Ładowanie...

11.07.2011

Adam Jerzy książę Czartoryski: człowiek. który był Polską

To tłumaczenie eseju Adama Krzemińskiego, który ukazał się w "Die Zeit" z okazji 150 rocznicy śmierci Wielkiego Polaka i - śmiem twierdzić - jednego z najważniejszych prekursorów idei Wspólnoty Europejskiej. Nie mam praw do tłumaczenia tego tekstu, ale wydaje mi się, że warto wiedzieć, co o takich postaciach naszej skomplikowanej historii pisze się w niemieckich gazetach piórem wybitnego polskiego dziennikarza i historyka (tłumaczenie nie obejmuje ostatnich dwóch akapitów). 

Pod koniec XVIII wieku Polska trzykrotnie rozdrapywana była przez dynastie Hohenzollernów, Romanowów i Habsburgów; na krótki czas odrodziła się dzięki Napoleonowi jako państwo satelickie Francji. Od Kongresu Wiedeńskiego (1815 r.) wegetowała jako Królestwo Polskie pod całkowitą kontrolą Rosji. Krwawo stłumione powstanie w 1830 roku zdawało się być ostatnią karta jej historii: finis Poloniae.
Z takim polskim fatum przez całe swoje życie walczył książę Adam Czartoryski, postać z panteonu historycznych osobowości polskich, której nazwisko zna tu każdy uczeń. Był patriotą, a równocześnie przyjacielem cara Aleksandra I, pełnił przez pewien czas funkcję rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, usiłując osadzić politykę europejską na rosyjsko-polskiej równowadze; przez 30 lat jako niekoronowany król podzielonego przez obce mocarstwa kraju przewodniczył polskiej emigracji we Francji.

Adam Jerzy książę Czartoryski pochodził z litewskiej rodziny arystokratycznej, do której należał także Jagiełło, legendarny tryumfator spod Grunwaldu. Urodził się w Warszawie, 14 stycznia 1770 r., dwa lata przed pierwszym rozbiorem Polski. Otrzymał odpowiednie do swojego pochodzenia wykształcenie, bardzo dużo podróżował: w 1786 r. spotkał się w Weimarze z Wielandem, Herderem i Goethem. W St. Petersburgu zaprzyjaźnił się z wnukiem carycy Katarzyny, Aleksandrem, liberałem i wolnomularzem (którym był również Czartoryski). Wspólnie z przyjaciółmi, ówczesnymi liberałami, hrabią Mikołajem Nowosilcowem i hrabią Grigorijem Stroganowem przygotowywali „pierestrojkę” cesarstwa rosyjskiego. Łączyły ich także więzy prywatne: Czartoryski był kochankiem żony Aleksandra, Elżbiety; o czym Aleksander wiedział, przystając na status quo. Młodzi książęta wiedli życie w zgodnym małżeńskim trójkącie.

Aleksander potępiał szczerze „zbrodnię babki Katarzyny, dokonaną na Polsce“ i przyrzekł, że jego życiowym celem będzie dążenie do rekompensaty; Czartoryski już planował nową przyszłość. I istotnie: koronowany w 1801 r. na cara Aleksander wezwał przyjaciela do Petersburga, włączając go w najbliższe kręgi władzy. Czartoryski miał przygotować projekty reform państwowych. Zaproponował wprowadzenie ministerstw, wzorując się na polskiej Konstytucji 3. Maja. W 1802 r. Aleksander podpisał odpowiedni dekret, a rok później mianował przyjaciela swoim ministrem spraw zagranicznych.
W Europie Zachodniej Czartoryski nie miał jednak łatwego życia. „Nie sądzę, by Polak mógł być dobrym Rosjaninem”, pisał z Petersburga Joseph de Maistre, ambasador Królestwa Sardynii. Również Pierwszy Konsul Republiki Francuskiej, Napoleon Bonaparte, snuł intrygi, wymierzone w księcia. Najpierw oczarował Petersburg, a następnie wysłał polskie Legiony na Karaiby, do stłumienia powstania na Haiti. Również Wiedeń przyjmował go z rezerwą: uznano go za „zimnego, mrukliwego i nieobecnego duchem”. W Berlinie wręcz go nienawidzono.

