13.01.2010

Wolimierz

Jutro krótki wypad do Wolimierza ~ czas odkurzyć stare kąty...

Linki:

12.01.2010

Będzie FANTASY PARK!

Wystarczyła jedna krótka wizyta wszechmogącego i lubiącego hazard Grzegorza S. w Jeleniej Górze (być może w niedługim czasie następcy Donalda Tuska na którymś ze stanowisk) i oto sensacja: 
Tym jednak co, od samego startu inwestycji, najbardziej interesowało mieszkańców był Fantasy Park, międzynarodowa sieć parków gier i rozrywki, którego powstaniu jedni tyle razy zaprzeczali, ile razy inni je potwierdzali. Dzisiaj możemy to oficjalnie, głośno powiedzieć: będzie działał park gier i rozrywki Fantasy Park, w którym znajdzie się kręgielnia z 8 profesjonalnymi torami bowlingowymi. Oprócz tego na odwiedzających czekać tam będzie 5 profesjonalnych stołów bilardowych oraz  wirtualny świat gier video z symulatorami wyścigów samochodowych czy motocyklowych, a także gry zręcznościowe, jak choćby cymbergaj, boxer i inne. Pomyślano również o najmłodszych, na których w centrum będzie czekał plac zabaw oraz specjalnie udekorowane pokoje, w których będzie można urządzać urodzinowe przyjęcia. Najbliższy Fantasy Park znajduje się dopiero w czeskiej Pradze lub polskim Sosnowcu!
Park Gier z całą pewnością będzie miejscem aktywnego wypoczynku dla całej rodziny. Poza profesjonalną rozrywką na gości będzie tam czekać także sala barowo-restauracyjna o oryginalnej aranżacji oraz wiele innych atrakcji, a wśród nich klub muzyczny, w którym będzie można także potańczyć. Wszystkie części Parku Rozrywki mają się charakteryzować ciekawym wystrojem i nowatorskimi rozwiązaniami przestrzennymi. Dzięki kombinacji nastrojowych i ciepłych kolorów oraz nowoczesnemu wyposażeniu, takiemu jak designerskie meble czy ekrany projekcyjne, na których na żywo będzie można śledzić wydarzenia sportowe i kulturalne, wnętrze parku będzie tworzyć unikalną atmosferę. Zgodnie z polityką firmy, Fantasy Park ma być miejscem unikalnym, najważniejszym punktem na mapie rozrywki całego regionu – miejscem spotkań, radości i zabawy, gdzie będą organizowane duże imprezy firmowe, koncerty oraz różnego rodzaju eventy. 


Jeleniogórzanom pozostaje cieszyć się, że obiekt powstanie ledwie 60 kilometrów od nas: w Zgorzelcu. Nam pan Schetyna podarował jedną "schetynówkę" (ul. Głowackiego), a przecież mógł nie dać nic!

