Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

12.02.2012

Ostatnia (?) bardzo mroźna niedziela tej zimy?

Wpis głównie fotograficzny: piękny, rodzinny spacer niedzielny z Zabobrza przez "nowy" Jeżów Sudecki na Górę Szybowcową, a następnie przez "źródełko" z powrotem na Zabobrze...
Skoki na balach - Frodowa specjalność
Pomiędzy opuszkami owłosionych jak u Hobbita łap tworzą się uwierające kule lodowe
Połowinka maszerująca 
Skok po śnieżkę
Mocno już przygrzewające słońce tworzy termiczne prądy wznoszące
Do nieba...
Ruch na Górze Szybowcowej był wielki

27.01.2012

Meanwhile in Szklarska Poręba








Pictures© by Saba "Połowinka"™. 25.I.2012

23.01.2012

Szczypta romantyzmu


Styczniowy wieczór w Jeleniej Górze: Kościół Garnizonowy (dawny Kościół Łaski)

17.01.2012

Sanie bardzo rogate na Podgórzu w Kowarach

Poprzedni post był kowarski, więc tematu nie zmieniam. W sobotę najbliższą (21 stycznia) impreza, co się zowie: XI Międzynarodowy Zjazd Saniami Rogatymi. Będzie wesoło, smacznie, a pewnie i trunkowo... Warto!

Zapisy na stronie: http://sanierogate.kowary.pl/

Addendum: Zdjęcia z imprezy
Sanie rogate Kowary 2012

A jeśli ktoś woli "po czesku" - tego samego dnia w Jilemnicach odbędzie się podobna impreza saneczkarska: "Krasojízdy na rohačkách, ale i rejdách, vlčkách a dalších starých saních". Do wyboru, do koloru...

3.05.2011

Nowość w kalendarzu: Zi-Maj

Sypnęło potężnie w całej Kotlinie, ba - na całym Dolnym Śląsku. Moc kłopotów ten trzeciomajowy śnieg przyniósł, ale także niezwykłość widoków. Kilka z nich zamieszczam, o wiele piękniejsze znajdziecie na Facebooku, chociażby w albumie Wiedźmy Fotograficznej, Majki. Zi-Majówka ma potrwać jeszcze jeden dzień, dzisiejsza noc przyniesie mróz niewielki, tak do -6°C (w Kotlinie). Od czwartku państwo pogodynkowi zapowiadają powolny powrót wiosny...









Aktualizacja:
Wypada dorzucić jeszcze zdjęcia ze środowego spaceru porannego, bo aura i okolica zachwycające się zrobiły:






Po południu zi-majówka poczęła odpuszczać, spadł deszcz, pochmurało się. W nocy pewnie jeszcze lekko przymrozi, ale od jutra ma wrócić wiosna o parametrach w miarę normatywnych...

3.01.2011

Jakuszyce - wyścigi psich zaprzęgów


Jakoś zebrało się dzisiaj na psie treści w postach...
Od 6 do 9 stycznia w Jakuszycach i na części tras biegowych w przyległej części Gór Izerskich odbędą się zawody psich zaprzęgów "Border Rush! 2011" z cyklu Husquarna - Tour. 

RAMOWY PROGRAM HUSQVARNA TOUR 2011 
  • 6 stycznia 2011r. - godz. 12.00: start do etapu no. 5 - 30 km 
  • 7 stycznia 2011r. - godz. 19.00: start do etapu no. 6 - 30 km ( etap nocny ) 
  • 8 stycznia 2011r. - godz. 11.00: start do etapu no. 7 - 30 km 
  • 9 stycznia 2011r. - godz. 10.00: start do etapu no. 8 - 16 km; godz. 14.00: Ceremonia Dekoracji Zwycięzców oraz wręczenie nagród. 


Na starcie Husqvarna Tour 2011 staną najlepsi maszerzy (osoby prowadzące zaprzęg) z całego świata. Maszerzy startują w trzech klasach ze względu na ilość psów w zaprzęgu. W klasie limitowanej na zaprzęg składa się maksymalnie 6 psów, zaś w klasie nielimitowanej od 8 do 10 psów. Trzecią kategorią jest ski-jouring, czyli wyścig narciarzy ciągniętych przez psy.

I odpowiedni plakacik:

Zapnij psa na smycz!

