9.03.2009

Kolej chce jeździć? Nie wszędzie...

Nawiązując do niedawnej notatki o połączeniu Szklarskiej z Trutnovem dorzucam fragment tekstu z portalu Gazety Wrocławskiej:
Dolnośląska Służba Dróg i Kolei ogłosiła właśnie przetarg na remont trasy ze Szklarskiej Poręby przez Jakuszyce do granicy z Czechami. Samorząd województwa przejął tę linię od PKP w listopadzie 2007 roku. Trzynastokilometrowy odcinek torów wymaga kompleksowego remontu. Roboty mają ruszyć, gdy tylko przetarg zostanie rozstrzygnięty. - Chcemy go skończyć przed zimą - mówi Tomasz Maciejewski, naczelnik wydziału kolejowego DSDiK. Inwestycja będzie współfinansowana z unijnych funduszy. W sumie ma kosztować około 17 mln zł. Dzięki temu będzie można z górskiego kurortu szynobusem dojechać do czeskiego Harrachova. [...] Paradoks tkwi w tym, że urzędnicy nie mogą się porozumieć w kwestii uruchomienia już sprawdzonego połączenia do Czech. Chodzi o trasę Trutnov - Lubawka - Kamienna Góra - Jelenia Góra - Lwówek Śląski. Szynobus kursował przez trzy letnie miesiące minionego roku. Weekendowe połączenia cieszyły się ogromną popularnością wśród turystów. - Średnio z Polski do Czech podróżowało 170 pasażerów. Zdarzało się i tak, że pociągiem jechało nawet 300 osób - wylicza Artur Zych, starosta lwówecki, który przez kilka miesięcy w zeszłym roku zabiegał o utworzenie połączenia. W sumie z kursów do Trutnova skorzystało około 10 tys. osób. [...] Niedawno w Jeleniej Górze zorganizowano spotkanie z czeskim przewoźnikiem - firmą Viamont, samorządowcami z Czech i z Polski, aby wznowić kursy także podczas tegorocznych wakacji. Niestety, nikt z wrocławskiego urzędu marszałkowskiego się na nie nie pofatygował. - Firma Viamont w każdej chwili jest gotowa wozić pasażerów - mówi po rozmowach w Jeleniej Górze starosta Zych. Teraz sporo zależy od decyzji urzędu marszałkowskiego. - Trzeba działać szybko, a my nadal nie wiemy, czy wrocławski samorząd będzie współfinansował połączenie - martwi się Zych. A chodzi o niewielką kwotę pieniędzy. Bo linia praktycznie utrzymuje się sama. Brakuje zaledwie około 2 tys. zł miesięcznie. Tyle musiałby dopłacać do kursów szynobusu z Polski do Czech urząd marszałkowski. - To, że nikt nie uczestniczył w spotkaniu nie oznacza, że nic w tej kwestii się nie dzieje - zapewnia Magda Kuchta z biura prasowego Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. I jak wyjaśnia, że do spotkania z czeskim przewoźnikiem ma dojść 17 marca. Być może wtedy zapadnie decyzja o losach międzynarodowych kursów. Tłumaczy, iż potrzebna jest też zgoda na jazdę szynobusem po czeskich torach. Ta, która obowiązuje obecnie, kończy się w kwietniu. Ma o nią wystąpić w Czechach firma Viamont. [...]
A ja ciągle nie wierzę w te zapewnienia, w szczególności dotyczące połączenia Szklarska - Trutnov. Jeżeli jednak istotnie stałoby się tak, że w 2010 r. pociągi pojadą tą trasą, to byłoby to nie lada wydarzenie! Trwam więc w sceptycyzmie , lecz z całych sił zaciskam kciuki.

