Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jelenia Góra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jelenia Góra. Pokaż wszystkie posty

12.09.2015

Powiastka o Promenadzie



Promenade (1863-1933), Adolf-Hitler-Straße (1933-1945), Al. Wolności (1945-1949), Al. 15 Grudnia (1949-1993), ulica Bankowa (od 1993 r.)


Tylko nieliczni spośród przesiadujących na ławeczkach promenady przy ulicy o tej właśnie nazwie (od 1933 r.: Adolf-Hitler-Straße), czy spośród klientów wielu banków, które obrały sobie te ulice za siedzibę, zdają sobie sprawę, że jeszcze przed 72 laty w miejscu tej ulicy rozciągała się szeroka fosa z dwoma obwałowaniami, po których wieczorami spacerowali jeleniogórzanie. Od strony ulic Schulstraße (ul. Szkolna) i Herrenstraße (ul. Krótka) w kierunku przedmieść wiodły dwie wąskie kładki, przerzucone nad fosą. 

Wprawdzie historia samej ulicy nie jest długa, ale teren, przez który obecnie wiedzie, odgrywał w historii miasta zawsze istotną rolę. Umocnienia Jeleniej Góry przed 600 laty składały się z podwójnego muru, okalającego całe miasto, z bastejami i wieżami i szerokiej na 20-25 łokci i głębokiej na 8-10 łokci fosy, tylko w części wypełnionej wodą. Fosa ta ciągnęła się od Bramy Wojanowskiej obok Bramy Ulicy Długiej aż po Bramę Zamkową, a stamtąd – pod nazwą „Hirschgraben” (Jelenia Fosa) – z powrotem do Bramy Wojanowskiej. I właśnie na odcinku byłej fosy powstała Promenada. Wszystko, co leżało dalej, należało albo do przedmieścia Schützengasse (dziś: ul. Piłsudskiego), albo do Przedmieścia Przed Bramą Ulicy Długiej. 28 kwietnia 1856 r. rozpoczęło się wyburzanie murów miejskich, a gruz wykorzystano do zasypania fosy. Roboty jednak ślimaczyły się. Dopiero po uzyskaniu ministerialnej zgody na usunięcie całości murów miejskich – z wyjątkiem Bramy Wojanowskiej i Bramy Ulicy Długiej – wreszcie w całości zasypano fosę, a roboty zakończyły się w 1863 roku. W tym samym roku sprzedany został niegdysiejszy ogród proboszcza, leżący wówczas u wlotu nowopowstałej ulicy.
Pierwsze budynki na tym terenie wybudowali adwokat Aschenborn, restaurator Ungebauer oraz miasto, które wzniosło szkołę. Na początku ulicy ciągle jeszcze zachował się domek klucznika bramnego, który rozebrano w 1868 r. Podczas wytyczania ulicy, z jej lewej strony na byłym wale utworzono dzisiejszą promenadę. Prawą stronę ograniczały niezbyt urodziwe oficyny budynków przy Schildauer Straße (ul. 1 Maja), przy których znajdowały się ogródki – w tym czasie w większości w niezbyt dobrym stanie, służąc przeważnie jako graciarnie. Rosnący ruch spowodował ich likwidację przez miast – pozostały jedynie ogródki po lewej stronie. Z biegiem lat oficyny przebudowano lub w ich miejsce wzniesiono nowe budynki. Po prawej stronie znajdowała się popularna wówczas restauracja „Zum hohen Rad” (Pod Wielkim Szyszakiem) z przepiękną drewnianą werandą, w której nieustannie panował gwar. Restauracja jednak upadła, jej miejsce zajęła jeleniogórska filia Schlesische Landesgenossenschaftsbank Raiffeisen (Śląskiego Krajowego Banku Spółdzielczego Reiffeisen).


W miejscu, gdzie mieści się dzisiaj siedziba Deutsche Bank, znajdował się budynek o wąskiej, ostro zakończonej ścianie szczytowej z piekarnią, zaś w domu, w którym dziś urzęduje szklarz do niedawna działała przytulna knajpka. Kto zaszedł do „Papy Berndta”, czy do „Pielki” – nie żałował: miał okazję wygrać w kości kwotę swojego rachunki, bowiem schodzili się tu licznie gracze. Również przed salą koncertową znajdowała się ładna weranda. W dolnych pomieszczeniach pod salą, pełniącą również funkcję jeleniogórskiego teatru, znajdował się zakład rymarski i warsztat, w którym malowano wyroby znanej, wielkiej firmy szklarskiej z Jeleniej Góry. W późniejszych latach powstała tu Wiener Café (Kawiarnia Wiedeńska).