Zima nas nawiedziła prawdziwa w Kotlinie Jeleniogórskiej, zima od jakiej zdążyliśmy się już odzwyczaić: my ludzie, ale i zwierzęta żyjące dziko w otaczających Jelenią Górę lasach. Nieomal codziennie rano, spacerując z Frodą widzę na skraju lasu lub na łąkach, pokrytych dość pokaźną warstwą śniegu, przemykające sarny, szukające czegoś do zjedzenia. Trudny to dla nich czas. Wprawdzie gdzieniegdzie leśnicy i zarządcy kół łowieckich zadają siano do paśników, ale przecież przed nami jeszcze ze dwa miesiące "białej pory roku". Sarny zbliżają się więc coraz śmielej do siedzib ludzkich, głównie odwiedzając śmietniki, gdzie często trafi im się smakowitszy kąsek. Ale także spotkanie z innymi, "wypasionymi", domowymi zwierzętami: z psami. 
Froda jako przedstawiciel rasy kanapowo-pieszczotliwej nie jest szczególnie zainteresowana gonieniem sarenek. Mimo tego, gdy rankiem wchodzę w las strupicki, albo idę na łąki w kierunku Dziwiszowa - zapinam ją na smycz. Ślady obecności saren spotykamy na każdym kroku.
Sarnie legowisko: jama wytopiona w śniegu
Niestety w Jeleniej Górze doszło już tej zimy do licznych przypadków pogryzienia, a nawet zagryzienia saren przez psy - jak pisze Konrad Przezdzięk w Jelonce.com. Straż Miejska potwierdza liczne zgłoszenia takich zdarzeń. Na stronie także dość krwawe zdjęcia rozszarpanych sarenek...
Bardzo więc proszę właścicieli psów, szczególnie tych które polowanie mają we krwi, by zechcieli zapinać je na smycz. Już samo gonienie saren - dla psów zajefajnista zabawa - powoduje ogromny stres i zagrożenie dla porożaków. A uciekanie w głębokim, częściowo zlodowaciałym śniegu, kosztuje sporo cennej energii i grozi poważnymi kontuzjami sarnich nóżek, czyli cewek. Szanujmy naszych sąsiadów czworonożnych z podmiejskich lasów...
Sarny na Zabobrzu

17.12.2010

Poranek różowy

Zelżał mróz, dzisiaj zaokienny pokazywacz zatrzymał się na 8 kresce poniżej zera. Na niebie porannym zaś widowisko w kolorach barchanowych. Warto było ruszyć z psem odrobinę wcześniej...




6.12.2010

Przytulanka w Filharmonii

Czas zająć się rzeczami naprawdę ważnymi - wyborcze igrce wreszcie zakończone, przynajmniej w bieżącym, starzejącym się mocno roku. Oto wydarzenie - moim zdaniem - bardzo ważkie:
Jeleniogórskie Centrum Kultury, Filharmonia Dolnośląska oraz wszyscy ludzie dobrej woli zapraszają na charytatywny koncert: 
PRZYTULIĆ ŚWIĘTA

Koncert kolęd i innych ciepłych piosenek i utworów muzycznych, który odbędzie się w środę, 15 grudnia 2010 r. o godz. 18.00 w Sali Miodowej Filharmonii Dolnośląskiej przy ul. Piłsudskiego 60 w Jeleniej Górze.
Biletem wstępu jest przyniesienie świątecznego podarunku dla najbardziej potrzebujących dzieci z Wielofunkcyjnej Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej "Nadzieja", które nie zawsze mogą poczuć świętaTen koncert to inicjatywa 14-letniej Karoliny, uczennicy 1 klasy PSM II st., która zwróciła się do nas - JCK z prośbą o pomoc w jego realizacji. Pomysł jest zarówno prosty jak i piękny - dać ludziom muzykę w zamian za podarki dla dzieciaków. Wystąpi pomysłodawczyni koncertu wraz ze swoimi kolegami i koleżankami, Jacek Szreniawa i jego uczniowie, zespół wokalny Głosowanie, oraz wiele innych zacnych i utalentowanych osób.