Linki:
Fantasy Park
Schetyna w Jeleniej Górze

Internetowa 'Cygańska wyspa' z Kowar


Na początku miała powstać tylko informacyjna strona projektu "Zwykłe szanse dla niezwykłych ludzi" realizowanego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Dzięki zapałowi Romana Tryhubczaka – artysty malarza powstała galeria rysunków okraszona mityczną historią Romów.
Zamiar prezentacji projektu przerodził się w chęć pokazania Cyganów - wędrowców poszukujących wciąż odpowiedzi w niekończącej się drodze. Ludzi, którzy nie mając swojego kraju z ciągłej podróży uczynili sposób na życie. Musieli radzić sobie w skrajnie trudnych warunkach, często przepędzani prowadzili życie banitów, ciągle jednak towarzyszyła im wolność, śpiew i taniec.
Żeby przetrwać praktykowali wiele zawodów i w wielu, mimo ubogich warunków w jakich je wykonywali, osiągnęli poziom mistrzowski. Byli świetnymi cenionymi muzykami, tancerzami, kowalami (trudno wyobrazić sobie kuźnię w namiocie, a kowadło z kamienia), kotlarzami, hodowcami koni, treserami zwierząt, zajmowali się wróżbiarstwem a nawet szczurołapstwem. A gdy wszystkie sposoby zawiodły i trzeba było z czegoś nakarmić rodzinę, uciekali się do kradzieży (zawodu haniebnego, ale mającego tez swoich bohaterów – Janosik, Robin Hood, Arsene Lupin).
Cyganie przez tysiąclecie zachowali nie tylko swoją kulturę ale też genotyp, w dużej części dzięki sprytowi i umiejętnościom przedkładanym nad suchą wiedzę. Naród, który potrafił sobie zawsze poradzić w różnych społecznych sytuacjach, dostosować się do warunków pędził wciąż przez świat w pogoni za wolnością.
Stworzona strona to talia kart – atrybut często kojarzony z Cyganami - na niej przedstawione są sceny z ich życia autorstwa Romana Tryhubczaka. Są też tu uwiecznieni kowarscy Romowie wpisani w kowarską Starówkę i panoramę Karkonoszy – Władek ojciec i Władek syn, Jimmy, Marek, Dudek, Marysia, Lawinia, Amanda i kilku innych, a także nieżyjący już legendarny skrzypek Stefan Dymiter oraz akordeonista Bolek.


Na tej stronie opisana jest wizja Cygańskiej Wyspy – pomysłu, który ma być sposobem na godne życie kowarskich Romów i atrakcją turystyczną Kowar. Realizowany projekt nie zakłada stworzenia takiego miejsca (chociaż powstanie internetowa makieta multimedialna), ale ma być podstawą do jego zbudowania. Dziękujemy za zainteresowanie i zapraszamy do zapoznania się z naszą stroną.


"Cygańska Wyspa" to mądra strona internetowa - mądra i potrzebna. Wielki szacunek dla twórców strony, dla pana Romana Tryhubczaka i Kowarskiego Ośrodka Kultury. Pozostaje życzyć sobie (i animatorom strony), by projekt się rozwijał i aktualizował. 

PS: Znamienny cytat z Jelonka.com ("Trudne 12 miesięcy nad Jedlicą"): "W minionych 12 miesiącach pogłębiło się uprzedzenie do Romów mieszkających w Kowarach. Wszystko za sprawą pokaźnego wsparcia finansowego mniejszości etnicznej udzielonego dzięki programom unijnym i rządowym". Czy owi "uprzedzeni" nie rozumieją, że pieniądze "zainwestowane" w mniejszość etniczną służą całej społeczności i miastu?

Zdrastwujtie!

Добро пожаловать, друзья, в горах Крконоше!

