzyżną i Sokolikiem. 
Kościół ewangelicki w Karpnikach: wzniesiony w latach 1748-1752, powiększony o wieżę w 1903 r., opuszczony w 1945 r. Murowany, założony na prostokącie, o salowym wnętrzu z piętrowymi kondygnacjami empor. Dzisiaj - poza wieżą, z której niewątpliwie dałoby się "zrobić" wieżę widokową (podobnie, jak to ma miejsce w Radomierzu) - nie ma tu czego zbierać. W pobliskiej pastorówce mieszka kilka rodzin, budynek jest dobrze zachowany. Wspaniałe organy z tego kościoła zostały w 1949 r. najprawdopodobniej przeniesione (po demontażu) do kościoła św. Benedyktyna w Płock-Radziwiu.
Wieża kościoła ewangelickiego w Karpnikach
We wnętrzu wieży
Większy plan na to, co z karpnickiego kościoła ewangelickiego pozostało
Pałac książęcy w Karpnikach. W lutym napisałem o pracach remontowych w nim trwających.  Do pałacu, do parku ściągają tłumnie ciekawscy: wieść o rewaloryzacji pałacu i założeń ogrodowych już się rozniosła. Kciuki ściskam za powodzenie przedsięwzięcia.

Takie tam dwa obrazki z "wykorzystaniem" fosy pałacu karpnickiego.

19.11.2011

Wędrowanie w Górach Kaczawskich

Nie pamiętam takiego listopada, jak ten tegoroczny. Przez ostatnie 19 dni niemal codziennie  świeci słońce, a poranne mgły i przymrozki znikają grubo przed południem.

Wybraliśmy się więc w Góry Kaczawskie, te najbliższe: na Górę Szybowcową, na Skibę, Łysą Górę, do Dziwiszowa. Było prześwietnie: pogodowo, wędrówkowo, krajobrazowo i - przepięknie widokowo. Ani przez chwilę nie zbrukaliśmy się wędrowaniem wyznaczonymi szlakami: aż do Dziwiszowa szliśmy "na szagę", przez opustoszałe już przecież pola i łąki, przez gęste zarośla, głogowe gaje i pyszne lasy bukowe, brzozowe i świerkowe. A cośmy pooglądali - to poniżej. Warto było, mimo mojego nadwyrężonego kolana.





Strona internetowa panny Frody: https://frodka.wordpress.com/




Strona internetowa Dziwiszowa: http://www.dziwiszow.pl/ 


Strona Mikrostacji na Łysej Górze: http://www.aesculap.com.pl/lysa_gora.html 




I jeszcze odnośnik z tematem związany:
Michała Rażniewskiego relacja filmowa z Łysej Góry, nagrana tego samego dnia
 .

16.10.2011

Bukowiec - spacer w dniu świętej Jadwigi

Nasza kolejna wizyta w Bukowcu, miejscu magicznym. Któryż to już mój pobyt tam, w tej niewielkiej wiosce z tak ogromnym potencjałem, z taką niezwykłą historią? A i dzień 15 października to dzień szczególny: tego dnia przed 768. laty zmarła księżna Jadwiga z Andechs-Meran, znana nam bardziej jako Jadwiga Śląska, czczona po śmierci jako patronka Śląska, ale także patronka pojednania polsko-niemieckiego.

Nie o niej jednak, a o Bukowcu: jako, że o peregrynacjach tamże pisałem już wielokrotnie (odpowiednie odnośniki pod tekstem), dzisiaj tylko rzeczy nowe. Po raz pierwszy udało mi się zakraść do dawnych zabudowań gospodarczych (w tym: do stajni wytwornych) wzniesionych przez hrabiego i ministra Friedericha Wilhelma von Redena opodal pałacu. Z jednej strony: obraz nędzy i rozpaczy, ruinacja okrutna; z drugiej strony: wielki podziw dla pomysłu, architektury i wykonania. Jest też strona trzecia, o której poniżej, na samym dole. Pierwej: kilka zdjęć ze stajen i obór:





