12.09.2010

40 rocznica śmierci Jana Izydora Sztaudyngera


Urodził się 28 kwietnia 1904 roku w Krakowie w rodzinie o korzeniach polskich, niemieckich i francuskich. Wiersze pisał już w dzieciństwie. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, przez cały okres studiów był członkiem grupy literackiej Helion. Jan Izydor Sztaudynger debiutował tomikiem wierszy "Dom mój" w roku 1925. W latach 1928-1935 pracował jako nauczyciel szkół średnich, organizator i teoretyk teatrów lalkowych. Napisał m.in. prace "Marionetki" (1938) i "Teatr lalek w Polsce" (1961).

Po wybuchu wojny Sztaudynger został aresztowany przez Niemców, osadzony w obozie przejściowym, a następnie przesiedlono go do wsi Malice w Sandomierskim, gdzie kontynuował pracę nauczyciela w miejscowym gimnazjum. Po wojnie wykładał na kursach teatralnych organizowanych m.in.: we Wrocławiu, Jeleniej Górze i w Szklarskiej Porębie, gdzie mieszkał w latach 1947-1950.

W roku 1950 poeta musiał opuścić dom przy ulicy 1 Maja 55 w Szklarskiej Porębie. Wojciech Natanson wyjaśnia powód tej eksmisji: „Jakiś zazdrosny amator (milicjant) złakomił się na dom odbudowany przez poetę znacznym kosztem i wysiłkiem. Pretekstem stało się mechaniczne zastosowanie przepisu, w myśl którego nie wolno było posiadać dwóch mieszkań, nawet w różnych miejscowościach”, Sztaudynger bowiem posiadał w Łodzi małe mieszkanie. Poeta próbował tłumaczyć, ze taka „miejsko-wiejska dwoistość”, potrzeba jest mu do pracy literackiej, ponieważ jest źródłem inspiracji. Przepis, niestety, wyegzekwowano i autor Piórek z gór musiał opuścić dom i wrócić do Łodzi. W rozmowach z córką Sztaudynger stwierdza, za ta przykrość „zakrwawiła mu serce”. Mimo odczuwanego żalu, w roku 1966 przyjechał na wieczór autorski w Cieplicach w sali klubu Gencjana, który odbył się 24 września 1966 roku, wzbudzając swym występem aplauz u licznie zgromadzonej publiczności. Jerzy Kolankowski w swoich wspomnieniach akcentuje myśl o próbie mieszkańców Szklarskiej Poręby ściągnięcia poety, jednak ten pozostał nieugięty.

W roku 1954 w serii Biblioteka Satyry wydawnictwa Czytelnik ukazał się tomik fraszek "Piórka". Początkowy nakład wynosił 5000 egzemplarzy, jednak gorące przyjęcie ze strony czytelników sprawiło, iż wyprzedano 65 000 egzemplarzy w przeciągu trzech lat. Od tej pory poeta zaczął więcej uwagi poświęcać temu gatunkowi literackiemu. Po kilkuletnim pobycie w Łodzi w roku 1955 poeta przeniósł się do Zakopanego, gdzie mieszkał do końca życia.

Sztaudynger marzył, aby być poetą lirycznym, tworzyć religijne dramaty, ale najlepiej wychodziły mu drobne satyryczne fraszki. Do czytelnika swoich utworów zwrócił się tymi słowami: "Miły czytelniku, upraszam Cię wielce, Nie pij fraszek haustem - sącz je po kropelce". Jak wspomina córka poety, Anna Sztaudynger-Kaliszewicz: "Łatwość pisania fraszek i zdolność natychmiastowej rymowanej riposty była dla ojca radością, ale i utrapieniem. We wspomnieniach pisał, że przekorne czy frywolne fraszki przychodziły mu do głowy w sytuacjach całkiem poważnych, kiedy właściwie licowała tylko zaduma czy powaga, a on krztusił się, powstrzymując śmiech".