2.03.2010

Odstrzał psów grasujących w lasach

Dzisiaj zacznę od zacytowania fragmentu Ustawy o lasach z 28 września 1991 r. (pełny tekst TU):
Art. 30. 1. W lasach zabrania się:
[...] 
2) zaśmiecania;
[...]
11) wybierania jaj i piskląt, niszczenia lęgowisk i gniazd ptasich, a także niszczenia legowisk, nor i mrowisk;
12) płoszenia, ścigania, chwytania i zabijania dziko żyjących zwierząt;
13) puszczania psów luzem;
14) hałasowania oraz używania sygnałów dźwiękowych, z wyjątkiem przypadków wymagających wszczęcia alarmu.

Dodam jeszcze fragment Ustawy o ochronie zwierząt z 21 sierpnia 1997 r. (pełny tekst TU): 
Art. 33a. [...]
3. Zdziczałe psy i koty przebywające bez opieki i dozoru człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych i stanowiące zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, mogą być zwalczane przez dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich.

 
A teraz "pochwalę" się zdjęciem wykonanym dzisiaj w odległości nie większej, niż 500 metrów od granic dzielnicy Zabobrze, na obszarze moich - oraz licznych innych właścicieli czworonogów - codziennych spacerów z psem. 
Sarnie truchło - 2 marca 2010 r.
Las jest domem dla zwierząt. Pies (oraz jego właściciel) jest tu tylko gościem. Zwierzęta leśne odbierają go jako drapieżnika, wilka – już z daleka wyczuwają go i uciekają. W lesie, blisko miasta, zwierzęta nie mają spokoju – są ciągle płoszone przez spacerowiczów, a zwłaszcza przez biegające psy.
Właściciele psów najczęściej uważają swoich pupili za zupełnie niegroźnych lub świetnie wytresowanych. W każdym kanapowcu drzemie jednak drapieżnik, a najlepsza tresura może zawieść w konfrontacji z nagle ujawnionym instynktem łowieckim. Najgorzej jest zimą. Wystarczy cienka pokrywa lekko zmrożonego po wierzchu śniegu – sarna na swoich cienkich nóżkach zapada się, musi poruszać się powoli, każdy kanapowiec dogoni ją bez problemu. A wtedy wystarczy jedno dotknięcie zębami... 
Właścicielom psów polecam także pilną lekturę prywatnego bloga pracowników nadleśnictwa Gdańsk (uwaga, drastyczne zdjęcia!). 


Moja prawie półtoraroczna suka bardzo często biega sobie bez smyczy. Jest karna i posłuszna (no, w każdym razie: najczęściej...). Mimo to, gdy zapuszczam się z Frodą w las, nawet ten pod Górą Szybowcową - zapinam ją na długą smycz. Na łąkach, w pewnej odległości od lasu biega luzem, ale wówczas to ja bardzo pilnie wypatruję saren i innych zwierząt, żyjących w lesie, a gdy je zauważę, przywołuję Frodę, i każę jej iść koło siebie. Mimo jej posłuszeństwa wyznaję zasadę, że kontrola głosem i gestem sprawdza się na odległość nie większą, niż 20 - 30 metrów. Niemcy mawiają: "Zaufanie jest dobre, kontrola jest lepsza". Wiosną i latem ubiegłego roku, gdy Froda była jeszcze szczeniakiem, kilkakrotnie ruszyła w pogoń za dostrzeżonymi sarnami. Te na szczęście były bardzo daleko, a umiejętności sprinterskie Golden Retrievera w wieku poniżej jednego roku są raczej mierne. Taka jej "wolność" skończyła się tej zimy. Wprawdzie nawet widząc stadko saren Froda nie przejawia ochoty do polowania, ale kto tam wie, co jej do łba strzeli...
Froda na skraju lasu
No właśnie, a propos słowa "strzeli": w prasie i w telewizji mówi się sporo o sprawie odstrzału psów biegających samopas w lasach. Zasadniczo nie sprzeciwiam się takiemu rozwiązaniu, pod pewnymi wszelako warunkami. Głównym narzędziem walki z kłusującymi psami winien być mandat, słony i dotkliwy. Kary nakładane na łamiących prawo leśne właścicieli psów wynoszą od 50 do 1000 zł (dolna granica dość łagodna), w razie odmowy przyjęcia mandatu - do 5000 zł w Sądach Grodzkich, o ile sąd uzna winę posiadacza psa. Odstrzał winien następować jedynie po upewnieniu się przez myśliwego/leśniczego o nieobecności właściciela czworonoga lub też w sytuacji, gdy pies ewidentnie zaatakował lub zagryzł zwierzynę leśną. Są to działania trudne, wymagające od strzelającego szybkiej oceny sytuacji, dobrej orientacji i dobrej woli. I tak, jak pośród właścicieli psów dość jest ludzi nieodpowiedzialnych, tak pośród osób uprawnionych do odstrzału psów dość jest narwańców i "pistoletów". Po celnym zaś strzale wszelkie wyjaśnienia są mocno spóźnione - szczególnie dla psa. 

