30.09.2011

Kilka ostatniowrześniowych widoków zamiast słów

...bo nie da się opisywać takich widoków przy moim zbyt na to skromnym zasobie przymiotników z gatunku "zachwycające", a przecież i zdjęcia z "kolana" są tylko namiastką tego piękna późnowrześniowego.






I jeszcze prognoza pogody na pierwszy weekend października 2011 r.:
KOTLINA JELENIOGÓRSKA 
pt.: słonecznie i bezchmurnie, wiatr słaby i łagodny, temperatura: 22/24°C
sob.: słonecznie i bezchmurnie, wiatr słaby i łagodny, temperatura: 22/23°C
ndz.: słonecznie, wiatr łagodny, temperatura: 21/22°C 
KARKONOSZE
pt.: bezchmurnie, potem słonecznie, wiatr dość silny, potem umiarkowany, temperatura: 12°C
sob.: bezchmurnie, potem słonecznie, wiatr umiarkowany, temperatura 12°C
ndz.: słonecznie, wiatr umiarkowany, temperatura: 12°C 
SUDETY
pt.: słonecznie i bezchmurnie, wiatr łagodny, temperatura: 21°C 
sob.: słonecznie i bezchmurnie, wiatr łagodny, temperatura: 21°C 
ndz.: słonecznie, wiatr łagodny, temperatura: 19°C

29.09.2011

Dolny Śląsk z nowym logotypem

Miś ze Ślęży popadł w niełaskę, już nie będzie promował regionu. Niedawno rozpisano konkurs, na wybrane projekty można było głosować w internecie, a od wczoraj  Dolny Śląsk ma nowe logo:
O promocji na stronie DolnySlask.info.


Rozwalił mnie cytat z portalu "Polska Lokalna":
Logo na początku rzadko kiedy kojarzy się z konkretnym produktem. Forrest Gump też przecież kupił akcje firmy sadowniczej, która później okazała się gigantem komputerowym. Dolnośląskie trzy kwadraty albo opatrzą się i będą się kojarzyć z regionem, albo zginą w natłoku innych bannerów, flag i reklam...
Sława i związanie logotypu z produktem (w tym wypadku: z regionem) to proces dość skomplikowany; częste zmiany koncepcji z pewnością nie utrwalają ani symbolizowanego wizerunku, ani powiązania go z grafiką. W mojej ocenie nie jest to zły projekt, chociaż niekoniecznie podoba mi się wykorzystana czcionka (z wielgachnym ogonkiem pod literka Ą), no ale tu każdy z nas ma swoje osobiste preferencje. Mam wszak wrażenie, że lepsze jest to nowe logo od misia, który nieuchronnie kojarzył mi się z... Berlinem.
Stare logo z 2006 r.

20.09.2011

Konferencja w Żytawie: informacja i zaproszenie

Konferenz 2011 Progr Final PL

07.09.2011

Maciejowa: wspomnienie o pałacu. Wieża widokowa i kaplica grobowa.