7.03.2009

Precedens pani Agnes Trawny - Rogalla

Sprawa pani Trawny jest dość głośna (w mediach), nieprzyjemna dla eksmitowanych rodzin w Nartach (Narthen) i - jak zwykle w przypadku, gdy chodzi o relacje polsko-niemieckie - bardzo trudna i powikłana. Tylko gwoli przypomnienia: Agnes Trawny, Warmianka o panieńskim nazwisku Rogalla, wyjechała z Nart w 1977 r. do Niemiec, jej ziemię i majątek przejął skarb państwa. Od władz niemieckich dostała odszkodowanie za jego utratę, około 14 tys. marek. Obecnie Agnes Trawny domaga się zwrotu tego mienia w związku z żądaniem, jakie wystosował wobec niej niemiecki Finansowy Urząd Wyrównawczy. Instytucja chce od niej zwrotu odszkodowania za pozostawiony w Polsce majątek, wskazując, że istnieje możliwość jego odzyskania. Jeszcze jesienią 1977 roku do domu Trawnych wprowadzili się nowi mieszkańcy: najpierw Moskalikowie, a niedługo potem Głowaccy. Mieszkanie otrzymali z z przydziału. Zabudowania były już w ruinie, ludzie szabrowali w chałupie, płoty leżały obalone w błocie. Pierwszy raz Agnes Trawny z bratem Horstem Rogalla odwiedziła Narty w 1979 r. Potem przyjeżdżała raz po raz. Do Moskalików nie zachodziła, bardziej przyjaźniła się z ich sąsiadami. Władysława Głowackiego znała bowiem od dziecka, są rówieśnikami, chodzili do tej samej szkoły. Ubiegając się o odzyskanie utraconego majątku, byli właściciele przeszli całą drogę prawną. Najpierw próbowali załatwić rzecz w postępowaniu administracyjnym. Ostatecznie sprawa znalazła finał w sądzie. Niemcy jako dowód własności przedstawili wpisy do niemieckich ksiąg wieczystych, które nie zostały zamknięte, mimo że założono nowe księgi. Sąd Rejonowy w Szczytnie w wyrokach z kwietnia i czerwca 2004 r. nakazał wykreślenie z istniejących ksiąg polskich wspomnianych nieruchomości i założenie dla nich odrębnych ksiąg. Oznaczało to, że sporne nieruchomości zostają własnością Trawny i Rogali. (na podstawie 1. i 2.) W pełni rozumiem żal i rozgoryczenie obecnych lokatorów budynku, który według najnowszego już (i chyba ostatecznego) postanowienia sądu stanowi własność pani Trawny. Jednak to nie ona powinna byc adresatką tych uczuć, lecz nasze polskie państwo, niezależnie od numeracji Rzeczpospolitych, czy ich przydomków (Ludowa na przykład). Od 1989 r. państwo polskie nie było w stanie uporzadkowac ksiąg wieczystych, co ważne było szczególnie w przeddzień wejścia do UE. Ale także sami lokatorzy - przytoczę tu rozpaczliwy trochę i (jak zwykle przy okazji stosunków polsko-niemieckich) pełen emocji fragment ze strony Stowarzyszenia Obywatele i Sprawiedliwość - nota bene najwyraźniej jakiejś PiS-owskiej wielce bojowej werbalnie przybudówki, sądząc po wystroju strony:
Sprawdź koniecznie kto jest wpisany jako właściciel w księgach wieczystych Twojej nieruchomości! Jest to bardzo ważne, gdyż między innymi w świetle postanowień Traktatu z Lizbony, także tak zwani „wypędzeni” lub ich spadkobiercy, jeśli są wpisani do księgi wieczystej Twojej nieruchomości, będą mogli skutecznie odebrać Ci dom przed sądem, Tobie i Twojej Rodzinie.
Pomijając fakt, że pani Trawny-Rogalla nie jest "wypędzoną", a jedynie "późnym wysiedleńcem" i to - jak sądzę - dobrowolnym, z czego nie zamierzam robić jej zarzutu (dosyć przecież "czystych" jak łza Kowalskich wyjechało do Rajchu "za chlebem" - vide Bogdan Wenta, motywując to niejednokrotnie wyjazdem "za wolnością"), to istota sprawy zasadza się - obok niewątpliwej winy państwa polskiego - również na niedbałości polskich mieszkańców owego spornego domu. Dzisiaj jesteśmy wszyscy o wiele mądrzejsi, to prawda: wpisanie aktualnego dysponenta nieruchomości do księgi wieczystej wydaje się być zrozumiały sam przez siebie, niezależnie od sposobu, w jaki dysponent ów wszedł w posiadanie nieruchomości. Zabrakło akcji informacyjnej, szczególnie na ziemiach, które przez II wojną światową należały do Niemiec. Pamiętajmy o jeszcze jednym kuriozum Ludowego Państwa Polskiego:
Zgodnie z niepublikowaną uchwałą Rady Państwa z 1956 r., każdy wyjeżdżający musiał złożyć podanie o zgodę na zmianę obywatelstwa z polskiego na niemieckie oraz przekazać nieruchomość na rzecz skarbu państwa, ewentualnie przedstawić akt sprzedaży. Większość podań o zmianę obywatelstwa nigdy do Rady Państwa nie dotarła, zalegając w wojewódzkich komendach milicji, gdzie były składane. Żaden wnioskodawca nie otrzymał też indywidualnej odpowiedzi na swoje pismo. A skoro nie było odpowiedzi, nie było i decyzji. Na tej podstawie wielu wówczas wyjeżdżających może teraz się ubiegać o potwierdzenie obywatelstwa polskiego. Skoro ktoś nie utracił obywatelstwa, nie utracił też praw do majątku.
Tak więc sprawa pani Trawny nie jest tożsama z roszczeniami podnoszonymi przez Powiernictwo Pruskie w sprawie majątków pozostawionych przez obywateli Niemiec na terenach należących obecnie do Polski. Zastosowanie miałyby tu raczej racje Niemców Sudeckich, wypędzonych z byłej Czechosłowacji po 1945 r. Oni bowiem byli obywatelami Czechosłowacji, nie Niemiec.
Sądzę jednak, że w całym zamieszaniu chodzi również o coś innego: o styl, o próbę empatii ze strony tak pani Trawny, jak i dzisiejszych mieszkańców jej domu. W krzywym zwierciadle mediów polskich, które jak jeden mąż stawiają sprawę na ostrzu noża, będzie trudno zrozumienie wzajemnych racji. A szkoda. 