Niektóre fraszki Sztaudyngera były komentarzem do życia politycznego, np.: "A kiedy strzyżesz owieczki, opowiadaj im bajeczki" albo "Polska A Polsce B Każe się całować w D." czy "Forsy mają pełne kiesy, a w gębie same wzniosłe frazesy". Wiele z tych drobnych utworów odnosi się do stosunków damsko-męskich, jak fraszki "Dniem czcić kobiety - po co? Ja czczę kobiety - nocą!", "Ja byłem zwierzę. Ona święta. Ale szeptała: - Lubię zwierzęta!" czy też "Każda jej pozycja to już propozycja", "Amor - to jest naturalne - lubi czyny amoralne". Do skarbnicy polskich przysłów przeszedł apel: "Myjcie się, dziewczyny, nie znacie dnia ani godziny".

Najwięcej z fraszek Sztaudyngera wyraża jednak życiowe mądrości i prawa, jak na przykład: "Cóż pozostało cioci, jak być aniołem dobroci", "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, ale lepiej się łudzić przy dobrym obiedzie", "Powiedzą ci sąsiedzi, co masz wyznać na spowiedzi" czy "Innych nie sądzę, sam też lecę na pieniądze". Kiedy w latach 50. nie umieszczono Sztaudyngera w antologii satyry, najpierw oburzony chciał napisać protest i wystąpić ze Związku Literatów, ale po chwili roześmiał się i powiedział: "Załatwię ich fraszką". Napisał: "Nie ma mnie w antologii stu trzydziestu trzech/ Ach, jaki to dla niej, a nie dla mnie pech!".

Jedną z ostatnich fraszek Sztaudyngera, napisanych przed śmiercią w 1970 roku, był "Testament": "Żyłem z wami, kochałem i cierpiałem z wami, Teraz żyjcie, kochajcie, cierpcie sobie sami".

Zmarł w Klinice Neurologicznej w Krakowie 12 września 1970 roku.

Geopark w Karkonoszach


"Geopark to obszar o zdefiniowanych granicach, zawierający pojedyncze lub mozaikowo rozłożone obiekty o wybitnych walorach geologicznych (geotopy), wartościowe dla geoturystyki i edukacji, które zostały udokumentowane w drodze przeprowadzonej inwentaryzacji i oceny. Za utworzeniem na danym obszarze geoparku mogą przemawiać również dodatkowe jego atuty, takie jak: występowanie stanowisk archeologicznych, skupisk obiektów i obszarów o dużym znaczeniu dla ochrony przyrody, wybitne wartości historyczne i kulturowe regionu.
Wymagania stawiane geoparkom zawierają się w dwóch podstawowych i współzależnych zadaniach. Jednym z nich jest ochrona dziedzictwa geologicznego poprzez efektywne zabezpieczanie stanowisk, szeroką promocję nauk geologicznych oraz propagowanie ich funkcji edukacyjnych i turystycznych, a drugim zadaniem jest stosowanie bezkonfliktowego wykorzystywania naturalnych walorów obszaru w lokalnej polityce zrównoważonego rozwoju społecznego i ekonomicznego.
Karkonoski Park Narodowy (KPN) charakteryzuje się bogactwem geologicznym i unikatową rzeźbą. Obszar ten cechuje różnorodność rodzajów i form skał oraz typów krajobrazu, a także wyraźnie wykształcone piętra roślinne, zaznaczające się na małym obszarze.
Jest to trzeci geopark krajowy w Polsce. Po raz pierwszy status 'Geoparku krajowego' nadano w październiku 2009 r. polskiej części Łuku Mużakowa, a kolejny w czerwcu br. regionowi Góry Św. Anny".
Ze strony internetowej Ministerstwa Środowiska

11.09.2010

Kaplice na cmentarzu przy Kościele Łaski (obecnie: Kościół Garnizonowy Podwyższenia Krzyża Świętego)


"5 lipca 1759 r. Fryderyk II zawitał na noc w domu ogrodowym Gottfrieda, udzielił też audiencji w położonym nad kuchnią dużym pokoju w tym skrzydle, które sąsiaduje obecnie z parcelą przemysłowej szkoły dla dziewcząt. Król wezwał starszych cechu kupieckiego Hessego i Kießlinga, by usłyszeć od nich, jaka jest sytuacja handlu po wojnie. Podczas rozmowy Fryderyk stał przy oknie. Na koniec skinął dłonią w kierunku przypominających domy kaplic grobowych na cmentarzu Kościoła Łaski:
– Co to za domy?
– Grobowce, Wasza Wysokość!
– To przecież pałace! Do kogo należą?
– Do tutejszych kupców.
– Tak więc jeleniogórscy kupcy pokazują swe bogactwo także po śmierci - zatem kupiectwo musi przynosić wielkie bogactwo. 
Na to Kießling odrzekł: 
– Grobowce powstały za czasów Cesarstwa, wówczas handel przynosił większe zyski, niźli teraz. 
Król odrzekł z uśmiechem: 
– Więc z pewnością zostało z nich coś na czasy królestwa".
Ten wyimek z "Kroniki miasta Jelenia Góra" autorstwa Moritza Vogta pokazuje, jak pełen przepychu i bogactwa był przykościelny cmentarz ewangelicki w Jeleniej Górze, którego kaplice zrobiły wrażenie nawet na królu pruskim. 


