Już wieczorem dałem ogłoszenie na "Jelonka.com", że oto przechowują taką zgubę. Rankiem zadzwoniłem do schroniska dla zwierząt, by i tam pozostawić wiadomość o "znajdzie". Do tej pory właściciel się nie odezwał. Pies już się przyzwyczaił odrobinę do skromnych warunków, jakie mogę mu zaproponować. Inaczej jest z moją najukochańszą małżonką: ona dopiero stara się zaakceptować nowego lokatora, uczy się go i poznaje.
Imienia czworonogowi nie nadaję (jeszcze?), bo może jednak właściciele się znajdą... to znaczy, odezwą. Po co więc mieszać psu w głowie?
Po dzisiejszym bardzo długim spacerze przypomniałem sobie, jak wspaniale jest mieć takiego przyjaciela - i uświadomiłem sobie ponownie, jak wielki to obowiązek, ciążący na NAS, ludziach, którzy decydujemy się na przyjęcie do domu (szczególnie w mieście, w blokach) czworonożnego współlokatora.
Pozostało mi czekać. Być może pies będzie mógł wrócić do sweojego "starego" domu.
PRAWDA O KATYNIU. Raport Rudolfa-Christopha von Gersdorffa przygotowany na
potrzeby procesu norymberskiego, utajniony do 2012, niepublikowany dotąd po
polsku
-
Przedstawiciel Rosji na procesie zbrodniarzy wojennych w Norymberdze
stwierdził, iż 10 000 obywateli polskich, których ciała odkryto wiosną 1943
roku w ...
3 tygodnie temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz