Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piechowice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piechowice. Pokaż wszystkie posty

25.04.2012

Breaking News: Monografia Fritza Heckerta autorstwa Stefanii Żelasko

.
Mail nadszedł dzisiaj, niespodziewanie. Krótki, lakoniczny, ale radosny:
.
Tomek, nie mogę uwierzyć. Możesz reklamę robić. Promocja książki 11 maja.
Do zobaczenia i dzięki. Stefania

.
O co kaman, zapytają Państwo? Niech mówią obrazki z załączonej do maila ulotki; a właściwie arkusza drukarskiego:




.
Kolejny już tom z cyklu szklarskiego autorstwa doktor Stefanii Żelasko lada dzień ukaże się na rynku, jak podejrzewam - na razie wyłącznie niemieckim. Chełpić się mogę tym, że dorzuciłem do publikacji jakąś tam cegiełkę, w postaci tłumaczenia kilku passusów na język niemiecki (lub dokonując korekty napisanych po niemiecku tekstów). 
Mam nadzieję, że promocja książki odbędzie się także w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze, choć po prawdzie - to dość zawiłe zagadnienie...
Krótki fragment z książki, wycinek z życiorysu Friedricha Wilhelma Heckerta - po polsku - pozwalam sobie zamieścić poniżej.

Do takich światłych i ambitnych menadżerów należał Fritz Heckert, założyciel w r. 1866, początkowo w Szklarskiej Porąbie, następnie w Piechowicach malarni i rafinerii wyrobów szklanych, którą spadkobiercy, wierni jego artystycznej idei rozbudowują i przekształcają z czasem w hutę z towarzyszącymi jej warsztatami zdobniczymi. W r. 1862, gdy po raz pierwszy przyjechał ze swoim teściem w Karkonosze, wynajmując pokój w słynnym pensjonacie Prenzelbaude w Michałowicach, z pewnością jako letni młody człowiek nie dysponował kapitałem. Należy wysunąć hipotezę, że na zakup pierwszej szlifierni pieniądze wyłożył majętny teść. Zaznaczyć trzeba, ze Fr. Heckert był bardzo przedsiębiorczy, umiał sobie zjednywać i pozyskiwać ludzi, dlatego też nie należy się dziwić, ze największa śląska firma spedycyjna von Loesch wyłożyła kapitał, udzielając mu pożyczki pod budowę późniejszej huty szkła.

Fr. Heckert rozpoczął działalność w środowisku o ustalonej już europejskiej renomie, w zakresie kreowania i zdobienia artystycznych wyrobów ze szkła.

Począwszy od średniowiecza, w oparciu o naturalne bogactwa, takie jak złoża kwarcu i lasy oraz woda, na tych terenach ciągle kwitła, trwała tutaj sztuka szklarska, istniała bogata tradycja, kontynuowana nieprzerwanie, pomimo burzliwych losów tej ziemi. Zmieniali sie władcy, nie zawsze sprzyjający tego typu działalności, ale mimo to dominowała ona w życiu artystycznym i ekonomicznym Kotliny Jeleniogórskiej.

1.04.2012

Wernersdorf - Pałac Pakoszów otworzył podwoje (cz.1)

Z przygodami dotarłem do Pakoszowa (to część Piechowic, leżąca nad Kamienną), by wziąć udział w otwieraniu drzwi właśnie odrestaurowanego pałacu. Cóż, Pierwszy Kwietnia, a więc Prima Aprilis, to dzień równie dobry, jak każdy inny - i istotnie: przed posiadłością kamiennym murem otoczoną aut moc, a i piechurów cała masa. Doszliśmy do bramy (Froda i ja, ale także kilka innych osób w pałacowe wnętrza skore się wtulić) - i pierwsze rozczarowanie: wprawdzie pałac w tle narysowany słońcem, które raczyło..., ale wokół pustka... znaczy: ogród pałacowy to terra inexplorata, bo "incognita" z pewnością nie. Widać zarys przyszłego parkingu: położone są krawężniki, a pomiędzy nimi niewypełniony jeszcze wykop...
Bryła pałacu lśni bielą fasad i grafitem dachówki... ku drzwiom wiedzie brukowana aleja, po której ze swobodą poruszają się również samochody. Gdy wspomnieć to samo miejsce sprzed dwóch - trzech jeszcze lat: przemiana jest imponująca. Do głównej bryły - co rzuca się w oczy natychmiast (bo łamie założenie architektoniczne) - doklejono podłużną przybudówkę, w której jak się okazało mieści się basen z przyszłym ogrodem zimowym i tarasem letnim. 

Zanim w "Drzwi Otwarte" wstąpiłem, zrobiłem mały obchód: oto obrazki:


Przepięknie stąd widać zamczysko na Chojniku, ale - co łatwo wydedukować z dwóch poprzednich zdjęć - robót w otoczeniu Pałacu Pakoszowskiego jeszcze co niemiara.
Uwiązałem psa na zewnątrz i postanowiłem skusić się na otwartość (drzwi). I tu Zonk: oto odpadła klamka od drzwi zewnętrznych, puścił kiepski spaw... Drzwi Otwarte stały się fortecą nie do przejścia, przynajmniej chwilowo...
Taki mały prima aprilis: wraz z innymi łaknącymi wrażeń z wnętrz stanęliśmy przed nagle na głucho Zamkniętymi Drzwiami z głupia miną. Na szczęście tylko przez chwilę...


A we wnętrzach... Tu pozwolę sobie "pojechać zdjęciami":
Bar kominkowy
Korytarz z "odkrytymi" stropami niższej kondygnacji
Wejście na drugą kondygnację
Sala boczna restauracyjna
Sala konferencyjna - tego dnia przeznaczona na prezentację multimedialną
na temat pałacu i jego odbudowy
Basen (w przybudówce bocznej)
Bar raz jeszcze
Teraz powinna nastąpić prezentacja kompozycji architektonicznych przeznaczonych dla Gości: pokojów hotelowych. Zdjęcia mam, ale o tym napiszę za kilkanaście godzin: muszę się oswoić z tą koncepcją, z tym pomysłem Inwestorów. Zaznaczę natychmiast: imponujące są pokoje, ładne, jasne i przestronne..., ale... 
Nie, nie dzisiaj.

Na Zabobrze wracałem piechotą: wzdłuż Kamiennej, przez Orle, Cieplice i Celwiskozę. Zmęczony jestem odrobinę, więc nie chcę, by stan ten wpływał na tekst, który kolejnym fotografiom będzie towarzyszył. 

Jedno nie podlega żadnej dyskusji: oto zyskuje nasza Dolina Pałaców i Ogrodów kolejny niezwykły obiekt hotelowy, bardzo nowoczesny, choć obramowany wielce szacownym murem minionych wieków. I za to wielką wdzięczność Państwu Inwestorom wyrażam. 


A trasę mojej z Frodą wędrówki z Pakoszowa na Zabobrze (przybliżoną) można znaleźć na GoogleMaps.

Flagi

free counters