Obok sali koncertowej, gdzie dziś wznosi się potężny budynek Kreissparkasse (Powiatowej Kasy Oszczędnościowej) i Kommunalbank (Banku Komunalnego), niegdyś stały dwa małe domki, w których dwaj jeleniogórscy mieszczanie prowadzili sklepy z artykułami kolonialnymi i tekstyliami. Jednak wskutek ekspansji instytucji finansowej postanowiono wykupić owe działki budowlane, wyburzyć budynki i wznieść dzisiejszą, imponującą budowlę. Obok stoi potężny gmach największego niegdyś jeleniogórskiego hotelu, Preußischer Hof (Dwór Pruski), w którym w latach 80. [XIX w. – przyp. mój] wybuchł pożar, wskutek którego liczni pracownicy ponieśli śmierć lub odnieśli obrażenia, skacząc z pomieszczeń na poddaszu. Ta tragedia przyczyniła się do zakupu przez jeleniogórską straż pożarną plandeki ratowniczej. Do „Preußischer Hof” przyjeżdżali często wytworni i ważni goście: nocował tu również książę Heinrich, brat cesarza Wilhelma II, gdy pewnej zimy wyruszył z Jeleniej Góry w Karkonosze i z Petersbaude (Petrovka) zjeżdżał w dół saniami rogatymi. Po zamknięciu hotelu w budynku mieściła się Izba Handlowa oraz Bund der niederschlesischen Industriellen (Zrzeszenie Przemysłowców Dolnośląskich). Dolna sala hotelu, przepięknie zdobiona sztukaterią, jest dziś siedzibą Verkehrsverein Hirschberg (Jeleniogórskiego Automobilklubu). W ostatnim dziesięcioleciu dwukrotnie próbowano wskrzesić działalność gastronomiczną, jednak bez powodzenia. W pomieszczeniach na wyższych piętrach mieszczą się biura Jeleniogórskiej Hirschberger Volksbibliothek (Biblioteki Ludowej) oraz powiatowych władz NSDAP. „Preußischer Hof” odegrał również ważką rolę w historii „Beobachtera”: w najtrudniejszych czasach dla gazety to tu znajdowały się pomieszczenia wydawnictwa i redakcji, w których częstokroć pracowano całymi nocami na rzecz krzewienia idei narodowego socjalizmu, aż po dzień zwycięstwa, kiedy to „Beobachter” mógł przeprowadzić się do własnego budynku. Właściciel działki budowlanej, Śląska Centrala Przemysłowa, musiała wówczas zapłacić podwyższoną o 300 marek składkę ubezpieczeniową, chroniącą przed stratami z powodu wybitych podczas zamieszek szyb. To też znak ówczesnych czasów [cóż, tekst pisany jest w roku 1935, a nie zamierzam w tłumaczeniu stosować cenzury – przyp. tłum.].
W dolnej części Promenady po jej prawej stronie, widać jeszcze gdzieniegdzie oficyny domów przy Herren- und Dunklen Burgstraße (ulic Krótkiej i Grodzkiej). Tu stały niegdyś pozostałości bastionu, które zostały niestety zburzone, albowiem Magistrat – wbrew uchwale rajców miejskich – odmówił przyznania środków na utrzymanie tego historycznie wartościowego obiektu.  Przy dolnej Promenadzie znajduje się także otwarta w 1902, a wzniesiona wspólnym sumptem przez Zrzeszenie Łaźni ludowych i miasto łaźnia, w której za 10 fenigów można było wziąć gorącą kąpiel. W czasach wielkiej inflacji łaźnia upadła, a budynek zamieniono na mieszkania dla bezdomnych. Na końcu Promenady znajdują się budynki, będące częścią dawnych ufortyfikowań miejskich. Stodoła, która w znacznym stopniu ogranicza ruch w kierunku Greiffenberger Straße [ul. Sobieskiego], będzie musiała wkrótce zniknąć, zresztą cała dolna Promenada zmieni niebawem wygląd – właśnie ze względu na rosnący ruch drogowy. 
Po lewej stronie w oczy rzuca się najpierw niegdysiejszy „Kaiserhof” („Cesarski dwór”), hotel o dobrej renomie, w którym przez pewien czas mieściło się również kasyno oficerskie batalionu jegrów. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się obecnie Reichsbank, w budynku którego mieściła się niegdyś hurtownia piwa z uczęszczanym chętnie przejściem do Schützenstraße (ul. Piłsudskiego). Zanim Reichsbank nabył ten obiekt, korzystał z pomieszczeń przy Schmiedeberger Straße (ul. Sudecka). Przed budynkiem banku, na terenie zielonym, stoi pomnik ofiar wojennych z Germanią. Pierwotnie znajdował się nieco dalej, przeniesiony został, gdy Schmiedebreger Straße doprowadzona została do Promenady, zastępując dawną drogę prywatną. Pomnik odsłonięto 2 września 1874 r. Stojąca na kamiennym cokole postać Germanii – niezbyt udana artystycznie – pochodzi z ówczesnej produkcji masowej berlińskiej odlewni cynku. Pomnik kosztował 3500 marek. 
To już rok 1963
Po lewej stronie, tuż przy Schmiedeberger Straße, wznosi się budynek, należący obecnie do Buhtza, dawny dom mieszczański z ogrodem „przed Bramą”. Ta elegancka budowla w stylu barokowym oraz należący do niej ogród objęty jest ochroną zabytkową. Dom bankowy Eichhorna należał niegdyś do wielce zasłużonego dla Jeleniej Góry bankiera i prezesa Izby Handlowej Sattiga. Budynek, w którym mieści się dzisiaj Dresdener Bank, wybudował powszechnie ceniony radca sanitarny dr Riemann, do którego spadkobierców należy dziś m. in. Samuel Opitz. Za Warmbrunner Platz (Plac Niepodległości) jeszcze do połowy XIX w. znajdowały się liczne piękne ogrody – wyjątkowa ozdoba Jeleniej Góry. Największy i najbogatszy z nich należał niegdyś do rodu von Buchsów (dzisiaj mieści ogrodnictwo Weinholda). Znajdował się on tuż przed Bramą Ulicy Długiej i, obok istniejącego do dziś domu ogrodowego z wartościowymi malowidłami, dysponował kilkoma bogato obsadzonymi szklarniami i oranżerią. Po śmierci ostatniego członka rodu von Buchsów obiekty te przeniesione zostały do Poczdamu i do dziś mają zdobić park Sanssouci. W domu ogrodowym znajdował się również gabinet sztuk, ze zgromadzonymi tam cennymi instrumentami fizycznymi i matematycznymi oraz maszynami. Dolna część Promenady była niegdyś równie zielona, co górna. Dziś pozostały jedynie drzewa. Gdy wzrastający ruch wymusił przeniesienie z Rynku cotygodniowego targu, nową lokalizację znalazł on właśnie na dolnej Promenadzie. 


Na podstawie: »Was Straßen erzählen… Ein Streifzug durch Alt-Hirschberg« von Paul Lenich. 1935.
Aus dem Beobachter im Iser- und Riesengebirge; Hirschberg i. Rsgb.

8.09.2015

Z dziejów ulicy Długiej (Langstraße, Lange Straße, Helmut-Brueckner-Strasse)

Ulica Długa (Langstraße) zawsze odgrywała w dziejach jeleniogórskich istotną rolę: wiodła z Rynku prosto do Bramy Ulicy Długiej, o którą podczas licznych oblężeń miasta toczyły się zacięte walki. Jest jedną z najstarszych wytyczonych arterii miejskich, a jej nazwę znajdujemy już w kronikach z XVI w. Jaka jest jednak geneza takiej nazwy dla relatywnie krótkiej przecież uliczki – trudno dziś stwierdzić. Podobnie jak dzisiaj, Langstraße miała charakter ulicy handlowej o zwartej zabudowie. Już w połowie XVIII w. znajdowały się tu 24 budynki, w których prowadzono działalność z najróżniejszych branż. Rezydowało tu m. in. sześciu piekarzy, siedmiu kupców, trzech rzeźników, dwóch szewców i kuśnierz. 




Uliczka kończyła się niegdyś Bramą Ulicy Długiej (Langgassen-Tor) z nietypową wieżą, węższą na dole i szerszą u góry, która z tego właśnie powodu na kilka stuleci stała się symbolem Jeleniej Góry.  Przed bramą, po drugiej stronie murów i fosy miejskiej, rozciągało się spore przedmieście, zwane – jakżeby inaczej – „Przedmieściem przed Bramą Ulicy Długiej” (Vor dem Langgassen-Tor). Nazwy tej używano aż do 1850 r.
Brama oparła się licznym atakom na miasto. Przed ponad pięciuset laty powstrzymała najazd Husytów, którzy – nie mogąc wkroczyć do miasta – wycofali się, podpalając jednak liczne budynki na przedmieściach. Podczas wielkiej pożogi w 1564 r. spłonęły wszystkie domy, stojące wzdłuż ulicy Długiej. Zacięte walki o bramę trwały podczas wojny trzydziestoletniej. W 1633 r. rajtarzy sascy pod dowództwem pułkownika Weißbacha wdarli się tędy do miasta i zagrozili jego spaleniem. Wycofując się, zabrali wszystkie muszkiety, armaty, najlepsze powozy i konie. Z uzbrojenia ostało się wyłącznie to, co zdołał ukryć mieszkający w pobliżu Bramy Ulicy Długiej piekarz Hülse, w tym 50 flint. 