Cmentarz już od ponad 100 lat nie ma funkcji nekropolii, jest dzisiaj założeniem parkowym, otaczającym kościół, a kaplice zostały zdewastowane i splądrowane po II wojnie światowej. W latach 1979 - 1990 poddane zostały częściowej renowacji.
I oto jesienią 2010 r. rozpocznie się kolejny etap rewitalizacji parku i renowacji kaplic grobowych. Pod nazwą "Rewitalizacja zespołu barokowych kaplic nagrobnych w Jeleniej Górze wkładem w ochronę europejskiego dziedzictwa kulturowego" rusza projekt o łącznej wartości 7 881 260 zł (z czego niemal 6,7 miliona to dofinansowanie ze środków UE). Rewitalizacja zespołu barokowych kaplic nagrobnych obejmuje zarówno kompleksową renowacja kaplic, jak również wykonanie zupełnie nowych alejek parkowych, nasadzenie krzewów ozdobnych czy zamontowanie parkowych ławeczek i koszy na śmieci. Na odnowionym terenie pojawi się też nowe oświetlenie ze stylizowanymi oprawami słupów. Barokowe rzeźby i detale architektoniczne wieczorami uwydatnią kapliczki podświetlone światłem diodowym LED oraz projektorami ksenonowymi. Cały teren zostanie też doposażony w kamery stacjonarne połączone z monitoringiem wizyjnym miasta.
Plan cmentarza przy ewangelickim Kościele Łaski

Wczoraj pomaszerowałem na dawny cmentarz, by uwiecznić obecny stan kaplic. Ogromnie się cieszę, że odzyskają dawną świetność same kaplice i że - być może - park przykościelny stanie się zieloną perełką w Jeleniej Górze. 











Trochę linków:

Jelonka.com 

Kościół Garnizonowy (dawny ew. Kościół Łaski) 

InvestMap 

Przetarg na roboty 
.

8.09.2010

Z Wlenia przez Janówek, Okole, Dziwiszów do Jeleniej Góry

Podobną wycieczkę zrobiliśmy sobie już 3 lata temu, teraz postanowiliśmy ją powtórzyć w lekko zmodyfikowanej formie. Góry Kaczawskie, które codziennie oglądamy z okien naszego mieszkania, są chyba najmniej "uturystycznioną" częścią Pogórza Sudeckiego, dzięki czemu to właśnie tutaj można jeszcze cieszyć się niemal nieskalaną przez człowieka przyrodą ożywiona i nieożywioną.
O Wleniu pisałem już kilkakrotnie, chociażby w tym poście. Z rodzinnego miasteczka mojej małżonki wyruszyliśmy w kierunku Tarczyna, maleńkiej wsi o charakterze letniskowym, położonej w północnym grzbiecie Gór Kaczawskich na wysokości ok. 430 m. Rozciągają się stąd widoki na Karkonosze, Góry Kaczawskie oraz Pogórze Izersko-Kaczawskie.
Sioło Tarczyn
Przy drodze do Tarczyna, wąskiej asfaltówce, rosną niezliczone krzewiny jeżyn. W tym roku nie zdążyły nabrać charakterystycznej słodkości: pogoda widać nie sprzyjała. 
Jeżynowe Eldorado
W Tarczynie znajduje się bardzo ładny obiekt agroturystyczny: "Dom Nad Polami". Zabrakło nam czasu, by Dom zwiedzić, polecam więc stronę internetową.
"Dom Nad Polami"
Nasza trasa wiodła dalej przez Babiniec, Przełęcz Rząśnicką, Rogatkę do Orzechowic. Pogoda piękniała, a wraz z nią piękniały widoki.
Widok z ambony na Babińcu (486 m)
Kilka razy pomyliliśmy drogę: szlak żółty, którym wędrowaliśmy, oznakowany jest bardzo licho, ale dzięki doskonałej mapie z wydawnictwa Plan udało się nam nie zagubić całkowicie.
Studiuję mapę, a Frodę aż skręca ze śmiechu...
Niekoniecznie czytelne oznakowanie szlaków (tu: niebieski i żółty pod Czarcią Amboną)
W kolonii Orzechowice (poczta Rząśnik)natknęliśmy się na przewspaniałe źrebię (jak podejrzewam: rasy kaczawskiej).
Orzechowicki źrebak rasy kaczawskiej (mama z tyłu)
Pomimo chłodnych już nocy w lesie wysyp grzybów - nie tylko przepięknych i jadalnych purchawek, czy opieniek.
Purchawka chropowata (Lycoperdon perlatum)