Majątek rycerski Maiwaldau (dzisiaj: Maciejowa), zwany w najstarszych dokumentach „Meyenwald”, położony był przy drodze z Jeleniej Góry do Bolkowa. Około roku 1200 jako jego właściciel występuje Wittich von Czirn. Z zachowanych dokumentów najstarszy nosi datę 1319 r. i stanowi potwierdzenie sprzedaży majątku Maiwaldau przez Albertusa Bavarusa na rzecz Otto von Zedlitza. 
W rękach Zedlitzów majątek pozostawał aż do wojny trzydziestoletniej, podczas której był wielokrotnie grabiony i niszczony. Po wojnie wielokrotnie zmieniał właścicieli. W 1672 stał sie własnością rotmistrza Jego Cesarskiej Wysokości, Ferdinanda hrabiego von Karwatha z Węgier. W rękach rodziny Karwath Maciejowa pozostawała aż do 1765 r., kiedy to sprzedana została księżnej Sapiesze, a w 1790 r. majątek nabył Johannes Nepomuk Gotthard hrabia von Schaffgotsch. Kolejnymi właścicielami majątku do 1851 r. byli: Leopold Gotthard v. Schaffgotsch (do 1820 r.), Christian Leopold v. Schaffgotsch (do 1832 r.), aż wreszcie Emmo hrabia v. Schaffgotsch (do 1851 r.). Ten ostatni sprzedał pałac z majątkiem Udo von Alvenslebenowi (do 1858 r.); kolejnymi właścicielami byli:  kupiec i fabrykant Friedrich August Kuhn (do 1862 r.), książę Elimar von Oldenburg (do 1871 r.), właściciel dóbr rycerskich Walter, który po kilku miesiącach odsprzedał majątek z pałacem Radcy Komercjalnemu i fabrykantowi dywanów Emilowi Beckerowi z Berlina. 
Pałac w Maciejowej w swoich najlepszych czasach.
Po prawej stronie, na wzniesieniu, widoczna wieża widokowa, o której poniżej.
Sam pałac powstał w latach 1686-1688 z inicjatywy J. Ferdinanda von Karwatha, a w latach 1710-1720 został zmodernizowany: architekt Johann Blasius Peintner z Karyntii nadał mu czysto barokową formę. W roku 1873 dokonano gruntownej jego renowacji, przekształcając w niezwykle luksusową rezydencję. W tym czasie na wzgórzach leżących za pałacem powstał przepiękny park krajobrazowy z drzewostanem bukowo-dębowym i licznymi ocienionymi alejami, z których rozciągał się widok na widoczny Grzbiet Południowy Gór Kaczawskich. Radca Komercjalny Emil Becker wyremontował podupadającą budowle i umieścił w niej swoją przebogata kolekcję sztuki i broni. W końcu lat 20 XX w. ostatni spadkobierca Beckerów przekazał obiekt miastu Jelenia Góra, które z kolei sprzedało posiadłość miejscowemu handlarzowi win. Od 1943 r. pałac był własnością Poczty Rzeszy, przebywały tutaj także ofiary bombardowań z różnych miast wschodnioniemieckich. 
W 1875 r. na szczycie wzgórza rozpoczęto budowę niezwykle kunsztownej wieży widokowej z granitu i mocno wypalanej cegły (niemal klinkierowej, aczkolwiek „niemal” robi sporą różnicę...).
Po wojnie pałac został rozszabrowany i do połowy lat 60-tych stał pusty, aż wreszcie w 1965 r. został rozebrany. Günther Grundmann uważał pałac w Maciejowej za najlepszy barokowy obiekt architektoniczny w Kotlinie Jeleniogórskiej. Opinię tę wyraził między innymi w odpowiedzi na zamiar władz miejskich Jeleniej Góry wyburzenia pałacu w 1941 r. Jak widać – co się odwlekło...

Po pałacu nie ma dzisiaj śladu. Wkrótce też znikną ślady założenia parkowego: dzisiaj świadczą o nim przewspaniałe, niemal dwustuletnie buki i ledwie rozpoznawalne pozostałości po alejach spacerowych. W byłym parku stoi (jeszcze, ale - pewnie już niedługo) przepiękna wieża widokowa i niezwykła kaplica grobowa rodziny Becher. Zdjęcia poniżej, komentarza nie będzie, bo mi się serducho kraje...

Wieża widokowa w Maciejowej


We wnętrzu wieży

Kaplica grobowa rodziny Beckerów
 

Zdewastowane wnętrze kaplicy
Wejście do grobowca
Dębowa, bogato rzeźbiona trumna - nadpalona, zbezczeszczona...
Spód tablicy epitafijnej, której lico znajduje się w górnej części kaplicy
Elementy konstrukcyjno-architektoniczne w grobowcu
Widok od frontu: u wejścia dwie kolumny z czerwonego marmuru
Widok na Góry Kaczawskie z okolic wieży widokowej

05.09.2011

Kaczawskie wędrowanie, cz. II

Z Podgórek, spod pałacu, uciekliśmy w góry, w kierunku kamieniołomu Silesia na północnych stokach Skopca. Trasa wiedzie przepiękną klonową aleją, wysypaną i utwardzoną - a jakże by inaczej w tym miejscu - kruszywem dolomitowym.
Idą dziewczyny, a leją
Przy zachodniej hałdzie Silesii - ławeczka, wiata i tablica (niestety, brak pojemnika na odpadki, choć my nie mieliśmy ich wiele, a i tak targamy wszystko ze sobą, póki nie natkniemy się na opróżniane kosze na śmieci). Znaleźliśmy się o rzut beretem od Wojcieszowa.
Hałda dolomitowo-wapienna kamieniołomu "Silesia"
Popas w kamieniołomie "Silesia"
Pamiątka z "Silesii"
Stąd powolutku zaczęliśmy nasz powrót do Jeleniej Góry: północnymi zboczami Maślaka na zachód, do niebieskiego szlaku, z którego jednak zaraz za Przełęczą pod Kobyłą zeszliśmy, by skierować się ku południu, w kierunku Maciejowej. Tam przeszliśmy przez groblę między stawami (łabędzie, nenufary, frodowe kąpiele i te sprawy...) i przez dziwiszowskie osiedle willowe "Leśne Zacisze" doszliśmy w nasze rejony, niedaleko Krzyża Milenijnego. Nie ma co opisywać - to trzeba na własne oczy...!
Na apetycik zostawiam Państwu kilka zdjęć. 
Trocinowe kąpiele pod Maślakiem
Widok na Rudawy Janowickie - znad Maciejowej
Grajek łąkowy, ogromny
Stawy w Maciejowej z widokiem na Sokoliki
Sokoliki i Rudawy Janowickie przedwieczorne
Karkonosze Gigantyczne, Olbrzymie - z okolic "Leśnego Zacisza"
Zachód słońca nad Strupicami - wędrowaliśmy niemal 13 godzin