Czartoryski zdawał sobie sprawę, że jako minister i przyjaciel cara będzie zwalczany przez niemiecką kamarylę w Petersburgu, ale również przez większość Rosjan; i że liczyć może wyłącznie na wsparcie Aleksandra i pozostałej dwójki z triumwiratu: Nowosilcowa i Stroganowa. Równocześnie jednak ufał w idealizm i liberalne poglądy cara, który nieustannie podkreślał swoją sympatie dla Polaków. Dopuścił nawet do powstania na terenach rosyjskiego zaboru (na dzisiejszej Litwie, Białorusi i Ukrainie) instytucji samorządowych i szkolnych, a w Wiedniu i Berlinie interweniował na rzecz ciemiężonych na podległych tym stolicom ziemiach Polaków. 

W 1803 r. Czartoryski przedłożył Aleksandrowi obszerne memorandum na temat systemu politycznego, który wdrożyć winna Rosja. Był to oświecony program dla porządku pokojowego, który łączył „wieczny pokój” z „równowagą sił”, politycznym liberalizmem i – po raz pierwszy w historii Europy – samostanowieniem narodów.
Żadne państwo – pisał Czartoryski – nie może, w imię własnych interesów, zapomnieć o ogólnym dobru narodów i ochronie „wspólnoty państw”. Skrytykował mocarstwa, które niegdyś podzieliły między siebie królestwo Polski i Litwy, przy czym nie uważał Rosji za naturalnego wroga. Carska Rosja jest monstrualnie wielkim państwem i w pierwszej kolejności musi ucywilizować i rozwijać swoje ogromne terytorium. Nie oznacza to, że winna zachowywać się pasywnie wobec Europy. Rosja winna, jako jedna z potęg światowych, „ze względu na swoją pozycję i siłę uprawiać politykę wspaniałomyślności”, której celem nie powinno być poszerzanie swojego terytorium, lecz dbanie o ogólnoeuropejski pokój. Jego głównych filarów Czartoryski upatrywał we Francji (ale nie pod rządami Bonapartego) i Anglii, natomiast Austrię i Prusy – państwa sąsiedzkie wskutek rozbiorów Polski – uważał za potencjalne zagrożenie dla Rosji. Restytucja państwa polskiego leży więc o wiele bardziej w interesie Rosji, niż wspólna prusko-rosyjska granica na Bugu. Dlatego car winien podjąć inicjatywę i przekazać koronę polską swojemu bratu, Konstantynowi. Jest on wprawdzie człowiekiem porywczym, ale liberalna polska konstytucja z pewnością go poskromi.
Jednak Pierwszy Konsul Francji, obrany w 1804 r. cesarzem Francuzów, położył kres wszelkim planom i mrzonkom. Napoleon zapragnął władać całą Europą, po zwycięstwie nad Rosjanami i Austriakami pod Austerlitz w listopadzie 1805 r. nastąpił jego tryumf nad Prusami pod Jeną i Auerstedt w 1806 r. Katastrofy spod Austerlitz Czartoryski na stanowisku ministra spraw zagranicznych Rosji przetrwać nie mógł, jednak w dalszym ciągu zasiadał w Senacie, był członkiem Rady Państwa i kuratorem uniwersytetu wileńskiego. Tymczasem na ziemiach rozbioru pruskiego i austriackiego Napoleon utworzył Księstwo Warszawskie. W 1810 r. Czartoryski opuścił St. Petersburg i wyjechał do Wilna. 