Około godziny 14:30 dostrzegliśmy wieże telekomunikacyjne na Łysej Górze nad Dziwiszowem. Do domu jednak było jeszcze dość daleko.
Maszty telefoniczne na Łysej Górze
Postanowiliśmy wdrapać się na Okole, najwyższe wzniesienie Grzbietu Północnego Gór Kaczawskich. Mapa określa jego wysokość na 714 m, w rzeczywistości jest o 4 metry wyższy, zwieńczony koroną skałek zbudowanych z zieleńców.

Okole ze skalistym zwieńczeniem
Z Okola czekało nas jeszcze 1,5 godziny wędrówki do Dziwiszowa, skąd miejskim autobusem dojechaliśmy do Jeleniej Góry.
W sumie spędziliśmy prawie 12 godzin na wędrówce (wliczając w to dojazd PKS-em do Wlenia i powrót z Dziwiszowa). Góry Kaczawskie po raz kolejny nas oczarowały i - co przyznajemy szczerze - mocno zmęczyły. Ale było warto!

7.09.2010

Europejskie Dni Dziedzictwa 2010


"Europejskie Dni Dziedzictwa (EDD) to największy w Europie projekt społeczny i edukacyjny, najważniejsze święto zabytków kultury Starego Kontynentu. Ich idea narodziła się 3 października 1985 r. w Granadzie w Hiszpanii podczas II Konferencji Rady Europy, na której minister kultury Francji zaproponował zorganizowanie w całej Europie zainicjowanych we Francji w 1984 r. Dni Otwartych Zabytków. Wówczas po raz pierwszy bezpłatnie udostępniono zwiedzającym obiekty, do których dostęp dotychczas był ograniczony. Inicjatywa cieszyła się tak dużym zainteresowaniem, że w 1991 r. zainspirowała Radę Europy do ustanowienia Europejskich Dni Dziedzictwa". 
Hasłem przewodnim tegorocznych EDD jest "Od pomysłu do przemysłu", a regionalnym koordynatorem przedsięwzięcia na Dolnym Śląsku zostało Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu. Program jest przebogaty, afisz znajduje się poniżej. Subiektywnie najbardziej przypadły mi do gustu takie oto atrakcje:
W Lwówku Śląskim:
Zwiedzanie browaru                                                            
11-12. września: w godzinach 9.00-14.00
18-19. września: w godzinach 9.00-14.00
Zwiedzanie zajmuje ok. 1,5 godz.,wielkość grup maks. 25 osób. Organizator: Browar Lwówek 1209 • ul. Traugutta 7, 59-600 Lwówek Śląski • pani Irena Galicka • tel. 883 616 101. 

W Piechowicach:
Huta „Julia” (firma KOLGLASS), ul. M. Roli-Żymierskiego 73           
11-12. września: w godzinach 8.00- 13.00
18-19. września: w godzinach 8.00- 13.00
Zwiedzanie Huty „Julia”, ul. M. Roli-Żymierskiego 73, 58-573 Piechowice • Agnieszka Blacheta • tel. 75 761 24 13 • faks 75 761 24 16 • e-mail: a.blacheta@crystaljulia.com

We Wleniu:
Pałac Książęcy, ul. Winiogórska 11                                                                       
11. września o godzinie 12:00: „Nasz przemysł – Nasza historia”, prelekcje na temat fabryki zegarów i wleńskich wyrobów.
12. września o godzinie 12:00: „Nasz przemysł – Nasza historia”, prelekcje na temat kolejnictwa na Dolnym Śląsku oraz trasy Lwówek Śląski – Jelenia Góra. Ponadto wystawa starych pocztówek o kolejnictwie; wystawy fotograficzne – fabryka zegarów, mosty kolejowe, koleje dolnośląskie; wystawy rękodzieła; Konkursy i zabawy dla dzieci. Możliwość spróbowania wyrobów kuchni regionalnej.