W 1634 r. przed bramą stanął liczący 2000 żołnierzy oddział wojsk cesarskich, żądając wstępu do miasta. Po stanowczej odmowie rozpoczął się ostrzał bramy i próba sforsowania jej przy pomocy drabin. Gdy i to nie przyniosło skutku, cesarscy podpalili położony przed bramą folwark. Rada miasta wydała rozkaz strzelania do najeźdźców. Ci wycofali się w okolice Bramy Zamkowej (Burgtor) i odpowiadając na ostrzał, podłożyli ogień w całym przedmieściu. Spłonęły wówczas niemal wszystkie domy mieszkalne i 51 stodół. 
Ponowne oblężenie Jeleniej Góry miało miejsce pod koniec 1640 r. – wówczas na ulicę Długą spadło wiele granatów, wyrządzając spore szkody. Brama Ulicy Długiej posiadała podówczas dwa mosty zwodzone, a po prawej stronie chroniły ją wysokie szańce. Szczególnie intensywna była bitwa, która miała miejsce w tym samym roku. Na miasto napadł szwedzki pułkownik Thurn na czele 700 konnych i pieszych i zażądał poddania miasta przez stacjonujące w nim wojska cesarskie. Gdy spotkał się ze zdecydowaną odmową, 5 stycznia 1641 r. wydał 400 swoim żołnierzom rozkaz szturmu na bramę. Cesarscy, wspomagani przez mieszkańców, bronili się dzielnie i atak udało się odeprzeć, mimo ciężkiego ostrzału z armat i obrzuceniu granatami ręcznymi. Po bitwie w fosie znaleziono ciała pułkownika Thurna, 10 innych oficerów i 30 zwykłych żołnierzy. Obrońcy stracili w bitwie jednego mieszczanina i dwóch żołnierzy. W kolejnych latach wojny u wrót Bramy Ulicy Długiej na przemian stawały oddziały cesarskie, szwedzkie i maruderzy, aż wreszcie nastał pokój, który uroczyście fetowano w Jeleniej Górze w 1650 r. 

W 1863 r. na ulicy Długiej znów szalały pożary: spłonęła istniejąca już wówczas na Rynku gospoda „Zum goldenen Löwen” (Pod Złotym Lwem) wraz z dwoma budynkami, a ogień objął również ulicę Długą, niszcząc kilka domów po jej lewej stronie. W czasie wojen śląskich ulica nie ucierpiała: tylko raz, w 1745 r., rabusie z oddziałów Franquiniego rozszabrowali znajdujące się tu sklepy. Brama z czasem utraciła swoje znaczenie obronne, jednak trwała nadal. W 1766 roku wykonano nawet prace remontowe i dobudowano nowe skrzydło, a strażnicę wraz ze szlabanem przeniesiono na zewnątrz. Do 1826 r. bramę zamykano na noc. I dopiero w 1837 r. brama została rozebrana, a wyjazd ze starego miasta poszerzony. 

Tymczasem zabudowano także teren przed bramą, dzisiejszy Warmbrunner Platz [dziś: Plac Niepodległości]. Jeszcze w roku 1855 mieściła się tam kuźnia Weinholda. Zburzenie murów miejskich, zasypanie fosy miejskiej oraz wypełnienie ciągle jeszcze istniejącego podpiwniczenia Bramy Ulicy Długiej nastąpiło w 1856 r. i dzięki temu Warmbrunner Platz uzyskał wąskie dosyć połączenie z ulicą Długą. Okolica zatraciła swój przedmiejski charakter, a i na ulicy Długiej powstały liczne nowe budynki, zaś stare zostały zmodernizowane, co wyraźnie odmieniło jej oblicze. Niezmieniona przez ostatnie 200 lat pozostała długa fasada dzisiejszego domu Wendenburga. 

Ostatni budynek o ostrym szczycie na rogu Langstraße – Promenade (ul. Długa – pl. Wyszyńskiego) musiał ustąpić w latach 90. XIX w. nowej konstrukcji, w której mieści się kawiarnia Lüder. W miejscu niegdysiejszego sklepu papierniczego Kleina na rogu Langstraße i Herrenstraße (róg ul. Długiej i Krótkiej), również w tym czasie, wzniesiono nowoczesny dom handlowy. Narożny budynek stojący na przeciwko, niegdyś wytworny dom mieszczański, zachował swój charakter, z wyjątkiem mieszczących się na parterze powierzchni handlowych. Interesujący jest budynek oznaczony numerem 21, w którym mieści się najstarsza apteka jeleniogórska, Adler-Apotheke (Apteka pod Orłem). Już w 1674 r. „burmistrz i rajcy cesarsko-królewskiego miasta Jelenia Góra” nadali przywilej aptekarski „szacownemu i uzdolnionemu panu Baltzerowi Hübnerowi”. Jego apteka mieściła się pierwotnie w ratuszu, ale prawdopodobnie po zawaleniu się części ratusza w 1739 r. została przeniesiona na ulice Długą. Przywilej powyższy w 1675 r. potwierdził cesarz Leopold I. W 1678 r. Hübner sprzedał aptekę niejakiemu Albertowi Hotzhauserowi, który – by dać odpór wszelkim intrygantom – zwrócił się w 1703 roku do cesarza Leopolda o ponowne potwierdzenie przywileju aptecznego. 
W 1832 r. ówczesny aptekarz Johann Christian Friedrich Tschörtner zbył aptekę przy ul. Długiej na rzecz swojego zięcia, aptekarza Dausela, skoligowanego z jej obecnym właścicielem. W późniejszych latach dwie apteki (pod Orłem i pod Jeleniem) na podstawie wspomnianego przywileju prowadzili Karl Großmann i Hermann Dunkel. Gdy w 1876 władze naciskały na utworzenie drugiej apteki w mieście, prawo do Apteki pod Orłem w wyniku losowania uzyskała rodzina Roehr, a do apteki pod Jeleniem przy ówczesnej Bahnhofstraße (dziś: ul. 1. Maja) – rodzina Dunkel.

I choć w ostatnich 30 latach sporo zmieniło się na ulicy Długiej, to liczne ocalałe wciąż szczyty domów również dzisiaj spoglądają na tętniący życiem pasaż, przypominając minione czasy – i jedynie po Bramie Ulicy Długiej nie pozostał już żaden ślad. 