Wiosną 1811 r. dotarł do niego list od Aleksandra. Car wyznał swojemu dawnemu przyjacielowi, że zamierza proklamować Królestwo Polskie. Chciał wkroczyć do napoleońskiego Księstwa Warszawskiego i stawić czoła Prusom, o ile Polacy i armia polska wesprą go w tym działaniu. Czartoryski przyjął plan ten sceptycznie, odpowiedział jednak: wszystkie ziemie polskie winny zostać zjednoczone, przywrócona musi być konstytucja z 1791 r. i zagwarantowany dostęp do morza. Aleksander zgodził się: granica na Dźwinie, Berezynie i Dnieprze, polskie instytucje, w tym również armia, oraz liberalna konstytucja. Jedyny warunek, jaki postawił, brzmiał: wieczna unia personalna z Rosja i wsparcie najważniejszych postaci polityki polskiej: „Póki nie mogę być pewny polskiego poparcia, póty nie mogę zacząć wojny z Francją”.
Po rozmowie z księciem Józefem Antonim Poniatowskim, który był najwyższym autorytetem w Księstwie Warszawskim Czartoryski oznajmił 12 marca carowi, że lojalność i wdzięczność dla Napoleona i strach przed Rosją czynią taką polityczną woltę całkowicie niemożliwą. Być może jednak jest to czas, by w bezpośrednich rozmowach z Napoleonem na temat zjednoczenia ziem polskich i restytucji państwa polskiego w ramach unii personalnej z Rosją podjąć starania o uratowanie pokoju w Europie. Tym działaniem Czartoryski chciał ratować Polskę, Rosję i Napoleona, co jednak wobec wzrastającej wrogości i wzajemnej nieufności było działaniem próżnym. Jeżeli nie wspólnie z Polską, to – zagroził car – Rosja zemści się na Polsce za sojusz z Francja. W czerwcu 1812 r. Czartoryski ostrożnie zasygnalizował Aleksandrowi, że Polacy poprą tego cesarza, który dotrzyma danego słowa. Formalnie poprosił także o zwolnienie go z wszelkich funkcji. 

Miesiąc później polskie oddziały przekroczyły u boku wojsk francuskich graniczną rzekę Niemen. Napoleon rozpoczął marsz na Moskwę. Książę wprawdzie popierał cesarza francuskiego, jednak nie pojawił się na wydanym przez niego uroczystym przyjęciu w Wilnie. Już wówczas przeczuwał zbliżającą się klęskę. Zrozpaczony pisał do swoich rosyjskich przyjaciół: „Drodzy moi, oto jesteśmy teraz wrogami [...]. Będziecie chcieli nas zniszczyć. Nienawiść po obu stronach będzie rosnąć [...], dopóki nie zrozumiemy, że szczęście i sława naszych krajów nie musi opierać się na wyzysku i ucisku”. 

Jednak już w listopadzie karta się odwróciła, klęska Napoleona poczęła się rysować wyraźnie. Zrozpaczeni dostojnicy Księstwa Warszawskiego zwrócili się do księcia, by ten odświeżył swoje kontakty z Aleksandrem. Było jednak za późno. Rosjanie wkroczyli do Warszawy, a Prusy stały się uprzywilejowanym sojusznikiem. W Kaliszu zawarto w 1813 roku układ, zgodnie z którym Prusy odzyskać miały „część” swoich byłych zdobyczny terytorialnych w Polsce. 

Również Czartoryski pospieszył do Kalisza. Aleksander zapytał drwiąco austriackiego posła: „Widziałeś tego ducha?”. Mimo tego zgodził się na dwie dłuższe rozmowy ze swoim dawnym przyjacielem, zapewniając, że księstwo stanie się częścią Rosji; Polska uzyska częściową autonomię pod jego zwierzchnictwem. Czartoryski starał się przekonać Poniatowskiego do podpisania układu z carem – nie była to przecież zdrada. Jednak Poniatowski postanowił trwać u boku Napoleona i w kilka miesięcy później zginął w bitwie narodów pod Lipskiem.  Francja pozbyła się uciążliwego partnera, jakim była Polska, wydając ją na żer, łaskę i niełaskę mocarstw rozbiorowych.
Zwycięzcy Napoleona we własnym gronie postanowili o likwidacji Księstwa Warszawskiego. Na Kongresie Wiedeńskim Czartoryskie niezmordowanie walczył o swoją ojczyznę, mając u boku legendarnego generała Tadeusza Kościuszkę, sympatyka rewolucji francuskiej i przeciwnika Napoleona, który niegdyś walczył w amerykańskiej wojnie o niepodległość przeciwko Brytyjczykom, a później ruszył w pole przeciw Rosjanom za wolność Polski. Jednak i on nie miał w Wiedniu mocnej pozycji. Czartoryski udał się na własną rękę do Anglii, by przynajmniej tam walczyć o akceptowalne rozwiązanie „kwestii polskiej”. 