W Łomnicy:
Pałac i Folwark, ul. Karpnicka 3                                                                         
11. września, godz. 15:00: Otwarcie wystawy „Bibułowe kwiaty” – czynna do 30.11.
11-12. września w godz. 10:00-18:00: „Od nasiona do nici” – len na folwarku.
18-19. września w godz. 10:00-18:00: „Ginące zawody” – pokaz warsztatów.
Podczas obchodów EDD będzie czynny warsztat kowalski.
Organizator » Dominium Łomnica Fundacja Rozwoju Krajobrazu Kulturowego • ul. Karpnicka 3, Łomnica 58-508 Jelenia Góra • Jolanta Suchorab – prezes • tel. 75 713 06 40 • tel. 798 427 655 • e-mail: dominium@palac-lomnica.pl

Sądzę jednak, że przy tak bogatej ofercie każdy znajdzie coś interesującego dla siebie. Warto korzystać z takich imprez, bo nasza wiedza o historii naszej "Małej Ojczyzny" jest - co konstatuję z wielką przykrością - bardzo ograniczona.
(Ze względu na rozmiar poniższego szczegółowego programu EDD2010 na Dolnym Śląsku i spowodowaną przez to jego nieczytelność w 'Youpublisherze', należy ściągnąć go na komputer z Youpublishera i otworzyć w programie do odczytu plików pdf)

Imprezy EDD2010
Linków kilka: 
Strona EDD2010 w Polsce
Strona Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu 
Strona Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków (KOBiDZ)

6.09.2010

Niedzielny wypad do Kořenova, Jizerki, na Orle i do Jakuszyc

Poranki są nadspodziewanie zimne, ten niedzielny rozgrzał termometr zaokienny do całych 5°C. Jednak pełni wiary w prognozę pogody (która wprawdzie nie zwiastowała upałów, ale obiecywała dzień bez opadów) ruszyliśmy do Szklarskiej Poręby Górnej, by sprawdzić kolejowe połączenie do Kořenova (docelowo kolej ma dojeżdżać do Tanvaldu, a w przyszłości nawet do Liberca, ale póki co Bracia Czesi wzięli się za remont torowiska pomiędzy Kořenovem a Tanvaldem).
Ze Szklarskiej wystartowaliśmy punktualnie o godzinie 7:15 czyściutką, ogrzaną Pesą.

Trochę cyrku przy zakupie biletów: oto u polskiej pani kierownik pociągu płaci się za przejazd do Jakuszyc, natomiast dalszą trasę opłaca się w złotówkach lub koronach u czeskich konduktorów. Za dwie dorosłe bezzniżkowe osoby i psa (za którego stała opłata 4 zł niezależnie od przejechanych kilometrów w Polsce i... 1 zł w Czechach) zapłaciliśmy 10,80 zł (PL) i 5 zł (CZ).

Punktualnie o 7:50 dojechaliśmy do Kořenova. Dzień zapowiadał się w istocie słonecznie, choć temperatury już wyraźnie izersko-wrześniowe. 

Ruszyliśmy żółtym szlakiem ku dolinie Izery (Jizery), a następnie czerwonym w kierunku widocznej świetnie góry Bukovec (1005 m) i położonej za nią Jizerki. To raczej trasa spacerowa (9,5 km + podejście na Bukovec), w przeważającej części wytyczona biegnącą wzdłuż rzeki asfaltową drogą (rowerową). Dopiero w ostatniej części, u stóp wspomnianego Bukovca szlak wkracza na teren rezerwatu przyrody i wiedzie leśnymi duktami.
Most kolejowy na Jizerze i wejście na czerwony szlak

Śniadanie na asfalcie

Przy szlaku
Widok z Bukovca na Jizerkę i czeska część Gór Izerskich

Osada Jizerka

Połaziliśmy trochę "po wsi" - było jak na deptaku w porze urlopowej: mnóstwo ludzi, rodziny z dziećmi, głównie na rowerach. Knajpki pełne, a cykliści i piechurzy przemierzali krzyżujące się tu szlaki wzdłuż i wszerz. Nigdy nie byłem w malutkim, mieszczącym się w dawnej szkole Muzeum Gór Izerskich, więc postanowiliśmy zajrzeć i tu: wstęp 35 Kč.