Od kilku lat Rosjanie i Ukraińcy (z tych średnio zamożnych sfer) przyjeżdżali w polskie góry, wybierając głównie Tatry i Zakopane. W tym roku "odkryli" Karkonosze. Na ulicach Karpacza i Szklarskiej Poręby częściej niż w poprzednich latach słychać śpiewny język rosyjski i ukraińskie "akanie". Turyści zza wschodniej (i północnej!) granicy wypełniają lukę po coraz rzadziej odwiedzających nasze okolice Niemcach i Holendrach. No i przyjeżdżają właśnie teraz, w okresie krótkiego wyciszenia sezonu zimowego w Polsce. Szczególnie w Rosji na początku 2010 roku wypada sporo wolnego: od 1 do 5 stycznia świętowano nadejście Nowego Roku, 7 stycznia przypadło prawosławne Boże Narodzenie, kolejne dni także były wolne. A wkrótce nadejdzie maslenica, czyli karnawału tydzień ostatni, szczególnie hucznie i bogato obchodzony okres zabaw i obżarstwa. Rosjanie i Ukraińcy to bardzo dobry goście - o niebo lepsi od Niemców i Holendrów. Są szczodrzy i rozrzutni po słowiańsku, nie żałują ani na jedzenie, ani na trunki, ani na atrakcje turystyczno-sportowe. Ręce powinni zacierać kelnerzy - dzięki przyjezdnym ze wschodu rosną napiwki.
Często korzystają z możliwości zorganizowanych wycieczek po bliższej i dalszej okolicy, uwielbiają jednodniowe wypady do Pragi i do Drezna.
Najbardziej narzekają na dojazd - często bowiem poruszają się pociągami, a w Karkonosze coraz trudniej dojechać żelaznymi drogami. Zauważają także, że języka rosyjskiego nie widać ani w restauracjach (menu obcojęzyczne to z reguły menu po niemiecku), ani w informacjach turystycznych i folderach reklamowych. Trudno też znaleźć jest rosyjskojęzycznych Przewodników Sudeckich w naszym regionie: nastawiliśmy się pod tym względem na Niemców (i oczywiście Polaków), w niemieckim z reguły (rzadziej w angielskim) prowadzone były wycieczki dla Holendrów. Pośród kolegów "starszej daty" znam tylko dwóch, którzy płynnie mówią po rosyjsku. Teraz mogą mieć prawdziwe turystyczne "żniwa".
Uważam, że należy uczynić wszystko, by utrzymać tych turystów w naszym regionie - czy jednak będziemy potrafili szybko się przestawić z zapatrzenia na (niedomagający) Zachód na otwarcie ku Wschodowi? Kilka hoteli i pensjonatów pokazało, że tak.

10.01.2010

Zima


Jeżów Sudecki, 10 stycznia 2010

Napadało - i pada. Jak słyszę - w całej Polsce. Mnie przypomniało się, jak w "dawnych czasach" w styczniu z niecierpliwością czekałem na prognozę pogody w dzienniku telewizyjnym: czy pan Wicherek, albo pani Chmurka wreszcie zapowiedzą nadejście opadów śniegu? I z reguły zapowiadali: od 20 do 30 cm na Mazowszu, regularnie, co roku o tej mniej więcej porze. Mimo "propagandy sukcesu" i komunistycznej cenzury mówiło się także o opóźnionych pociągach, kłopotach w przemyśle i problemach ludności oraz (niezmiennie do dzisiaj) o zaskoczonych służbach drogowych.
Jednak tragedii narodowej z corocznego zjawiska meteorologicznego nikt nie robił; ot, zima, więc i śnieg musi spaść, i przymrozić powinno. Że uciążliwe? Z pewnością tak - gorsze były samochody (może lepsi kierowcy?), słabsze ciężarówki, ale pociągi nieomal takie same.

Może tylko autobusy były bardziej odporne na takie - normalne przecież zimą - warunki: stare Karose i produkowane na ich licencji Jelcze (ogórki) lepiej dawały sobie radę w trudnych warunkach drogowych, niż współczesne "luksusiaki".
Gdy słucham dzisiaj dramatycznych wiadomości w radio i telewizji, czytam katastroficzne doniesienia prasowe, to zastanawiam się, "o co loto"? Utyskiwanie na służby drogowe, na PKP i PKS, na kierowców TIR-ów (którzy istotnie niekiedy nie doceniają warunków na drodze i przeceniają własne umiejętności i możliwości "wypasionych" aut), na nieodśnieżone chodniki i osiedlowe uliczki... Mili Państwo: cudów nie ma, zima jest, pada śnieg. Za 3 - 4 tygodnie pewnie nie będzie po nim śladu (chciałbym się mylić...), a za rok sytuacja najpewniej się powtórzy. Warto więc aż do tego stopnia się ekscytować??? 


Wszystkim tym, którzy cierpią w pociągach i przysypanych samochodach - serdecznie współczuję. 





8.01.2010

Jeśli już zająłem się pieniędzmi...