Na podstawie: »Was Straßen erzählen… Ein Streifzug durch Alt-Hirschberg« von Paul Lenich. 1935.
Aus dem Beobachter im Iser- und Riesengebirge Hirschberg i. Rsgb.

O historii ulicy Długiej także w JELONCE

7.09.2015

Co mogłaby opowiedzieć Schildauer Straße (ul. 1 Maja)

Przebieg Schildauer Strasse (od dworca do Rynku; już pod nazwą Bahnhof-Straße); mapa z lat 30. XX w.
Ach, gdyby potrafiła mówić! Jej historia jest równie długa, jak historia miasta Jelenia Góra. I podobnie jak współcześnie, również przed ponad ośmiu stuleciami stanowiła najważniejszą drogę komunikacyjną, prowadzącą do samego środka miasta, do Rynku. Swoją nazwę wzięła (i zachowała do dzisiaj) od wioski Schildau (Wojanów), do której wiodło jej przedłużenie, zwane „Äußere Schildauer Gasse“, [Zewnętrzna Ulica Wojanowska], przemianowane w czasach późniejszych najpierw na Bahnhofstraße, a następnie na von-Hindenburg-Straße [dzisiaj: ulice Konopnickiej i 1. Maja]. „Innere Schildauer Gasse“ [Wewnętrzna Ulica Wojanowska] swój bieg zaczynała przy Kirchstraße [dzisiaj: ul. Boczna], opodal budynku wydawnictwa „Beobachtera”, a kończyła przy Bramie Wojanowskiej i wieży, stanowiącej dziś element architektoniczny kościoła św. Anny.

Brama Wojanowska i Schildauer Gasse ok. 1830 r. Fot. z portalu Fotopolska.eu
U wylotu Schildauer Straße stała niegdyś Brama Wojanowska, którą po zasypaniu fosy miejskiej w 1867 r. przeniesiono do koszar Waldersee [dzisiaj: Zespół Szkół Technicznych „Mechanik“]. Pierwotnie miała całkiem inny kształt. Obecną postać uzyskała w latach 1759-1763. Jeszcze w połowie XVI w. tuż przed Bramą Wojanowską znajdował się cmentarz.
Brama Wojanowska przed koszarami Waldersee (około 1900 r.). Fot. z portalu Fotopolska.eu
W kronikach czytamy, że w 1546 r., w następna niedzielę po IV niedzieli wielkiego postu, rada miasta nabyła od Martina Tielscha za kwotę 200 marek ogród przed Bramą Wojanowską z przeznaczeniem na cmentarz publiczny. Podczas wojny trzydziestoletniej cmentarz ten zamknięto, a teren przekazano do użytku każdorazowego proboszcza miejskiego.  Przy rozbudowie miasta, rozpoczętej w 1862 r., miasto ponownie odkupiło ogród i stanęły na nim budynki. Szczątki pochowanych tu ludzi przeniesiono na cmentarz przy kościele św. Ducha przy ówczesnej Warmbrunner Gasse [dzisiaj: ul. Wolności].

Równie interesującą historię, co Schildauer Straße, miałaby do opowiedzenia sama Brama Wojanowska. Jej kształt i forma ulegały zmianom. W 1486 r., w dniu św. Barbary, zawaliła się wieża bramna, grzebiąc pięć osób. W 1596 r. wieża otrzymała podwójna kopułę oraz dzwon, wybijający pełne godziny, obsługiwany przez zatrudnionego w tym celu wieżowego. Ważna rolę odegrała wieża podczas wojny trzydziestoletniej, podczas której toczyły się o nią i o całą bramę zaciekłe walki. 
Ucierpiała przy tym oczywiście cała Schildauer Straße. Podczas oblężenia Jeleniej Góry, 22 lipca 1640 r., wieża ostrzelana została wielkimi kulami armatnimi, a jedna z nich roztrzaskała zegar godzinowy. Tego samego roku, 7 września, Szwedzi zdobyli zabezpieczoną szańcami bramę i zajęli miasto. Podczas ostrzału poprzedzającego szturm, na Schildauer Straße zabici zostali dwaj chłopcy, staruszka, szewc oraz wojskowy koń. Szwedzi zagrozili mieszkańcom podpaleniem miasta, czego zresztą mieszkańcy, którzy zawsze dzielnie bronili Bramy Wojanowskiej, doznawali wielokrotnie. Kronikarz miejski wspomina również niezwykłe wydarzenie z roku 1633, kiedy to na wieży Bramy Wojanowskiej zawisła zmumifikowana głowa Turka, którą pewien mieszkaniec Jeleniej Góry zakupił za 100 guldenów podczas wyprawy wojennej przeciwko Turkom. 

Zanim Schildauer Straße uzyskała dzisiejszy wygląd, nawiedzana była przez liczne ciężkie pożary, co – przy ówczesnym charakterze zabudowy – nie było zaskakujące. Większość domów zbudowanych było z drewna i pokrytych słomą, a dodatkowo po obu stronach ulicy stały niezliczone szopy i stodoły. I tak 20 lipca 1590 r. kronikarz zanotował, że u Pankratiusa Wolfa przy Schildauer Gasse wybuchł pożar, który błyskawicznie objął sąsiednie budynki, trawiąc doszczętnie dziesięć domów i dziewięć stodół. Podczas wielkiego pożaru miasta, który nawiedził Jelenią Górę 18 maja 1594 r., cała Schildauer Gasse obróciła się w popiół. Ogień, którego zarzewie znajdowało się w dzisiejszym budynku Schultza-Völkera, oszczędził jedynie [położone za murami miejskimi] przedmieścia, kościół katolicki i zbrojownię. Stara lwówecka kronika mówi, że w mieście nie zostało nawet tyle drewna, by ugotować na nim potrawę z ryby. Podczas pożaru zginęło wielu młodych i starszych ludzi. Do dziś o kataklizmie tym przypomina niewielka tabliczka na bocznej fasadzie budynku „Beobachtera”. 

Również kolejny wielki pożar miasta, który szalał w Jeleniej Górze 30 maja 1616 r., nie oszczędził Schildauer Straße. A gdy w latach 1625-1633 ponad 2500 jeleniogórzan zmarło na zarazę, opustoszała również Schildauer Straße, albowiem wśród ofiar było wielu jej mieszkańców. Czarnym dniem dla naszej ulicy był także 19 lipca 1634 r.: oddziały Wallensteina po raz kolejny najechały miasto, podpalając budynki stojące przed Bramą Wojanowską. Następnie miasto zostało ostrzelane z armat, ucierpiała spora część Jeleniej Góry, a najbardziej – Schildauer Straße i jej brama: wszystkie miejskie wieże runęły, kulom armatnim oparło się jedynie sklepienie kościoła parafialnego. Doszczętnie spłonęły kościoły św. Marii i św. Ducha, 3 domy opieki, 341 domów i 51 stodół. W płomieniach zginęło 36 ludzi i ponad 2000 sztuk bydła. Podziwiać należy więc mieszkańców miasta, którzy po każdej pożodze odnajdowali siłę, by odbudować swoje miasto. 5 maja 1660 r. na Schildauer Straße ponownie wybuchł pożar, trawiąc sześć budynków. Od tego czasu miasto uniknęło większych pożarów. W 1711 r. poczęto zabudowywać Schildauer Straße „bardziej okazałymi budynkami”, jak napisał kronikarz. Kościół św. Anny, który spłonął doszczętnie w 1634 r., został odbudowany i 26 lipca 1716 r. poświęcony. W 1731 r. Schildauer Gasse otrzymała pierwsze oświetlenie w formie trójkątnych drewnianych latarni. 

Jelenia Góra znalazła się tymczasem pod panowaniem pruskim, otrzymując niejako drugie życie. Z Przedmiejska ulica przekształciła sie w pasaż handlowy: i tak w 1759 r. pośród 29 właścicieli domów znajduje się: ośmiu kupców, jeden drukarz książek, pięciu piekarzy, tylko jeden rzeźnik, dwóch tokarzy, jeden guzikarz, jeden cukiernik, dwóch odlewaczy cyny, jeden krawiec, jeden aptekarz, jeden bednarz i jeden szewc. Dla Schildauer Straße całkiem nowe czasy zaczęły się w latach 1856, gdy zasypano fosę miejską i 1862, gdy zburzono mury miejskie. A gdy w 1867 rozebrano Bramę Wojanowską, całkowicie zmienił się wizualny charakter ulicy. Jako kuriozum potraktować można fakt, że jeszcze w 1856 roku wieżowy w dalszym ciągu wybijał upływające godziny, uderzając młotkiem w dzwon. Wieżowy zajmował niewielki domek, na miejscu którego dzisiaj stoi dom Zelderów. 

Dzisiaj Schildauer Straße należy – obok von-Hindenburg- [ulice Konopnickiej i 1. Maja] i Langstraße [ul. Długa] – do najważniejszych ulic handlowych i arterii komunikacyjnych Jeleniej Góry. Długie lata upłynęły, nim to nastąpiło. Do dziś na wąską ulicę spoglądają stare szczyty domów, wspominając dane czasy. Jednak na dole, w sklepach i kawiarniach, tętni życie i nic już nie wskazuje na tragedie i kataklizmy, które stały się udziałem niegdysiejszych mieszkańców tej ulicy.

Na podstawie: »Was Straßen erzählen… Ein Streifzug durch Alt-Hirschberg« von Paul Lenich. 1935.
Aus dem Beobachter im Iser- und Riesengebirge Hirschberg i. Rsgb. 

9.10.2014

Barok zasygnalizuję


Szczegóły wkrótce. Dodam tylko, że w tym tygodniu poszło do druku.



23.05.2014

Budynek poczty głównej w Jeleniej Górze


W czasopiśmie o długim tytule: Illustrierte Zeitschrift für die Pflege heimatlicher Kultur. Zeitschrift des Kunstgewerbevereins für Breslau u. die Provinz Schlesien, w numerze 6 z 15 maja 1913 r., ukazała się notatka (krytyczna) na temat otwartego 2 miesiące wcześniej nowego budynku poczty głównej w Jeleniej Górze. 
Nowy budynek poczty w Jeleniej Górze
26 marca 1913 r. bez żadnej pompy przekazano do użytkowania nowy budynek poczty w Jeleniej Górze na Śląsku. Bardzo tradycyjna architektura budynku robi wprawdzie wrażenie nieco akademickie, ale zupełnie przyzwoite, jednak żałować trzeba, że wybrano formy nawiązujące do niemieckiego renesansu, zamiast dopasować się do staromiejskiego baroku, charakterystycznego dla Jeleniej Góry. Natomiast wnętrze budynku, zaprojektowane przez architekta rządowego Scherlera, pod względem wygody i funkcjonalności nie daje najmniejszych powodów do narzekań, niewątpliwie przygotowane jest do znacznie większego ruchu klientów. 
Nad portalem znajdują się trzy płaskorzeźby  wykonane przez artystę Weylera [rzeźbiarza zamieszkałego w Jeleniej Górze, przy Kaiser Friedrichstraße 15b – obecnie ul. Matejki  przyp. mój] według projektu berlińskiego profesora Giesecke, a przedstawiające sceny z legend o Duchu Gór. Środkowy relief ukazuje postać Rübezahla według obrazu (z 1859 r. Moritza von) Schwinda, z lewej – ucieczkę pięknej Emmy [według I legendy o Duchu Gór wg Musäusa], z prawej zaś – motyw z legendy „Rübezahl i matka Ilse” [według V legendy o Duchu Gór wg Musäusa]. 
Prace budowlane trwały nieco ponad rok. W budynku wyraźnie rozdzielono część związaną z wysyłką listów od części nadawania paczek: korespondencja przyjmowana jest w hali głównej, natomiast paczki nadawać można w przybudówce. Szczególnie interesująca jest duża sala z okienkami dla klientów. Zadbano o to, by urzędnicy nie przeziębiali się i od strony wejścia zamontowano grzejniki, które ogrzewają wpadające z zewnątrz zimne powietrze. Dzięki zainstalowaniu poczty pneumatycznej, nadawane na parterze telegramy natychmiast trafiają na pierwszej piętro do sali telegraficznej. Duże pomieszczenie przeznaczono również na odprawę listów. Dział paczek z osobnym wejściem również dysponuje dużą salą, w której paczki są przyjmowane, a następnie sortowane i przekazywane bezpośrednio na rampę, skąd trafiają do pojazdów pocztowych. Na antresoli znajdują się pokoje służbowe dyrektora urzędu pocztowego, inspektora pocztowego, a także kasa i kancelaria. Na pierwszym piętrze umieszczono stanowiska telegraficzne i salę rozmów zamiejscowych, posiadającą 1600 łączy. Tu znalazło się także pomieszczenie na akumulatory oraz pokoje śniadaniowe dla urzędników pocztowych. 
Na drugim piętrze w budynku głównym mieści się mieszkanie dyrektora poczty. 



12.12.2013

Mówisz: Feist, myślisz: Honecker

Wezwany pilnie dotarłem do budynku Archiwum Państwowego w Jeleniej Górze. Przed wejściem stała grupa osób, bodaj sześciu, przy czym dwie z nich uzbrojone były w typowe atrybuty telewizyjno-reporterskie: profesjonalną kamerę i włochaty mikrofon na długaśnym wysięgniku. Przywitaliśmy się, przedstawiliśmy się sobie, a ja zapytałem: „Czym mogę służyć?”.