(aktualizacja z listopada 2009 - TUTAJ
(artykuł w Tygodniku Powszechnym, lipiec 2011 - TUTAJ

6.03.2009

Śnieg topnieje - wody wzbierają

Wczoraj wiał silny, ciepły wiatr z południowego-wschodu, który błyskawicznie "wyczyścił" ze śniegu okolice Jeleniej Góry; temperatura sięgała 14 stopni w cieniu. Do przewidzenia było więc, że zaczną się podtopienia i zalania - jeszcze nie w samym sercu Kotliny, ale tradycyjnie już w Marciszowie. Poziom wody w Bobrze podniósł się w ciągu dwóch godzin o 20 cm. Wójt gminy Marciszów wprowadził alarm powodziowy. Woda przekroczyła stan alarmowy i zalewa w kilku miejscach lokalne drogi. Ewakuowano dwie osoby z domu w Ciechanowicach w gminie Marciszów. Na razie podtopione są w kilku miejscach drogi i łąki. Zalane są też wejścia na niektóre kładki w gminie. Wiele będzie teraz zależeć od tempa topnienia śniegu leżącego na wyżej położonych obszarach.
°°°°°°°
A poza tym zaczyna się szaleństwo Biegu Piastów, po raz pierwszy w serii Worldloppet. Główny "Macher" zwrócił się z przedziwną (acz w świetle warunków parkowania aut, jakie są - a raczej, jakich brak - na Polanie Jakuszyckiej - zrozumiałą) prośbą:
- Apeluję do kibiców, by nie przyjeżdżali - mówi Julian Gozdowski. - Muszę tak apelować, bo będzie bardzo mało miejsca. Bardzo proszę też narciarzy i pieszych, aby nie chodzili w trakcie Biegu Piastów po trasach, bo będą stwarzać niebezpieczeństwo.
Lista startowa obejmuje ponad 3600 zawodników, spodziewanych jest ok. 6000 kibiców (w ciągu 3 dni). Pogoda w Jakuszycach w piątek: w Górach Izerskich jest odwilż. Dzisiaj można biegać praktycznie na wszystkich trasach. Warunki są trudne, śnieg jest miękki i mokry. Pobocze tras miękkie i na poboczach zdarzają się przełomy. Prognoza na sobotę/niedzielę jest dość dobra, Będzie chłodniej i śnieżnie. Na bieżąco miejsce startu można oglądać TU.
°°°°°°
PROGRAM XXXIII. Biegu Piastów 2009
Czwartek - 05.03.2009 r.
  • 10.00 - XXV Karkonoski Bieg Narciarski Dzieci i Młodzieży - Mały Bieg Piastów
  • trening oficjalny na trasie 50km
Piątek - 06.03.2009 r.
  • trening oficjalny na trasie 50km
Sobota - 07.03.2009 r.
  • 10.00 - start do biegu głównego na dystansie 50km stylem klasycznym
  • 10.30 - Wyprawa Polarna Zuchów na dystansie 500m (styl bardzo dowolny);
  • 11.00 - Bieg Przedszkolaka na dystansie 150m (styl bardzo dowolny)
  • 12.30 - start do biegu na dystansie 26km stylem klasycznym;
  • 13.00 - dekoracja zwycięzców biegu głównego.
Niedziela - 08.03.2009 r.
  • 10:00 - start do biegu na dystansie 30km stylem dowolnym (Na trasie będzie założony jeden tor do biegu klasycznego.)
°°°°°°
Dopisek 8 marca 2009 - Wyniki pierwszego dnia: 46 km stylem klasycznym: mężczyźni 1. Stanislav Rezac (Czechy) 2:17.01 2. Tomas Jakoubek (Czechy) 2:21.37 3. Radek Sretr (Czechy) 2:22.39 4. Tomasz Kałużny (Jelenia Góra) 2:25.30 5. Rene Sikora (Czechy) 2:26.28 6. Jens Neuber (Niemcy) 2:26.53 7. Jiri Pliska (Czechy) 2:31.23 8. Piotr Kocoń (Złatna) 2:32.26 9. Bertram Seidel (Niemcy) 2:32.55 10. Jiri Fisnar (Czechy) 2:33.57 kobiety 1. Zuzana Kocumova (Czechy) 2:43.30 2. Klara Moravcova (Czechy) 2:43.43 3. Helena Erbenova (Czechy) 2:44.37 4. Jana Jetmarova (Czechy) 3:01.08 5. Agnieszka Szymańczak (Wilkowice) 3:03.38 6. Radka Tkacikova (Czechy) 3:04.07 7. Helge Bergsvand (Norwegia) 3:05.00 8. Heidi Suchankova (Czechy) 3:09.56 9. Rita Nones (Włochy) 3:21.49 10. Helga Haverstad (Norwegia) 3:22.13 26 km stylem klasycznym mężczyźni 1. Josef Hones (Austria) 1:25.27 2. Jakub Mroziński (Jelenia Góra) 1:25.35 3. Arkadiusz Ogorzałek (Nowa Ruda) 1:25.59 4. Paweł Bagiński (Sosnówka) 1:29.25 5. Thomas Schiffmann (Niemcy) 1:29.52 6. Wiesław Skierka (Kartuzy) 1:33.01 7. David Kucera (Czechy) 1:36.14 8. Josef Gradner (Austria) 1:37.40 9. Frantisek Kratky (Czechy) 1:38.41 10. Andre Schoene (Niemcy) 1:40.24 kobiety 1. Beata Kawulok (Czechy) 1:42.11 2. Lucie Kucerova (Czechy) 2:08.14 3. Palina Kanaszenkawa (Białoruś) 2:09.11 4. Ina Schubert (Niemcy) 2:09.44 5. Veronika Schierova (Czechy) 2:10.39 6. Monika Judka (Lubawka) 2:13.21 7. Anna Stypczyńska (Jelenia Góra) 2:14.18 8. Olga Chorążyczewska (Jelena Góra) 2:14.49 9. Carola Holm (Szwecja) 2:15.24 10. Renate Troesse (Niemcy) 2:18.15
Braciom (i siostrom) z Czech - gratuluję!