...to może coś z innej beczki (czyli: jak dobrze wydać kilka groszy... kilka złotych... a może więcej?).
~

 

Wprawdzie klikając w banerek nie pomożecie Ewelinie (to nie "Pajacyk"), ale dowiecie się, o co chodzi. Wydaje mi się, że warto pomóc...

Prawie 100 milionów złotych dla Jeleniej Góry


Często (i - jak sądzę - nie bez racji) zdarzało mi się w 2009 roku krytykować naszego rodzimego prezydenta (miasta) Obrębamę za jego bardzo niezręczne, nieudane rządy w ratuszu. Zdania nie zmieniam: pan doktor Marek Obrębalski na stanowisku Prezydenta Miasta nie sprawdził się. Pod jednym wszak względem odniósł on (i urzędnicy mu podlegli: wielki szacunek dla pani Jadwigi Osińskiej) bezapelacyjnie spory sukces: Jelenia Góra otrzyma, dzięki staraniom władz miejskich, 65 milionów złotych bezpośredniej dotacji z Unii Europejskiej, a suma ta będzie najprawdopodobniej o ponad 30 milionów złotych wyższa, gdy domknięte zostaną umowy z ostatniego kwartału 2009 r. 
Jelenia Góra przy pomocy unijnych pieniędzy m.in. wybuduje południową obwodnicę miasta, odrestauruje zabytkowe barokowe tablice nagrobne i dokona rewitalizacji parku zdrojowego, gdzie zostaną przebudowane alejki, staną fontanny i klomby, a wszystko to oświetli iluminacja i otoczy kute ogrodzenie, takie samo jakie znajdowało się w tym miejscu w XIX w. Sporo będzie się działo także w zespole pocysterskim w Cieplicach, gdzie powstanie muzeum przyrodnicze i dom kultury Przystań Twórcza.
- Cieplice będą naszym markowym produktem, naszą perłą - deklaruje Jadwiga Osińska.
Dzięki środkom unijnym miasto zakupiło także ponad 60 kamer i jest niemal w całości monitorowane. Wśród nowych nabytków jest również samochód do monitoringu mobilnego, który będzie wykorzystywany m.in. do obsługi licznych imprez organizowanych w Jeleniej Górze.


To jednak - w mojej opinii - zła wiadomość dla obecnego prezydenta: w nowych, jesiennych wyborach samorządowych mieszkańcy miasta - kierując się rozsądkiem - winni głosować na człowieka, który posiada cechy dobrego menedżera, który będzie potrafił nadzorować i mądrze kierować wydawaniem tych pieniędzy (zrezygnuje wreszcie z kolesiowatej współpracy z Kółkiem Rolniczym w Siedlęcinie, ustali kryteria przetargów tak, by jakość była nie mniej ważna od najniższej ceny etc.), dobierze sobie kadrę fachowców, odpowiedzialnych (materialnie również!) za realizację projektów. Tych cech nasz Obrębama nie posiada. Zapytają Państwo o nazwiska? W tej chwili odpowiedzi nie potrafię udzielić - wszak nie wiem, kto chciałby w ogóle kandydować. Jedno jest dla mnie jasne - w żadnym wypadku nie powinniśmy kierować się przynależnością partyjną takiego kandydata. Polityczne gierki pozostawmy Warszawce i Wrocławiowi, w naszej mieścinie jesteśmy na to za słabi. Skłonny jestem namawiać do poszukiwania "burmistrza kontraktowego", dotychczas niezwiązanego z Jelenią Górą rodzinnie czy zawodowo, ale takiego, który ponosiłby za swoje działania i ich efekty odpowiedzialność faktyczną, nie "polityczną". Czego bowiem pan Obrębalski jeszcze by nie spieprzył - po skończonej kadencji miękko wyląduje na niezłym stanowisku, w najgorszym wypadku - na Uniwersytecie Ekonomicznym. Pośród studentów cieszył się opinią dobrego wykładowcy, jak wynika z moich rozmów z absolwentami (ówczesnej) Akademii Ekonomicznej. I po co było zmieniać "dobre" na "lepsze"? Dla kasy? 