Pół godziny wcześniej zadzwonił do mnie Ivo Łaborewicz: „Przyjechała niemiecka telewizja. Nie mają tłumacza. Czy mógłbyś...?”. Oddał słuchawkę szefowi ekipy, który wyjaśnił mi pokrótce, o co chodzi. Obiecałem, że w ciągu pół godziny pojawię się na ulicy Kazimierskiego.

„Czy mówi panu coś nazwisko Feist?”, zapytał szef ekipy. „Feist...? Stąd, z Jeleniej Góry?”, gorączkowo grzebałem w zwapnionych zwojach mózgowych... coś tam było, ale z niczym mi się nie chciało skojarzyć... wtem krótkie olśnienie: „Tak! Chociaż nazwisko to wiążę raczej ze Świeradowem i Szklarską Porębą. Walter Feist. Urodził się w Świeradowie, a w latach 30-tych ubiegłego wieku zdobył w saneczkarstwie medal podczas Mistrzostw Europy, organizowanych na torze w Szklarskiej Porębie!”, odpowiedziałem z wielkim samozadowoleniem z faktu, że zwapnienie ciągle jeszcze nie jest takie groźne. Wprawdzie (co sprawdziłem później) ów medal, zresztą srebrny, był w roku 1928; a Feist występował także w Krynicy, ale i tak na nic się zdała ta gdzieś przypadkiem zakodowana informacja: „Aha” – odpowiedział szef ekipy, – „cóż; to nie o tego Feista chodzi...”.

Weszliśmy do budynku archiwum. Reżyser reportażu opisał nam (Niemce w średnim wieku, jej towarzyszowi, Ivo Łaborewiczowi i mnie) schemat pierwszych ujęć. W dalszym ciągu nie miałem pojęcia, o co chodzi, ale postanowiłem nie dopytywać: szkoda czasu.

Z przebiegu prowadzonej przed kamerą (i dla kamery) rozmowy między dwojgiem Niemców i Ivo (którą tłumaczyłem) wynikało, że Karin przybyła tu w poszukiwaniu śladów swoich przodków: rzeczonej rodziny Feist z Jeleniej Góry. Pokazała nam schematyczne, uproszczone drzewo genealogiczne, sięgające do 1880 r. i poprosiła pana kierownika archiwum o pomoc w odnalezieniu wymienionych tam osób w dokumentach archiwalnych. 

Przeszliśmy do pracowni naukowej, na stole pojawiły się księgi: spisy adresowe z lat trzydziestych i wcześniejsze, w których istotnie nazwisko Feist pojawiało się wielokrotnie. Dopasowaliśmy odpowiednie imiona, dysponowaliśmy częściowymi datami urodzin lub śmierci, Ivo ruszył więc do magazynów, by znaleźć odpowiednie księgi urzędu stanu cywilnego. 

W dalszym ciągu nie rozumiałem, co robi tu ekipa telewizji MDR. Zagadka wyjaśniła się równie szybko, co niespodziewanie: oto w zestawieniu genealogicznym widniała niejaka Margot Feist, urodzona 17. kwietnia 1927 r. w... Halle. Okazało się, że jest wnuczką zamieszkałej w latach międzywojennych w Jeleniej Górze Anny Feist i spędziła tu kilka lat zarówno przed II wojną światową, jak i w latach 1942-1945, mieszkając u babci w kamienicy przy Rynku (Placu Ratuszowym) nr 10. Przed wkroczeniem Sowietów Margot uciekła na Zachód, najpewniej właśnie do Halle. Wojnę przeżyła (prawdopodobnie przeżyła ją także jej babcia), a w roku 1953 wyszła za mąż za niejakiego... Ericha Honeckera. Tego samego, który w roku 1971 został pierwszym sekretarzem komitetu centralnego Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (SED) i funkcję tę sprawował niemal do upadku Niemieckiej Republiki Demokratycznej, do października 1989 r. i uważany był za najpotężniejszego polityka byłej NRD. 

W tym momencie wyjaśniło się zainteresowanie lokalnej telewizji niemieckiej banalnym w zasadzie poszukiwaniem przodków. Feistowie – ci jeleniogórscy i ci ze Szklarskiej Poręby (bo jak się okazało pradziadowie Margot Honecker wywodzili się właśnie ze Schreiberhau) – byli całkiem zwykłymi ludźmi: pośród wykonywanych przez nich zawodów znalazła się profesja szewca, zwrotnicowego na kolei i robotnika dniówkowego. Dokumenty, zgromadzone w archiwum, były skąpe i ograniczały się do aktów urodzeń, zgonu i ślubu, natomiast poszukiwania jakichkolwiek śladów po babci Feist w Urzędzie Stanu Cywilnego zakończyły się fiaskiem. Niewiele więc dowiedzieliśmy się z archiwów, poza dokładnymi datami urodzin, ślubów i śmierci poszczególnych Feistowych antenatów. Zarówno szukający, jak i ekipa telewizyjna byli jednak zadowoleni. 
Program będzie wyemitowany w MDR jako jeden z odcinków dokumentalnej serii Die Spur der Ahnen (Ślady przodków), najpewniej gdzieś na przełomie grudnia i stycznia. 

Epizod z Margot Feist (późniejszą Honecker) jest niewiele znaczącą ciekawostką. Z drugiej strony to kolejna niewiasta ze skłonnościami do reżimów totalitarnych (była bowiem Margot od lat 60-tych  do 1989 r. ministrem edukacji ludowej w NRD) i dyktatorów, związana z Jelenią Górą. Pierwszą i o wiele sławniejszą z pań była bowiem niejaka Hanna Reitsch, słynna szybowniczka i pilotka, niewątpliwa zwolenniczka narodowego socjalizmu, której ojciec prowadził klinikę okulistyczną przy Promenadenstraße (dzisiejsza ul. Bankowa).  

3.12.2013

Muzeum Wirtualne w Muzeum Przyrodniczym, freski i Chińczycy...

W poniedziałkowe przedpołudnie ruszyliśmy z Połowinką Sabinką do Cieplic, do klasztoru, by dać się olśnić. Oto podczas niedawnego wielce tajnego otwarcia Wirtualnego Muzeum Barokowych Fresków na Dolnym Śląsku (na tyle ono ci tajne było, że nawet jeleniogórska posłanka PO, pani Zofia Czernow, nie dostąpiła zaszczytu, by zostać zaproszoną przez urzędującego Prezydenta Miasta, również z PO, choć ostatnio raczej z jej przesuniętych mocno do tyłu szeregów) padło tyle słów o wyjątkowości tego przedsięwzięcia, o jego skali i znaczeniu, że nie sposób było odmówić sobie tej przyjemności.
W poprzednich postach odnosiłem się do konferencji pt. Losy klasztorów na Śląsku, w Czechach i na Górnych i Dolnych Łużycach w XVIII i XIX w., m in. przytaczając wykład pana doktora Andrzeja Kozieła na temat fresków cieplickich. Oto była ta konferencja jednym z licznych elementów zakrojonego na ogromną skalę projektu Dziedzictwo kulturowe po klasztorach skasowanych na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej oraz na Śląsku w XVIII i XIX w.: losy, znaczenie, inwentaryzacja realizowanego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki, pod kierownictwem pana profesora Marka Derwicha.
Natomiast pomysłodawcą i inicjatorem Wirtualnego Muzeum był właśnie Andrzej Kozieł, a rzecz zrealizowana została na zlecenie miasta Jelenia Góra przy znaczącym udziale funduszy unijnych. 
Dr Andrzej Kozieł
Muzeum ma swoją (dla laika dość skomplikowaną w obsłudze) prezencję internetową, jak na wirtualną instytucję przystało, ale ma także bardzo namacalną postać materialną. Ta zaś znajduje się w jednej z sal Zespołu Pocysterskiego na parterze. I właśnie tam wczoraj się udaliśmy, prowadzeni przez dyrektora muzeum, dzierżącego w ręku tablet, służący do... uruchomienia całej elektronicznej maszynerii.