W końcu wydawało się, że na kongresie nastąpił jakiś zwrot. W Wiedniu Aleksander I przypomniał sobie swoją dawną sympatie do Polski. W prywatnej rozmowie car obiecał nawet Kościuszce restytucje polski do Dźwiny i Dniepru – oczywiście pod rosyjskim zwierzchnictwem. Nigdy to nie nastąpiło. Jednak w efekcie znów powstało „Królestwo Polskie”, głównie na ziemiach rozbioru pruskiego, które wchodziły uprzednio w skład Księstwa Warszawskiego, połączone unia personalną z Rosją. I istotnie rządy sprawował tam – jak niegdyś proponował to Czartoryski – brat cara, Wielki Książę Konstanty, który jednak w żadnej mierze nie spełniał nadziei Polaków. Przeciwnie: ów nieobliczalny człowiek upokarzał kraj i ludzi na każdym kroku. 

Również w sferze prywatnej nie odniósł Czartoryski w Wiedniu sukcesów. Odżyła dawna miłość do carycy Elżbiety. Aleksander jednak odrzucił rozwód. Dwa lata później Czartoryski ożenił sie z 29 lat młodszą księżną Anną Zofią z Sapiehów, z która miał troje dzieci. W Królestwie Polskim książę został senatorem i członkiem Rady Administracyjnej, w której posiedzeniach jednak nie brał udziału, by nie legitymizować sprzecznego z konstytucją działania Konstantego (i dawnego przyjaciela Nowosilcowa). 

Czartoryski objął opieką szkoły w Wilnie, gdzie wkrótce powstały tajne stowarzyszenia, a Adam Mickiewicz napisał pierwsze poematy patriotyczne. W roku 1825 zmarł Aleksander. Konstanty miał zająć jego miejsce na tronie, lecz ze względu na to, ze nie chciał rozstać się ze swoja polską żoną, władzę przejął jego o 17 lat młodszy brat Mikołaj. Car Mikołaj I był militarysta i despotą, nienawidzącym wszelkich przejawów liberalizmu i węszący za każdą ideą reformatorską spisek i rewolucję. Przez dziesięciolecia rządził carską Rosją w sposób absolutny, zamieniając ów wielki kraj w największe więzienie Europy – terror władzy, z którego Rosja nie otrząsnęła się po dziś dzień. 

Wkrótce również Polska odczuła brzemię tyranii. Na kraj spadały coraz to nowe fale prześladowań. Czartoryski wycofał się z życia publicznego. W 1827 r. napisał swój Essay sur la diplomatie. To projekt zadziwiający: jako „Kodeks dla Europy“ znajduje swoje miejsce o wiele bardziej w dzisiejszych czasach, niż w czasach pokongresowych. U podstaw przemyśleń Czartoryskiego legła zasada, że narody mają prawo do suwerenności, a żaden naród nie może panować nad innym. Nawet Indie mogą być połączone z Anglia wyłącznie na zasadzie dobrowolności. Cynicznej legitymizacji władców przeciwstawił legitymizację narodów – i wizję europejskiej federacji. 