(nota bene wybory samorządowe zapowiadają się bardzo gorąco: Polskatimes)

4.01.2010

Freya hrabina von Moltke

W Nowy Rok zmarła hrabina Freya von Moltke (z domu Deichmann), dożywszy 98 lat. Żona Helmutha von Moltke, właściciela majątku w Kreisau, dzisiejszej Krzyżowej koło Świdnicy, była członkinią "Kręgu z Krzyżowej" (Kreisauer Kreis), organizacji kontestującej niemiecki nazizm i hitleryzm. Jej mąż został stracony 23 stycznia 1945 roku za zdradę, ona zaś po wojnie wydostała z terenów należących już wówczas do Polski swoich synów i uciekła do Republiki Południowej Afryki.

Freya hrabina von Moltke, rok 1949

W latach 60-tych XX wieku przeniosła się do Stanów Zjednoczonych, do Vermont.
Gdy w 1990 roku powstała Fundacja "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego zaczęła aktywnie wspierać jej działalność. Honorowa przewodnicząca Zarządu i rady Fundacji. Wielka przyjaciółka Polski i Polaków. - Jestem dumna z tego, czym jest teraz Krzyżowa. Znowu służy spotkaniom, wspólnym rozmowom, porozumieniu się ponad narodowymi podziałami. Nic lepszego nie mogło jej spotkać. Helmuth James byłby szczęśliwy. W 2000 roku została Honorową Obywatelka Świdnicy (vide także Swidniczanka.com).


Również:
Szenen auf Schloss Kreisau - Die Welt (po niemiecku) 
Odeszła przyjaciółka Polaków - PolskaTimes (chyba po polsku...)
Freya von Moltke - strażniczka pamięci - Gazeta Wrocławska

3.01.2010

Lód na Rynku, sztuczna szczęka w mięsnym

"2 stycznia o godz. 12.00 na Placu Ratuszowym w Jeleniej Górze rozpocznie się ustawianie 4 brył lodowych, z których powstaną rzeźby, przygotowane przez najlepszych w Polsce artystów, specjalizujących się w tworzeniu lodowych dzieł. Kolejne 4 bloki lodowe zostaną ustawione w Parku Zdrojowym w Cieplicach. Rzeźbienie rozpocznie się od godziny 14.00 na Placu Ratuszowym i od godziny 16.00 w Parku Zdrojowym.
Artyści zdradzili temat dwóch lodowych dzieł. Na placu Ratuszowym powstanie Jelonek, natomiast w Parku Zdrojowym w Cieplicach – Królowa Marysieńka"
.

Zwabieni taką zapowiedzią, udaliśmy się w Drugi Dzień Nowego Roku na Rynek Staromiejski (zwany Placem Ratuszowym). Miasto jeszcze najwyraźniej nie doszło do siebie po szampańskich zabawach: ulice puste, sklepy zamknięte (głównie z powodu inwentaryzacji), na deptaku spotkaliśmy niewielką grupkę turystów zza Odry (i Nysy) oraz rodzinkę z Górnego Śląska (z beaglem... - to taka psia rasa), który natychmiast zakolegował się z naszą Frodą. 



Pod Ratusz dotarliśmy pół godziny po czternastej. Lodowe prostopadłościany istotnie właśnie wyładowywano, ale artystów rzeźbiarzy nie było.  (Uzupełnienie: portal NJ24 podał, że rzeźbienie rozpoczęło się o 18:00)





Pokręciliśmy się więc po pustym nieomal Rynku i ruszyliśmy spowrotem do Strupic (zwanych Zabobrzem).

Na drzwiach jednego ze sklepów mięsnych znalazłem takie oto ogłoszenie:





Pozostaje życzyć 'scęśliwego nowego roku', a roztargnionemu właścicielowi 'scęki' szybkiego powrotu na zakupy...

Flagi

free counters