We wspomnianej sali niemal na środku podłogi  stoi ogromne pudło z wielgachnym ekranem, na którym wyświetla się rodzaj koła fortuny z różnymi symbolami. Kryją się pod nimi przeróżne funkcje: zwiedzanie, gry logiczne typu puzzle i memory, a także tryby zwiedzania: "monitorowy" (indywidualny) i "naścienny" (grupowy). Pod sufitem zawieszono kilka rzutników, które wyświetlają na umieszczonych przy dwóch ścianach ekranach  wysokiej rozdzielczości obrazy: panoramiczne zdjęcia wnętrz obiektów klasztornych i kościelnych, głównie oczywiście ich freskowych zdobień. I choć lista dostępnych obiektów jest długa, to i tak nie obejmuje wszystkich najistotniejszych budowli dolnośląskich: pominięto bodaj całą Kotlinę Kłodzką i jej okolice, nie znalazły się na niej na razie także niektóre istotne obiekty z dużych ośrodków miejskich Dolnego Śląska. Wszystko jednak przed nami, bowiem dyrektor Firszt poinformował nas, że ów wirtualny zbiór będzie na bieżąco uzupełniany.

Obsługa wielkiego dotykowego ekranu przypomina w zasadzie obsługę tabletu, z tym że trzeba "wyczuć" jego specyficzną czułość: czasami nie reaguje powiększenie, czasem zatnie się pomniejszanie, a zbyt szybkie przesunięcie palcami powoduje efekt szalonej karuzeli na ekranie głównym i na ekranach zawieszonych przy ścianach.
Rozdzielczość zdjęć jest znakomita: po powiększeniu widać najdrobniejsze szczegóły, łącznie ze spękaniami farb, odręcznymi adnotacjami artystów, czy pozostawionymi w tynku śladami cyrkla, którym malarze wyznaczali granice powierzchni dzieł. Mam wszakże wrażenie, że jakość rzutników nie dorównuje jakości zdjęć: na ekranie głównym wszelkie drobiazgi widoczne są wyraźnie, natomiast na zewnętrznych ekranach lekko się rozmywają. To jednak – jak sądzę – w niczym nie umniejsza wartości poznawczej, jaką oferuje nam ta ekspozycja. 



Sięgnąłem do wnętrz mi dobrze znanych: kościół Łaski w Jeleniej Górze, kościół NMP w Krzeszowie, Sala Książęca w pałacu lubiąskim – by móc porównać to, co widzi się "na żywo" z tym, co umieszczono we wnętrznościach maszyny cyfrowej. Bezsprzecznie widać w Wirtualnym Muzeum o wiele więcej detali, szczegółów, drobiazgów, niźli nawet najwprawniejszym okiem w realnych obiektach. Dotyczy to w szczególności malowideł sufitowych, które przecież – jak to w budowlach sakralnych bywa – znajdują się na znacznej wysokości. Istnieje również możliwość "wędrowania" w obiekcie, skonstruowana na podobnej zasadzie, jak w googlowym Street View: naciskamy strzałeczkę i ze środka nawy przenosimy się do prezbiterium, pod sam ołtarz. Tu możemy oglądać plan ogólny, albo poszczególne elementy/fragmenty dzieła, przybliżając je i przesuwając w prawo lub w lewo, w górę lub w dół. Niektóre ujęcia zawierają dodatkowe, szczegółowe informacje, wyświetlające się po naciśnięciu ukazującego się na ekranie dymka z literką "i". 

Nie jestem wielbicielem barokowych przepychów, ale niewątpliwie prezentacje komputerowe wciągają. I pewnie spędzilibyśmy przy konsoli wiele godzin, gdyby nie Chińczycy... Okazało się bowiem, że w mieście gości delegacja z zaprzyjaźnionego, partnerskiego miasta Chángzhōu i właśnie za chwil kilka zwiedzać będzie wyremontowany obiekt, oczywiście biorąc udział w wirtualnym pokazie. Ustąpiliśmy więc przed przeważającymi siłami przyjaciół z postanowieniem, że koniecznie trzeba tu wrócić.


Kilka wrażeń osobistych na gorąco: dobrze rozumiem ideę tego przedsięwzięcia i przekonany jestem o jej słuszności. Natomiast nie podzielam zachwytów, wyrażanych przez licznych uczestników oficjalnego (zamkniętego) otwarcia Wirtualnego Muzeum na temat funkcjonalności tego pokazu dla grup turystycznych, czy szkolnych. W Wirtualnym Muzeum Fresków odnajdzie się świetnie ten, kto ma porządne przygotowanie teoretyczne w dziedzinie (sakralnych) malowideł barokowych. Średnio zaawansowani wprawdzie otrzymują kolorową papkę dla oczu, ale przy dość skąpej informacji merytorycznej na temat obiektów i dzieł, a także natłoku szczegółów oraz prezentowanych budowli, szybko można dostać kociokwiku. Przekonany jednak jestem, że miłośnicy baroku rozkoszować się będą możliwością "przyklejenia się nosem" do malowidła, podejrzenia niedostrzegalnych w naturalnych warunkach szczegółów, wirtualnego dotknięcia tych dzieł malarskich z najmniejszej odległości. Troszkę trudniej będzie przewodnikom/nauczycielom z grupami dzieci i młodzieży: puzzle i memory to fajna zabawa, ale ekran – choć ogromny – jest tylko jeden. Przy trzydziestce dzieci szanse na udział w zabawie będą miały pewnie tylko nieliczne... 
Ze swojego podwórka przewodnickiego powiem, że wprawdzie jest Wirtualne Muzeum dużą atrakcją, ale w żadnej mierze nie da się bezboleśnie wprowadzić jego zwiedzania do i tak napiętych programów wycieczek: by "ogarnąć" całość trzeba by poświęcić przynajmniej godzinę na samą prezentację barokową (a i to wyłącznie wybranych elementów), kolejne pół godziny na zwiedzanie wnętrz klasztornych, a gdy już w pełni ruszy Muzeum Przyrodnicze – ze trzy kwadranse na obejrzenie jego zbiorów. Oby jednak zawsze "kłopotem" była nadmiar atrakcji, a nie turystyczne pustkowie...
W każdym razie do Wirtualnego Muzeum zajrzeć warto, warto też posiedzieć w nim dłużej – a gdy zorganizowane zostaną obiecywane przez dyrektora Firszta szkolenia dla przewodników i oprowadzaczy – koniecznie trzeba wziąć w nich udział. 