4.03.2009

Kupujemy wyroby "zDolnego Śląska"

Nowy pomysł na promocję (w tym wypadku - autopromocję) i umacnianie naszego regionu: "Kupujmy wyroby dolnośląskie". Nie jest to nic odkrywczego, już w latach 80-tych usłyszałem od pewnego wykształconego, inteligentnego i dość zamożnego Niemca: "Wprawdzie Mercedesy nie bardzo mi się podobają, ale kupuje te auta, żeby przynajmniej mieć cień nadziei, że w ten sposób przyczyniam się do utrzymania miejsca pracy niemieckiego robotnika". Dzisiaj, w dobie EU-ryzacji i globalizacji pewnie ma to mniejsze znaczenie, ale... chyba jakieś by miało, gdyby akcja zatoczyła szersze kręgi. Portal podaje nawet listę (otwartą, każdy może ją uzupełnić) najlepszych produktów z Dolnego Śląska:
* woda mineralna Staropolanka - Zespół Uzdrowisk Kłodzkich * tonery, tusze atramenty do drukarek - Black Point Wrocław * wyroby czekoladowe - Doti Smolec * szynka dębowa, kabanos wieprzowy i drobiowy extra, szynka zakonna, kiełbasa i pasztet ze strusia - Zakłady Mięsne Tarczyński * czekolady twarde, bomboniery - Cadbury Wrocław * szynka z pieca, kiełbasa, boczek, pasztet - Zakłady Mięsne Niebieszczańscy * gips budowlany - Kopalnia "Nowy Ląd" Niwnice, powiat lwówecki * kleje montażowe i chemia budowlana - Selena Wrocław * sucharki delikatesowe, biszkopt wrocławski - Spółdzielcze Zakłady Piekarski Ciastkarskie "Mamut" we Wrocławiu * pralki, kuchenki, zmywarki - Electrolux w Świdnicy * frytki - MC Cain Strzelin * telewizory LCD, boxy multimedialne, odtwarzacze DVD - ATS Wierzbice pod Wrocławiem * mocno wędzone szynki i kiełbasy z serii staropolskiej z Zakładów Mięsnych Niebieszczańscy z Proszówki (pow. lwówecki) * soczewki do okularów i kontaktowe - Jeleniogórskie Zakłady Optyczne * zastawa stołowa - fabryka porcelany Krzysztof w Wałbrzychu * zeszyty - firma Unipap ze Strzegomia * pościel - Bielbaw w Bielawie
Zauważcie, że z jeleniogórskich "specjalności" jest tylko JZO. Niewiele, a przecież: Mrugały wyroby cukiernicze, z pysznym piernikiem cieplickim na 900 lecie grodu; płytki i kafelki od Marconiego, miody i wyroby miodopochodne z naszych okolic, wyroby lniane chociażby z mysłakowickiego "Orła", papier czerpany z dąbrowickiej papierni, nieekologiczne, ale przydatne artykuły z Jel-Plastu i Jelenia-Plastu, chlebuś zwykły z piekarni w Janowicach Wlk... to przecież asortyment nielichy - a wymieniam tu tylko na gorąco to, co mi w tym momencie przyszło do głowy. Listę tę można uzupełniać - zapraszam do wspólnego autoreklamowania DOBRYCH wytwórców z Kotliny Jeleniogórskiej.

3.03.2009

Będzie połączenie kolejowe Szklarska - Tanvald...???

Wprawdzie jest dzisiaj 3 marca, nie 1 kwietnia, ale informacja ze strony SKPS-u brzmi dla mnie jak najczystszej wody żart primaaprilisowy. Niby nadzieja umiera ostatnia, lecz w przypadku tej konkretnie trasy we mnie już dawno umarła. Pomimo licznych "głosów" w tej sprawie - słyszanych z Urzędu Marszałkowskiego, z powiatu ziemskiego jeleniogórskiego, wreszcie od (bez)Radnych Szklarskoporębiańskich. A także ze względu na (bierny) opór ze strony pana J. Gozdowskiego i - last but not least - chroniczny brak pieniędzy na tego typu przedsięwzięcia. No, ale może to nie żart, a ja czarnowidz jestem...? Poniżej tekst in extenso:
Pociągiem ze Szklarskiej Poręby do Tanvaldu już wkrótce
Po przejęciu i spontanicznej akcji mieszkańców (i miłośników kolei) odkrzaczania torowiska do akcji już niedługo ruszy prawdziwa brygada remontowa.
Pierwszym sygnałem jest ogłoszenie o przetargu na remont trasy do Jakuszyc, które ukazało się na stronach Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei(n). Wg specyfikacji wymieniony ma zostać cały tor od stacji Szklarska Poręba Górna do granicy państwa wraz z odbudową peronów i remontem wszystkich przepustów i mostków na trasie. Prędkość, którą uzyska się po zakończeniu remontu to 40 km/h. Wydawać by się mogło, iż jest to mało jednak urok tej linii podróżni docenia przy niższych prędkościach.
Po ukończeniu remontu i uruchomieniu linii ma kursować na niej do 5 par pociągów na odcinku Szklarska Poręba Górna - Tanvald obsługiwanych czeskimi wagonami motorowymi serii 843.
Pozwoli to na połączenie polskiej i czeskiej sieci kolejowej umożliwiając dotarcie do najciekawszych rejonów całych gór izerskich po obu stronach granicy (a przy specjalnych okazjach np. konkursu skoków narciarskich w Libercu sprawny dojazd pociągiem dla kibiców).
Od roku 2012 obsługę mają przejąć szwajcarskie pojazdy Regio Shuttle firmy Stadler (spełniające normy emisji spalin EURO IV).
W dalszej perspektywie planowane jest także uruchomienie bezpośredniego połączenia Jelenia Góra, Liberec które pozwolą na wygodne i szybkie połączenie tych dwóch ważnych turystycznie i gospodarczo miast.