Muzeum Jizerských hor

W muzeum

Jedna z licznych jizerskich restauracyjek - w Starym Tartaku

Zrezygnowaliśmy tym razem z czeskiego piwa, knedlików z gulaszem, czy 'smaženeho sýra': w plecakach mieliśmy sporo prowiantu, poza tym było ciut za zimno na siedzenie pod parasolami, a w tutejszych restauracjach czeskich obowiązuje zakaz palenia wewnątrz lokalu (ot, skutki nałogu mojego). Ruszyliśmy więc dalej, ku granicznemu mostkowi na Izerze i ku Orlu (z Jizerki to ledwie 2,5 km).

Mostek Graniczny na Izerze u podnóża Granicznika

Dojście do Staszkowego Orla od Granicznika

Na Orlu zabawiliśmy nieco dłużej - tu zawsze spotyka się znajomych, poza tym wypada zamienić kilka słów z Gospodarzem, którego niezwykle cenię i bardzo lubię. W schronisku, a głównie przed nim - ruch jak w ulu: dziesiątki psów, tabuny dzieci i tabuny rowerzystów oraz piechurów. Krótko po 16:00 ruszyliśmy jednak dalej, by przez Samolot dotrzeć do Jakuszyc - i ostatnim kursem z Kořenova dojechać do Jeleniej Góry. Szkopuł taki oto z tym połączeniem: z Jakuszyc pociąg rusza o 18:20, do Szklarskiej Górnej dojeżdża o 18:35 - i tu czeka aż do 19:11, by spacerowym tempem ruszyć do Piechowic (p.: 19:50) i już z normalną osobową prędkością dojechać do Jeleniej Góry o 20:13. Prawie 2 godziny z Jakuszyc do Jelonki (41 km) to niezbyt imponujące osiągnięcie. Podobno w przyszłym roku (pewnie w drugiej połowie lata) ma być lepiej: torowisko między Szklarską a Piechowicami jest remontowane.



Opisana trasa to miła, choć nie zachwycająca widokami (poza okolicami Jizerki i Orla) wędrówka. Jednak jak na "przetarcie" szlaku w Góry Izerskie od czeskiej strony i dość surową pogodę - była to bardzo miła eskapada.

Jako bonus: takie oto zdjęcie Frody w dzień po wycieczce (z godziny 11:15). Pies najwyraźniej dostał w kość. Mocno.

3.09.2010

3 września - 5 września 2010: pogoda w Karkonoszach


Piątek
Doliny:
zachmurzenie całkowite, potem dość pogodnie z rozpogodzeniami, lokalnie zanik mgieł; wiatr słaby i łagodny; temperatura: 13/14 st. C.
Szczyty gór:
KARKONOSZE
zachmurzenie całkowite, potem pochmurno; wiatr dość silny, potem umiarkowany; temperatura: 4 st. C. 
SUDETY
zachmurzenie całkowite, potem dość pogodnie; wiatr łagodny; temperatura: 11 st. C.

Sobota
Doliny:
Pogodnie, potem dość pogodnie, lokalnie zanik mgły; cisze, potem wiatr słaby i łagodny; temperatura: 14 st. C.
Szczyty gór:
KARKONOSZE: zanik silnej mgły, potem dość pogodnie; wiatr umiarkowany; temperatura: 3 st. C.
SUDETY: dość pogodnie, potem pochmurno, lokalnie dość pogodnie; wiatr słaby i łagodny; temperatura: 10 st. C.

Niedziela
Doliny:
pogodnie, wiatr łagodny; temperatura: 14/15 st. C.
Szczyty gór:
KARKONOSZE: dość pogodnie; wiatr dość silny; temperatura: 4 st. C. SUDETY: pogodnie; wiatr łagodny; temperatura: 11 st. C.