04.09.2011

Kaczawskie wędrowanie: Dziwiszów - Podgórki - Silesia - Maciejowa

Powędrowaliśmy w Góry Kaczawskie, we wschodnią część Grzbietu Południowego; do Podgórek, na Maślak, do Przełęczy pod Kobyłą i - wreszcie do Maciejowej i na Zabobrze. Przepiękna (za piękna?) pogoda, niezwykle wyciszające i pocieszające widoki, kawał historii w pigułce wszystko to sprawiło, że 25-kilometrowa trasa w żadnym wypadku nie była katorgą: do domu wróciliśmy wprawdzie o zmierzchu, ale szczęśliwi i zadowoleni. Na mapie oznaczyłem trasę, a tutaj kilka wrażeń i zdjęć.



Pokaż 3.IX.2011 Dziwiszów-Podgórki-Zabobrze na większej mapie
Etap I  do Podgórek
W Dziwiszowie ku górze, aż do Przełęczy Widok (Kapelli). Kilka wrażeń z tego fragmentu I etapu:
Dwa potężne domy w bogatym niegdyś Dziwiszowie Górnym (Berbisdorf). Przepięknie zadbane obejścia, odremontowane fasady. Aż się oczy cieszą!
Na Przełęczy Kapella - po przekroczeniu DK 365 widok na Łysą Górę z Mikrostacją
Z Kapelli w kierunku Karkonoszy i widocznej również Jeleniej Góry
Wrześniowe "śniadanie na trawie" (godzina 9:00) na Kapellańskich łąkach
Z Kapelli drogą polną w dół, do Podgórek... o wsi słów kilka(naście):

Niemiecka nazwa wsi – Tiefhartmannsdorf – pochodzić ma od nazwiska Hartmann: na wleńskim zamku, pośród najzacniejszych rycerzy Henryka I zwanego Brodatym, znajdował się się niejaki Hartmann, który sprowadził w głęboką dolinę potoku Świerzawa niemieckich osadników i założył tam „Hartmannsdorf”, wieś Hartmanna. A ponieważ koło Lwówka Śląskiego znajdowała sie wieś Groß-Hartmannsdorf (Raciborowice), wkrótce ówczesną nazwę Podgórek przemianowano na Tiefhartmannsdorf, co przełożyć można jako „Nisko położona wieś Hartmanna”. Przybywać w te piękne okolice raczyli książęta i rycerze z Wlenia, by oddać się rozrywkom polowania, wkrótce więc powstał książęcy dom myśliwski, Jagdhaus, który nabył niejaki Tietze von Zedlitz, uważany za protoplastę rodu Zedlitzów na Śląsku.
W 1600 r. w Podgórkach zmarł kolejny z dziedzicznych właścicieli, George Heinrich von Zedlitz, i to jego tablica nagrobna eksponowana jest na ścianie kaplicy, obok zaś – tablica nagrobna jego małżonki, Hedwigi z domu Reder (zmarła 30 listopada 1619 r.).
W 1635 r. Tiefhartmannsdorf staje się własnością Kaspara Zedlitza z Pilchowic. Jego syn, 1679 - Kaspar von Zedlitz, pan na Tiefhartmannsdorf i Hohenliebenthal (Lubiechowa) zakłada niewielką wioskę Ratschin (dzisiaj: kolonia Radzyń) u stóp wzniesienia Freudenberg (Radostka, 532 m), nazwaną tak ku czci jego małżonki, z domu von Ratschin właśnie.
Ich najstarszy syn Konrad Gottlieb von Zedlitz und Neukirch wznosi w 1731 r. w Podgórkach nowy pałac, który zyska sławę jako jeden z najpiękniejszych na Dolnym Śląsku.

O pałacu kilka słów później, albowiem na zachodnim skraju Podgórek znajduje się instytucja, która do niedawna słynna była na całą Kotlinę Jeleniogórską: Rozlewnia Wody Źródlanej. Któż nie pamięta tysięcy skrzynek z różnego koloru szklanymi butelkami o pojemności 0,3 l z wodą gaszącą pragnienie w letnie upały? Od 1990 r. rozlewnia jest w rekach prywatnych i w dobie różnistych napitków b/a niewiadomego składu nie jest już monopolistą na lokalnym rynku. Ale działa i - miejmy nadzieję - ma się dobrze! 