Dlatego w lesie lepiej trzymajmy nasze futrzaki na smyczy!

11.02.2010

Na biegówkach z Harrachova do Szklarskiej Poręby

21 lutego 2010 odbędzie się drugi już Bieg Bez Granic z Harrachova do Szklarskiej Poręby. Start o godzinie 11.00 oczywiście po stronie czeskiej, zapisy od godziny 8.00 do godziny 9.00 w Szklarskiej w Miejskim Ośrodku Sportu Kultury i Aktywności Lokalnej (wolę tę kolejność słów w nazwie, dającą piękny skrót MOSKAL) przy ul. Słowackiego. Stamtąd też wyjazd autokarem na start do Harrachova. Około godziny 15.00 - 16.00 czescy uczestnicy zawodów zostaną odwiezieni autokarem do Harrachova. Wpisowe dosyć symboliczne: 20 złociszy lub 120 korun'. 
Teraz tylko trzeba prosić Ducha Gór o sprzyjające warunki atmosferyczne.



Wszelkie informacje można uzyskać pod podanym wyżej adresem mailowym lub na stronie MOSKALa

2.02.2010

O zimie w mediach


Zima obrodziła się nam latoś niezwykle - to, co było normalne jeszcze w latach 70-tych XX wieku okazuje się przerastać techniczne i cywilizacyjne możliwości wieku XXI. Efekt bębnienia o rzekomym globalnym, niepowstrzymanym ociepleniu? No, bo jak będzie ocieplenie, to nie ma co szykować się na zwyczajne jeszcze 30 lat temu zjawiska, występujące podówczas na północnej półkuli powszechnie...
Ameryka nie daje sobie rady ze śniegiem, niemiecka wyspa Hiddensee odcięta od świata (Gerhart Hauptmann znał takie zimy z Jagniątkowa; w domu na wyspie, gdzie znajduje się jedno z czterech jego muzeów, bywał jedynie latem), w Polsce zbuntowała się rzeka Bug, tworząc - jak to określiła jedna z gazet - największe lodowisko w kraju na zalanych łąkach.
Wczoraj pan premier zwołał posiedzenie sztabów kryzysowych. Debatowano na temat możliwych powodzi w całej Polsce, gdy tylko nadejdzie odwilż:
Czy sytuacja jest rzeczywiście groźna? Józef Rzemień, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim, uspokaja. Tłumaczy, że w tym momencie w naszym regionie ma-my przekroczony stan ostrzegawczy tylko w jednym miejscu - w Oławie na rzece Oława. Wo-da przekracza tę granicę zaledwie o 6 cm.
- Jednak spotykamy się po to, by zaplanować kilka scenariuszy działania, w zależności od tego, jaka pogoda czeka nas w najbliższym czasie - wyjaśnia Rzemień.
Hydrolodzy radzą, by nie lekceważyć sytuacji, i ostrzegają, że po takich opadach śniegu zagrożenie podtopieniami i powodzią jest naprawdę spore. 

Rozmowa z dr. hab. Czesławem Szczegielniakiem, hydrologiem z Uniwersytetu Przyrodniczego:
Czy po ostatnich opadach śniegu grozi nam powódź?