28.02.2009

Pensjonatu "Arnica" odkrycia wielkopomne

Na marginesie mojej wizyty u Bożenki i Przemka w Domu Carla i Gerharta Hauptmannów: człowiek uczy się całe życie, a dopiero Internet i wesoła twórczość w nim publikowana powoduje, że mimo nauk wszelkich głupim pozostaje. Poniżej tekst ze strony internetowej pensjonatu "Arnica" w Szklarskiej Porębie Średniej, położonego obok słynnej "Szamanówki" i pewnie ze 400 metrów od wspomnianego muzeum.
Podkreśliłem na czerwono fragment, który wprawił mnie w zachwyt i osłupienie. I zadumę nad moją ignorancją - Hauptmannowie więc malowali, a ich syn (ze związku kazirodczo-homoseksualnego najwyraźniej) Wlastimil Hofman (tu dla niepoznaki pisany przez dwa 'f') pisał za nich dramaty, opowiadania i Księgę Ducha Gór. A propos Ducha Gór - jego wystawę, jako ekspozycję stałą, zobaczyć można w muzeum istotnie dość często - nawet w poniedziałki czasami!
¤¤¤
Ktoś się tu lekko skompromitował...? Nic to, najważniejsze, by pensjonariusze przybytku pod nazwą "Arnica" w Dolinie Siedmiu Domów - na jej wierzchołku - byli zadowoleni...

27.02.2009

"Powierzonym kluczem" drzwi lekko uchylone

No i po promocji, po dyskusji i po przemiłym spotkaniu. Późno już, więc dzisiaj ledwie kilka zdjęć - o książce, emocjach, jakie wywołuje i samej dyskusji - być może kiedy indziej. Pani Kierownik Domu Carla Hauptmanna (i Gerharta tyż oczywiście) - wielkie dzięki za zorganizowanie kolejnego wspaniałego wieczoru, Małgosi Lutowskiej - za cierpliwość i garść anegdot, Gościom - za obecność i zaangażowanie.
Dzięki obecności choćby księdza E. Pecha z Wangu wraz z małżonką, Reginy Chrześcijańskiej z Wydawnictwa AdRem, ale także naszego ukochanego Andrzeja Ahorna udało uchylić się odrobinę drzwi do tajemnego warsztatu Pisarki, o którym opowiadała z dużą dozą humoru. Sporym "wzięciem" cieszył się mini-kwiz na interpretację samego klucza - jakie zatrzaśnięte wrota w istocie otwiera? Regina Chrześcijańska z AdRemu przyznała, że dla celów okładkowych wykorzystała klucz do... własnej piwnicy, natomiast uchylone wierzeje z okładki wiodą do jeleniogórskiego kościoła św. Erazma i Pankracego (nb. niegdyś przez czas pewien współdzielonego przez rzymskich katolików i luteran). Mnie najbardziej odpowiada przedstawiona przez dr Przemysława Wiatera interpretacja, zaczerpnięta od profesora Jana Józefa Lipskiego...:
"Gdy przejmuje się zabytki kultury - można mówić tylko o depozycie. To, co należy do kultury jakiegoś narodu, pozostaje na zawsze jej dorobkiem i chlubą. Depozytariusz zaś bierze na siebie zarazem obowiązki. Po tym, czy je wypełnia, ocenia się jego kulturę; rozliczyć go z tego ma prawo Europa, gdyż i to, co stworzyli Niemcy, i to, co stworzyli Polacy - należy do wspólnej kultury europejskiej."
Dodam od siebie: przez długie lata jako depozytariusze owego klucza, jako kustosze zastanego, niezbyt chlubnie wypełnialiśmy nasze zobowiązania.
Za użyte określenie książki (wyrwało mi się "czytadełko", ale z serca to płynące i ciepła pełne określenie, nie ujma żadna!) Autorkę i Czytelników przepraszam - zresztą: oceńcie sami (po przeczytaniu), na ile adekwatne owo określenie.