Ostrożnie Czartoryski dystansuje sie teraz od idei rosyjsko-polskiej unii personalnej, którą sam niegdyś proponował, a którą teraz uważa za sprzeczną z prawami narodów. Zwycięża w nim orientacja prozachodnia. Anglia i Francja winny przewodniczyć europejskiej Federacji Narodów. Prusy mogą jak najbardziej wnieść wiele do solidarności narodów, jeżeli zrezygnują ze swojej agresywnej polityki, a w polityce wewnętrznej dadzą szansę ideom liberalnym. Rosja natomiast – ze względu na swoja wielkość – może być partnerem, ale w żadnym razie członkiem owej Federacji Europejskiej...
Esej ukazuje się w Marsylii wiosna 1830 r., lecz pozostaje niezauważony. Ze względów taktycznych Czartoryski unika wysunięcia na pierwszy plan „kwestii polskiej”. Jednak ta znajdzie się w centrum uwagi polityki europejskiej wraz z wybuchem powstania w Warszawie w pół roku później. 

Zryw powstańczy spowodowany był zarówno czynnikami wewnątrz-politycznymi jak i zewnętrznymi. Mikołaj, martwiący się o zasady monarchistyczne w Europie, postanowił rzucić polskie oddziały wojskowe przeciwko Francji – gdzie latem zdetronizowano ostatniego z Bourbonów – i przeciw Belgii, która w tym samym czasie proklamowała swoja niepodległość od Niderlandów. Oddziały te na ziemiach polskich zastąpione miały zostać przez wojska rosyjskie. Oznaczało to całkowity koniec polskiej autonomii. W Warszawie zawrzało, Konstanty musiał salwować się ucieczką. Podchorążowie armii polskiej przejęli dowództwo. Szukali rozpaczliwie przywódców powstania i zwrócili się do księcia, który jednak bardzo sceptycznie oceniał szanse powodzenia powstania. Czas pokazał, że miał rację. 

Czartoryski nie wahał się jednak przed przyjęciem odpowiedzialności. Został szefem rządu i ministrem spraw zagranicznych rządu powstańczego. Natychmiast rozpoczął starania o międzynarodowe poparcie i poszukiwania monarchy na polski tron. Jednak w tym celu – powiedział wojskowym – potrzebne są zwycięstwa. Większość generałów wahała się. „Dyktator”, generał Józef Chłopicki, wybrał drogę rokowań, a gdy car je odrzucił – natychmiast chciał sie poddać. Czartoryski zapobiegł kapitulacji. Stracono jednak wszelkie możliwości militarne, jesienią 1831 r. oddziały rosyjskie zajęły Warszawę. 

Car skazał księcia na karę śmierci. Czartoryski miał zostać stracony siekierą, jego dobra znajdujące się w rosyjskiej części Polski zostały skonfiskowane. 60-letni już arystokrata uciekł za granicę: najpierw do Londynu, następnie do Paryża. Przez kolejnych niemal 30 lat rezydował w Hôtel Lambert, siedzibie nieformalnego rządu emigracyjnego. Książę nie ustawał w działaniach; spokrewniony z licznymi rodami królewskimi, znający polityków ze wszystkich państw, usiłował niezmordowanie podnosić we wszelkich rozmowach kwestię polska. Czartoryski wysyłał swoich posłów aż do Konstantynopola, a na jego przyjęciach, na których grywał Fryderyk Chopin, bywał nawet ambasador Wiednia. Wspierał polskich intelektualistów, wspomagał Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, jego gościem bywał Zygmunt Krasiński. 

Do późnego wieku ów człowiek, który był Polską, trwał na stanowisku – aż wreszcie i jego opuściły siły. Zmarł 15 lipca 1861 roku w Montfermeil, dwa lata przed kolejnym powstaniem na terenie zaboru rosyjskiego. Jego małżonka przeżyła go o 3 lata. W 1865 r. ich szczątki przewieziono do Polski i złożono w rodzinnym grobowcu w Sieniawce.

I jeszcze link do bardzo szczegółowego omówienia postaci Adama księcia Czartoryskiego na stronie HistMag.org
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Flagi

free counters