To oczywiście trudne pytanie. Ale dziś obstawiałbym, że jest większe prawdopodobieństwo powodzi niż możliwość jej uniknięcia.
Przyznam, że nie spodziewałem się takiej odpowiedzi. Czy to znaczy, że jesteśmy nieprzygotowani?
Po 1997 roku zrobiono sporo, by nie powtórzyła się ówczesna, letnia powódź, do której doszło po intensywnych opadach. Teraz sytuacja jest inna, bo musimy stawić czoło wodzie, która powstaje z topniejącego śniegu. A tego na Dolnym Śląsku dziś nie brakuje.
Jaka jest różnica między letnią i tak zwaną wiosenną powodzią?
Podczas powodzi, do której przyczynia się woda z topniejącego śniegu, znacznie bardziej zagrożone są tereny położone w środkowym i dolnym biegu rzek. To oznacza, że stosunkowo bezpieczne są rejony górskie, ale gdy rzeka zbiera wodę ze swoich licznych dopływów, może wylać już na równinach.
To znaczy, że wiosną zagrożony jest Wrocław?
Nie tylko Wrocław, ale wszystkie miejscowości położone w środkowym biegu rzek. Ale nie zakładajmy, że woda przyjdzie dopiero wiosną. Podtopienia mogą mieć miejsce już w pierwszej połowie lutego. Wszystko będzie zależało od temperatury, wiatrów i wilgotności powietrza.
Które rzeki są zagrożone?
Myślę, że oprócz Odry wysokie stany wód i zagrożenie powodzią wystąpi na Kaczawie, Oławie, Ślęzy, Widawie i Baryczy. Niewykluczone, że trzeba będzie ewakuować mieszkańców wielu miejscowości.
Nie brzmi to dobrze...
Dlatego już teraz warto się do tego jak najlepiej przygotować. Ostatnią wielką powódź "wiosenną" mieliśmy w 1979 roku i niewiele osób to pamięta. Podstawa to wczesne usuwanie zalodzenia rzek, tak by wielkie kry nie niszczyły infrastruktury, i postawienie w gotowości służb kryzysowych. Dobrze, że już teraz organizowane są spotkania decydentów. Obyśmy zdążyli na czas.

O Bobrze, ani o Kamiennej na szczęście ani słowa. W Karkonoszach śniegu jest relatywnie niewiele, ale już na środę (3 lutego) zapowiadane są intensywne opady, no a po nich przyjść ma lekkie ocieplenie, przynajmniej w nizinnych partiach Dolnego Śląska. Popłyniemy?
Panu Tuskowi radzę pilnie, by zatrudnił byłego premiera, pana Cimoszewicza, na stanowisku koordynatora d/s powodzi. Facet ma i doświadczenie i wspaniałe metody podnoszenia rodaków, szczególnie powodzian, na duchu. Pamiętamy przecież jego słynną wypowiedź z 1997 roku, że odszkodowań nie będzie, bo "to jest kolejny przypadek, kiedy potwierdza się, że trzeba być przezornym i trzeba się ubezpieczać, a ta prawda jest ciągle mało powszechna.". Nie twierdzę, że ówczesny premier rzekł coś niewłaściwego - rzekł to jednak, jak na polityka, w mało odpowiednim momencie.

Miasto Szklarska Poręba szykuje się do sprzedaży 10 pensjonatów, które dotychczas wydzierżawiała (za śmieszne pieniądze zresztą) prywatnym przedsiębiorcom. Spodziewany zysk to 10 milionów złotych. O ile znajdą się kupcy - a to wcale nie jest takie pewne. Władze, a także radni miasta pod Szrenicą kierują się długoletnią, świecką tradycją: "mówić dużo, nie robić nic", przynajmniej, jeśli chodzi o komunalne inwestycje związane z turystyką i wypoczynkiem. Organizowane w Szklarskiej Porębie co rusz referenda anty-burmistrzowskie są być może niezłą rozrywką dla mieszkańców, z pewnością nie stanowią żadnego magnesu dla potencjalnych turystów. Sądzę, że miasto wkrótce podzieli nieuchronny los Zakopanego, w którym odnotowuje się w tym roku spadek liczby gości sięgający 20%. Problemy podobne: kiepski dojazd (drogą i koleją), brak rozwoju i modernizacji stoków narciarskich i urządzeń wyciągowych (tam kłócą się Górale podhalańscy, tu Wierzchlocy karkonoscy...), zastój w inwestycjach związanych z tzw. après-ski. Karpacz zaciera ręce - a jeszcze bardziej sąsiednie ośrodki po południowej stronie granicy państwa.

Byle do wiosny...