26.02.2009

Sanie rogate - Kowary zapraszają (w marcu)

Dotychczasowe edycje były wielce udane. W tym roku - jak się wydaje - warunki śniegowe powinny wyjątkowo dopisać. Warto pojechać, zabawy moc, bardzo fajna, rodzinna atmosfera i śliczne tereny wokół/nad Kowarami. Impreza ma swoją STRONĘ INTERNETOWĄ.
°°°°°°
(Opis imprezy i wyniki TUTAJ)

25.02.2009

Powierzony klucz - Małgorzaty Lutowskiej opowieść o protestantach dolnosląskich

Kolejna już promocja tej niezwykle miłej każdemu jeleniogórzaninowi pozycji. Podczas poprzednich wywiązywały się gorące dyskusje (często, dzięki pewnemu silącemu się na następcę Mistrza Stecia osobnikowi, dość bezsensowne - pozdrawiam "Ahorna"). W domu, w którym tworzył Carl Hauptmann, a który w "Opowieści..." doczekał się wzmianki, wieczór autorski będzie miał szczególną wymowę i atmosferę... Prowadzenie powierzono panu, o którym na stronie 229 "Powierzonego klucza" (ale także na poprzednich) głośno:
"Dom braci C i G. Hauptmannów" stoi w górnej części miejscowości. Krzysztof zwiedza najpierw ciekawą wystawę szkła, potem galerię obrazów Wlastimila Hofmana, mieszkańca Szklarskiej Poręby oraz gabinet poświęcony słynnym braciom - pisarzom. Gdy turysta schodzi na dół, pani macha do niego reka. Krzysztof otrzymuje od niej kilka kartek, dziękuje i jeszcze na koniec pyta o nazwisko autora. Słyszy w odpowiedzi: - Doktor Przemysław Wiater".
Współprowadzącym będzie osobnik, któremu Autorka książki wpisała następującą dedykację: "...choć ma wszystkie klucze do Dolnego Śląska - jeszcze jeden...". Niezależnie od prowadzących - kwiatków do kożucha - warto spotkać i poznać pisarkę, która z wielką miłością i niezwykłą lekkością opisuje "naszą Małą Ojczyznę", fabularyzując jej wspaniałą i pogmatwaną historię.

24.02.2009

Zima w płynie odrobinę

W tym sezonie na zimę narzekać nie można, mimo wszelkich utrudnień, jakie ze sobą niesie: odrabia straty z ostatnich 3 - 4 lat. Wprawdzie od wczoraj w ciągu dnia temperatury w Jeleniej Górze raczej powyżej zera w ciągu dnia, ale już około 22.00 słupek rtęci spada poniżej kreski "0". Śniegu w strupickim lesie jest dużo, przeciętnie powyżej "pół łydki", w zaspach udało mi się zapaść do połowy uda. W górach trzyma mróz niewielki, na Śnieżce około 9 stopni poniżej kreski. Warunki narciarskie są dobre, natomiast wędrowania odradza i GOPR i Rozsądek. Zagrożenie lawinowe spore. W tej chwili nad Kotlinę nasunęły się obłoki mgły... Szaro-mlecznie się zrobiło, z bielusieńkim tłem.
Zdjęcia z południowego spaceru w lesie pod Górą Szybowcową.

Flagi

free counters