(via: Nasz Dziennik - oni wiedzą najlepiej, co niebo nam zgotuje...)

2.09.2010

Ruszyła wyborcza ruletka


Gdyby Państwu było nudno, bo od ostatnich wyborów minęło ledwie 2 miesiące, to spieszę pocieszyć: rozpoczęły się pląsy pra-pra-wyborcze przed głosowaniami samorządowymi. Pisałem już kiedyś, że uważam te właśnie wybory za znacznie ważniejsze od bezsensownej, powszechnej elekcji prezydenta RP. Zresztą jest Komorowski, Bronisław Maria najlepszym przykładem, jak niewielkie znaczenie w życiu publicznym ma w tym kraju prezydent: będąc w jednej bandzie z Tuskiem i jego podwładnymi wybrał drogę złotą - drogę milczenia. I bardzo dobrze, bo mówienie idzie mu nietęgo, chociaż bez porównania lepiej, niż Lechowi II Smoleńskiemu. Jeżeli będzie potrafił Komorowski milczeć przez kolejnych 5 lat, to wróżę Mu, że na kartach historii III RP zapisze się złotymi zgłoskami jako najlepsza z dotychczasowych głów państwa.

Natomiast w "regionach" zaczęło się dziać - Wyborcza pod znamiennym śródtytułem: "Wyciąganie Obrębalskiego" donosi dzisiaj: 
Prezydent Jeleniej Góry podpadł władzom partii. Kilka miesięcy temu wiceprezydentem miasta zrobił związanego ze Stowarzyszeniem Dolny Śląsk XXI Miłosza Sajnoga. - Nie byliśmy z tego powodu szczęśliwi - przyznaje Jerzy Pokój, szef sejmiku województwa z PO.
Nieoficjalnie wiemy, że w poniedziałek, podczas spotkania z Rafałem Dutkiewiczem, Obrębalski miał potwierdzić gotowość startu z jego środowiskiem politycznym. Decyzja ma być ogłoszona lada dzień. - Potwierdzam jedynie, że takie rozmowy prowadzimy - mówi Paweł Wróblewski, szef Dolnego Śląska XXI. A inny jego działacz dodaje: - Jak wyciągniemy Platformie Obrębalskiego, to będzie nasz sukces.
Dlatego Platforma szykuje awaryjnego kandydata. Wymienia się wicemarszałka województwa z Jeleniej Góry Jerzego Łużniaka oraz posła z tego miasta Marcina Zawiłę.
Po sejmowe siły sięga także PiS - jego kandydatką będzie jeleniogórska posłanka tej partii Marzena Machałek. SLD wystawi Sylwestra Urbańskiego, byłego dolnośląskiego wicekuratora oświaty, dziekana Wydziału Pedagogiki Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Legnicy. 
W "Jelonce" czytamy: 
Poseł Platformy Obywatelskiej i dyrektor Książnicy Karkonoskiej stanie do wyborów na prezydenta Jeleniej Góry, jeśli poprą go mieszkańcy i jego partia. Od tych dwóch czynników Marcin Zawiła uzależnia start w jesiennych wyborach samorządowych.
Stosowne oświadczenie Marcin Zawiła wygłosił dziś podczas konferencji prasowej w siedzibie PO. – Tak. Zamierzam ubiegać się o poparcie własnej partii i mieszkańców miasta. Jeśli je uzyskam, wystartuję – zapowiedział. – Jeśli nie, będę popierał innego kandydata Platformy Obywatelskiej – dodał.
Poseł zaznaczył też, że w środowisku lokalnej PO jest kilka osób, które mogą wystartować jesienią w starciu o fotel szefa miasta. Nazwisk nie podał, powiedział jednak, że to dobrze, jeśli partia ma takie zaplecze, bo można dokonać wyboru między kilkoma kandydatami.
Marcin Zawiła był już prezydentem Jeleniej Góry, pierwszym szefem miasta wybranym przez radę wyłonioną w demokratycznym głosowaniu w 1990 roku. Odszedł ze stanowiska trzy lata później, ponieważ został posłem z ramienia ówczesnej Unii Demokratycznej podczas przedterminowych wyborów do Parlamentu RP.
Za jego kandydaturą przemawiają bez wątpienia przynajmniej 3 argumenty: doświadczenie z pierwszej prezydentury (i układy z Sejmu), udana i potężna jak na Jelenią Górę inwestycja pn. "Książnica Karkonoska" oraz silne związki z miastem (Ciepliczanin, żona jest dyrektorem Muzeum Karkonoskiego...). Jako że to mój cichy faworyt, o wadach i "przeciwwskazaniach" rozpisywać się nie będę, ale charakterystyczna jest zmienność pana Marcina: gdy w 1990 r. został prezydentem, to przed upływem kadencji samorządu zwiał do Sejmu. Czy w 2010 roku będzie miała miejsce ucieczka w drugą stronę?
Start w wyborach deklarują także niezmordowany tropiciel afer prawdziwych i przez siebie zmyślonych, Robert Prystrom (Wspólne Miasto - o którym niełacno mi pisać) oraz dr Sylwester Urbański, były doradca Prystroma (a być może także autor konfabulacji aferalnych), były "trep" i - jak pisze o sobie - "człowiek lewicy", zwany także "postkomunistycznym betonem" (vide: komentarze). Był niegdyś wicekuratorem, nadzorował szkoły specjalne, podstawowe, gimnazja i delegatury kuratorium w Wałbrzychu, Jeleniej Górze i Legnicy. Coś nie wyszło, wyleciał - i zaczepił się u swojej partyjnej koleżanki w Kolegium Karkonoskim. Teraz szuka "nowej szansy"... niestety w pierwszym rzędzie dla siebie, nie dla mieszkańców.