Napojowa legenda okołokarkonoska
Naszym celem była wieża widokowa w Podgórkach, odrestaurowana w latach 2006-2009, niegdyś wieża kościoła. Dotarliśmy tam migiem i zabawiliśmy dość długo. Bo warto:
Wieża, kaplica, pozostałości kościoła. Widoczne tablice nagrobne Georga Zedlitza
i jego małżowinki, Hedwigi
Wejście na wieżę z miejsca, w którym niegdyś stał kościół
Spotkani wycieczkowicze z Kartuz: nie wytrzymałem, zrobiłem im krótki wykład przewodnicki
Z kościoła pozostały tylko ściany, ale wszystko pięknie zadbane i zakonserwowane
Nagrobek Bernharda v. Zedlitza
Odczytywanie (i spisywanie) inskrypcji
Schody prowadzące na platformę widokową - bez Frody ani rusz!
Podgórki widziane z wieży
Wszystkie pomieszczenia są wprawdzie dostępne, ale (na szczęście) zamykane na kłódki. Klucze można otrzymać w położonym na przeciwko ładnym domu szachulcowym o numerze 33.
U miłej gospodyni tego domu można odebrać klucze do wieży i innych pomieszczeń
Kolejny podetap to "droga krzyżowa" na Krzyżową (567 m). Warto, bo widoki z góry śliczne, a i miejsce fajne na popas numer 2.
Krzyż na Krzyżowej - z szerokim podestem, na którym ławeczki
Widok na Łysą z Krzyżowej
Góry Kaczawskie - przepiękne
Popas dla wszystkich - w cieniu wierzchołka z krzyżem
Dalej poniosło nas przez wieś aż do "centralnego skrzyżowania" koło byłego parku przypałacowego i niedaleko samego pałacu. A po drodze wiele ślicznych, zadbanych chałup i domów, a także niegdysiejsza szkoła podstawowa, która szkołą nie jest już od 20 lat...
Budynek b. szkoły, dzisiaj własność prywatna (z lokatorami)

Domy remontowane i (pięknie) wyremontowane
Pozostałości pałacu widziane z pozostałości parku...
O pałacu słów kilka (jak zwykle - długich)
W 1874 r. wieś zostaje sprzedana i przestaje być rodową posiadłością rodu von Zedlitz-Neukirch. Nowym właścicielem zostaje malarz historyczny, profesor Ferdinand von Harrach, członek Królewskiej Akademii Sztuk w Berlinie. Wzorując sie na poznanych podczas wojny prusko-francuskiej pałacach znad Loary nakazuje przebudowę pałacu w Podgórkach, zlecając jej realizację Gropiusowi i Schmiedenowi.
Po śmierci Harracha w 1915 r. pałac przechodzi poprzez układy małżeńskie w ręce rodziny Vitzthum von Eckstädt: hrabia Christoph Johann Friedrich, królewski saski minister państwa żeni się z córką Harracha, Elisabeth. Do pałacu kilkukrotnie przyjeżdża król saski Friedrich August. W 1944 r. Christoph Johann Friedrich hrabia Vitzthum von Eckstädt umiera; jego syn ginie na froncie wschodnim w 1941 r. Rządy w dobrach rycerskich przejmuje wdowa po Wolfgangu, Ursula, i sprawuje je do 1945 r., kiedy zostaje przymusowo wysiedlona z pałacu. Do 1947 r., do ostatecznego wypędzenia, mieszka jednak we wsi Podgórki.
Powojenne losy pałacu są dość typowe dla miejsca i czasu: zostaje doszczętnie splądrowany. Po owym zwyczajowym na Ziemiach Zachodnich po wojnie akcie zemsty, umieszono w pałacu dom dziecka, a następnie szkołę rolniczą. 2 października 1961 r. w obiekcie wybuchł pożar (niewykluczone, że na skutek popalenia). Podjęto odbudowę, która trwała do 1966 r., po czym przekształcono go w ośrodek kolonijno-wczasowy łódzkich zakładów włókienniczych. W latach dziewięćdziesiątych zespół pałacowy został sprzedany i do dzisiejszego dnia pozostaje własnością prywatną (pana Marka Fechnera). Obiekt jest niedostępny, choć najpewniej można go zwiedzić po skontaktowaniu się z właścicielem, który nie podołał wymogom konserwatorskim i podobno chce posiadłość, wraz z 200 ha ziemi sprzedać.

Tu kończy się etap I wędrówki. O dalszych perypetyjach w następnych "odcinkach" - już bez opisów obiektów, albowiem poruszaliśmy się w drodze powrotnej wyłącznie pośród natury nieskalanej działaniem człowieka, a przynajmniej nie w sensie budowlanym. 

Flagi

free counters