I jeszcze komunikat:
Trzy uzdrowiska idą pod młotek
Resort skarbu zaprosił dziś do negocjacji w sprawie zakupu trzech spółek uzdrowiskowych.
Minister Grad chce sprzedać 87,74 proc. udziałów w Uzdrowisku Świeradów Zdrój, 89,71 proc. w Cieplicach oraz 92,15 proc. w Uzdrowisku Szczawno-Jedlina. Ta ostatnia firma jest także producentem wód leczniczych i mineralnych. W przypadku dwóch pierwszych uzdrowisk resortowi doradza firma Arcanum, w przypadku Szczawno-Jedliny Accord Next. 
Oby nie pojawili się tylko inwestorzy z Kataru - jeden wspaniały film sci-fi w trójwymiarze wystarczy na ten rok. Ubiegłoroczny hit reżysera Grada "Katar w Stoczni" był przecież także przebojem!

16.01.2010

Szadź




Przejdźmy teraz do rzeczownika rodzaju żeńskiego szadź, występującego także w wariantywnej postaci sadź, przejętej do polszczyzny literackiej z gwar, a znaczącego tyle co "biały osad składający się z kryształków lodu, powstały wskutek zamarzania przechłodzonych kropelek mgły; szron" (w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku szadzi, sadzi, w narzędniku szadzią, sadzią). Szadź w języku literackim to także "siwy nalot na liściach roślin".
Bo też i nasz wyraz pochodzi od staropolskiego przymiotnika szady - "siwy, pokryty siwizną" (por. np. w czeskim szedy - "szary, siwy, posiwiały; popielaty", w rosyjskim sedoj - "biały, siwy"). Czytamy np. w Biblii królowej Zofii z r. 1455: "Przeciwko szadym głowam powstani". Wyjściową zaś postacią formy szady był prasłowiański rdzeń ched (z półsamogłoską-jerem na końcu), który w językach zachodniosłowiańskich przeszedł w szad-, a we wschodnio- i południowosłowiańskich - w sed-. 

Profesor Jan Miodek



Ja po prostu uwielbiam to słowo...

14.01.2010

Mróz i mgła

Biały śnieg, szare powietrze, mleczne perspektywy... Jak atrakcyjnie  sfotografować mgłę? Nie mam pojęcia...





 (Jelenia Góra, 14 stycznia 2010, godzina 7.15. Temperatura: -11°C, bezwietrznie)

10.01.2010

Zima


Jeżów Sudecki, 10 stycznia 2010

Napadało - i pada. Jak słyszę - w całej Polsce. Mnie przypomniało się, jak w "dawnych czasach" w styczniu z niecierpliwością czekałem na prognozę pogody w dzienniku telewizyjnym: czy pan Wicherek, albo pani Chmurka wreszcie zapowiedzą nadejście opadów śniegu? I z reguły zapowiadali: od 20 do 30 cm na Mazowszu, regularnie, co roku o tej mniej więcej porze. Mimo "propagandy sukcesu" i komunistycznej cenzury mówiło się także o opóźnionych pociągach, kłopotach w przemyśle i problemach ludności oraz (niezmiennie do dzisiaj) o zaskoczonych służbach drogowych.
Jednak tragedii narodowej z corocznego zjawiska meteorologicznego nikt nie robił; ot, zima, więc i śnieg musi spaść, i przymrozić powinno. Że uciążliwe? Z pewnością tak - gorsze były samochody (może lepsi kierowcy?), słabsze ciężarówki, ale pociągi nieomal takie same.

Może tylko autobusy były bardziej odporne na takie - normalne przecież zimą - warunki: stare Karose i produkowane na ich licencji Jelcze (ogórki) lepiej dawały sobie radę w trudnych warunkach drogowych, niż współczesne "luksusiaki".
Gdy słucham dzisiaj dramatycznych wiadomości w radio i telewizji, czytam katastroficzne doniesienia prasowe, to zastanawiam się, "o co loto"? Utyskiwanie na służby drogowe, na PKP i PKS, na kierowców TIR-ów (którzy istotnie niekiedy nie doceniają warunków na drodze i przeceniają własne umiejętności i możliwości "wypasionych" aut), na nieodśnieżone chodniki i osiedlowe uliczki... Mili Państwo: cudów nie ma, zima jest, pada śnieg. Za 3 - 4 tygodnie pewnie nie będzie po nim śladu (chciałbym się mylić...), a za rok sytuacja najpewniej się powtórzy. Warto więc aż do tego stopnia się ekscytować??? 


Wszystkim tym, którzy cierpią w pociągach i przysypanych samochodach - serdecznie współczuję. 





Flagi

free counters