(fragment audycji TV KarkonoszePlay)
 
Jakie jeszcze nazwiska pojawią się na pra-pra-wyborczej giełdzie? Zobaczymy. Póki co nasz neosocjalistyczny premier Tusk (to ten, co obiecywał podatki 3x15%, a zgodnie z socjalistyczną zasadą podniósł wszystkie o jakieś efektywne 5%) nie był łaskaw zastanowić się, kiedy wybory samorządowe się odbędą. Strach przed sromotną porażką?

1.09.2010

Prawdziwa historia "Solidarności"


No, nie mogłem się powstrzymać!

 Z serwisu: fraglesi.eu

W Kowarach zlecą się Duchy Podziemi

Ani dawny Schmiedeberg, ani powojenne Kowary nie miały łatwo: położone pomiędzy istotnymi niegdyś ośrodkami miejskimi (Kamienną Górą i Jelenią Górą), które niechętnym okiem patrzyły na konkurencję miejską, choć łakomym wzrokiem łypały w kiesy mieszkańców; wtulone w zbocza zachodnich Karkonoszy z kolonią Budniki, gdzie słońca nie widywano przez 6 miesięcy w roku... Po wojnie zamknięte przez Ruskich i nasze dupowłaźne władze realkomunistyczne z powodu rzekomego bogactwa rud uranu, ciągle niedoinwestowane, borykające się z problemami etnicznymi, które powstały przez przymusowe osiedlenie w mieście Cyganów... W latach realkomunistycznej prosperity słynące wprawdzie z najwspanialszych dywanów (tradycja Smyrnej), ale niedoinwestowane i szybko popadające w ruinę, także po przemianach 1989 r. 
Walczą Kowary o zmianę swojego (przepraszam za słowo) image, zarówno w warstwie społecznej, jak i ekonomicznej - i widać tego efekty, chociaż straszliwie trudno jest walczyć z silnie zakorzenionymi stereotypami, które trwają w świadomości niekowarzan. Mam wrażenie, że pod rządami wybranego w 2006 r. na burmistrza miasta Mirosława Góreckiego wydarzyło się w Kowarach szczególnie wiele dobrego, chociaż bywały i wpadki, i porażki.
Kto więc ciekaw zmieniającego się oblicza Kowar, winien koniecznie przybyć na Zlot Duchów Podziemi (11 - 12 września 2010). To kolejna z bardzo wielu imprez kowarskich, które świadczą o aktywności władz, ale także społeczności miejskiej - w moim odczuciu coraz lepiej się integrującej. 

Na plakacie i afiszu wykorzystano rysunki kowarzanina Igora Durlaka (6 lat) z Przedszkola Publicznego nr 1 w Kowarach

Flagi

free counters