W bukowieckim pałacu wystawa o niebagatelnym znaczeniu, która w Kotlinie Jeleniogórskiej gości już od pewnego czasu: "Podróże w czasie - dawne widoki Śląska z kolekcji Haselbacha". O browarniku Albrechcie Haselbachu także już pisałem (właśnie przy okazji pojawienia się wystawy w Pałacu Łomnica bodaj). Jednak to właśnie pałac w Bukowcu wydaje mi się miejscem niezwykle odpowiednim do jej prezentacji: jako, że pan Haselbach kolekcjonował miedzioryty, litografie, grafiki i akwarele z obu części Śląska, Górnego i Dolnego; a najsłynniejszy właściciel bukowieckiej posiadłości, wspomniany wyżej F. W. v. Reden, był wielkim reformatorem górnictwa górnośląskiego, nadsztygarem królewskim i wreszcie Tajnym Ministrem Państwowym ds. Górnictwa i Hutnictwa (w jego herbie szlacheckim znajdujemy pyrlik); to zdaje się, że nie ma lepszej dla tej niezwykłej wystawy lokalizacji. Choćby czasowej. 


Jedna z grafik z kolekcji Haselbacha, przedstawiająca założenie pałacowo-parkowe w Bukowcu
Z pałacu ruszyliśmy prostą i znaną już drogą do Herbaciarni, Opactwa (wokół stawów rybnych), a następnie wzdłuż Jedlicy do Mysłakowic. Kilka fotografii i następujących  pod nimi linków do innych tekstów o Bukowcu i von Redenach zostawiam tutaj, bo niezmierną przyjemność sprawia mi każdorazowa bytność w tamtych okolicach.
Jesienna sielanka nad stawem obok bukowieckiego pałacu
 

Herbata (kawa?) w Herbaciarni, z ukochaną (obok Połowinki) współwędrowniczką
Klasyka (jak z grafik haselbachowych): Śnieżka z Herbaciarni
Niezwykłej urody budowla: Dom Ogrodnika w parku bukowieckim - odremontowany pysznie
Widok oddolny na Herbaciarnię, Belwederem zwaną
W drodze do Opactwa
Nasza gwiazdeczka ukochana, Froda Wędrowna Wielce
Mysłakowicki pałac królewski - ważą się jego losy
__________________________________________________
Przed rokiem w Bukowcu (24.X.2010)
O Friederike von Reden: część 1 i część 2
O remontach i rewitalizacjach bukowieckich
O koncepcji przyszłości Bukowca
O von Redenach, piórem pani Augustyn


Na koniec dokument długi, ale ważny. Warto się "poświęcić" i przeczytać, nie tylko wyrywkowo. 
Koncepcja Rewitalizacji Założenia Pałacowo–Parkowego w Bukowcu

5.09.2011

Kaczawskie wędrowanie, cz. II

Z Podgórek, spod pałacu, uciekliśmy w góry, w kierunku kamieniołomu Silesia na północnych stokach Skopca. Trasa wiedzie przepiękną klonową aleją, wysypaną i utwardzoną - a jakże by inaczej w tym miejscu - kruszywem dolomitowym.
Idą dziewczyny, a leją
Przy zachodniej hałdzie Silesii - ławeczka, wiata i tablica (niestety, brak pojemnika na odpadki, choć my nie mieliśmy ich wiele, a i tak targamy wszystko ze sobą, póki nie natkniemy się na opróżniane kosze na śmieci). Znaleźliśmy się o rzut beretem od Wojcieszowa.
Hałda dolomitowo-wapienna kamieniołomu "Silesia"
Popas w kamieniołomie "Silesia"
Pamiątka z "Silesii"
Stąd powolutku zaczęliśmy nasz powrót do Jeleniej Góry: północnymi zboczami Maślaka na zachód, do niebieskiego szlaku, z którego jednak zaraz za Przełęczą pod Kobyłą zeszliśmy, by skierować się ku południu, w kierunku Maciejowej. Tam przeszliśmy przez groblę między stawami (łabędzie, nenufary, frodowe kąpiele i te sprawy...) i przez dziwiszowskie osiedle willowe "Leśne Zacisze" doszliśmy w nasze rejony, niedaleko Krzyża Milenijnego. Nie ma co opisywać - to trzeba na własne oczy...!
Na apetycik zostawiam Państwu kilka zdjęć. 
Trocinowe kąpiele pod Maślakiem
Widok na Rudawy Janowickie - znad Maciejowej
Grajek łąkowy, ogromny
Stawy w Maciejowej z widokiem na Sokoliki
Sokoliki i Rudawy Janowickie przedwieczorne
Karkonosze Gigantyczne, Olbrzymie - z okolic "Leśnego Zacisza"
Zachód słońca nad Strupicami - wędrowaliśmy niemal 13 godzin

Flagi

free counters