A nad głowami zwiedzających element fresku z jagnięciem/owieczką: myślę sobie, że Schaffgotschów ucieszyłyby zmiany, jakie w ostatnich 3 latach dokonały się w pocysterskim obiekcie: mam wrażenie, że są realizacją ich dawnych przedsięwzięć wystawienniczo-muzealnych w Cieplicach...

28.10.2013

Dekoracja freskowa w budynku probostwa Cystersów w Jeleniej Górze-Cieplicach

Z wspomnianej w poprzednim wpisie Konferencji wykład pana dra hab. Andrzeja Kozieła, profesora w Uniwersytecie Wrocławskim, na temat słynnych już fresków. 

Dekoracja freskowa w budynku probostwa Cystersów w Jeleniej Górze-Cieplicach Śląskich Zdroju
i jej ideowa geneza


Gdy na początku 2011 roku w części budynku dawnego probostwa Cystersów w Cieplicach zostały odsłonięte spod warstwy tynku fragmenty barokowych malowideł, to wówczas jeszcze nikt nie przypuszczał jak bogata i obszerna dekoracja freskowa wnętrz została odkryta. Dopiero wykonane w maju 2011 roku badania stratygraficzne oraz zakończone w listopadzie 2012 roku kompleksowe prace nad odsłonięciem oraz konserwacją i częściową rekonstrukcją malowideł  pozwoliły na uzyskanie pełnego obrazu zdobiących wnętrza probostwa polichromii. Wówczas to ku wielkiemu zaskoczeniu badaczy i konserwatorów okazało się, że odkryta w Cieplicach dekoracja freskowa to największy zachowany zespół barokowych malowideł z XVII wieku w budynkach klasztornych na Śląsku. A przecież to, co obecnie znamy, to jedynie fragment pierwotnej dekoracji freskowej, która znajduje się pod warstwą tynku także w pozostałej części budynku pełniącej funkcję plebanii.




Dekorację freskową w północnej części budynku dawnego probostwa Cystersów w Cieplicach tworzy nie mniej niż 86 figuralnych i heraldycznych przedstawień. Składa się z ona z kilku wątków tematycznych, które na ogół są związane z poszczególnymi salami budynku dawnego probostwa. W pomieszczeniach, do których prowadziły trzy wejścia do budynku – jedno od dziedzińca w zachodniej części korytarza i dwa od wschodniej strony – zostały namalowane przedstawienia heraldyczne i patronackie. Na parterze na ścianach po obu stronach korytarza w skrzydle wschodnim, północnym i zachodnim oraz na południowej ścianie w sali w północno-wschodnim narożniku znajduje się 26 odsłoniętych przedstawień z legendy św. Bernarda z Clairvaux. Na zachodniej ścianie tej samej sali, która mogła pełnić funkcję kapitularza, wykonane zostało malowidło Adoracja Marii jako Królowej Niebios przez męskie i żeńskie zakony benedyktyńskie i cysterskie na sklepieniu namalowane przedstawienie Adoracja Trójcy Świętej przez świętych i męczenników, a na ścianie północnej ponad oknami trzy malowidła o najprawdopodobniej emblematycznym charakterze. W niewielkiej sali na parterze w środkowej części północnego skrzydła wykonanych zostało sześć owalnych figuralnych przedstawień o tematyce odnoszącej się do polowania, jedzenia i picia. W sali na parterze w północno-zachodnim narożniku, być może refektarzu, znalazło się na sklepieniu i ścianach tarczowych aż trzynaście malowideł freskowych o tylko częściowo możliwej do ustalenia tematyce. Na piętrze w pomieszczeniu w północno-wschodnim narożniku, które najprawdopodobniej pełniło funkcję kaplicy, wykonany został cykl czterech malowideł ze scenami pasyjnymi. W bogatej dekoracji freskowej w tzw. sali z balustradą, usytuowanej w środkowej części północnego skrzydła, dominują przedstawienia Trójcy Świętej. Dopełniają je sceny starotestamentowe połączone z przedstawieniami archaniołów, całopostaciowe wizerunki św. Elżbiety i św. Jadwigi oraz – znajdujące się niegdyś w osobnym pomieszczeniu – malowidła Jezus jako Zbawiciel Świata i Pogromca Szatana oraz Trójca Stworzona i Czternastu Świętych Wspomożycieli . Równie bogatą dekorację freskową otrzymała sala na piętrze w północno-zachodnim narożniku, która mogła pełnić funkcję biblioteki. Zdobi ją jedenaście figuralnych przedstawień odnoszących się do tematyki kosmologicznej, ilustrujących wątek chrystologiczny oraz ukazujących pojedyncze przedstawienia archaniołów. 

Zapisana w formie chronostychu w aż trzech inskrypcjach umieszczonych w trzech różnych pomieszczeniach w budynku probostwa data 1689  nie pozostawia wątpliwości, co do roku zakończenia prac nad malowidłami. Najprawdopodobniej rozpoczęły się one wkrótce po tym, jak sfinalizowana została przebudowa budynku probostwa po zniszczeniach spowodowanych przez pożar w 1671 roku. W swych zasadniczych zrębach trwała ona do 1684 roku, bowiem taka właśnie data widnieje na jednym z dwóch barokowych portali w zewnętrznym murze skrzydła wschodniego.

Fundatorem barokowej przebudowy budynku dawnego probostwa w Cieplicach i jego malarskiej dekoracji był ówczesny opat klasztoru Cystersów w Krzeszowie, Bernhard Rosa. Wykonanie malowideł zlecił on nie znakomitemu śląskiemu malarzowi, Michaelowi Willmannowi, który już wcześniej dla niego pracował, lecz prezentującemu o wiele niższy poziom artystyczny, nieznanemu nazwiska i imienia malarzowi z czeskiego Vrchlabí, który w tamtym czasie współpracował z krzeszowskim opactwem. Z zapisów w Księdze rachunkowej opactwa wynika bowiem, że w latach 1687–1688 „Maler von Hohenelbe” razem ze swoim synem przepracowali około 34 tygodni w ciepłych miesiącach, a więc dokładnie w sezonie wykonywania dekoracji freskowych. Opat Rosa dostarczył twórcom dekoracji także graficznych wzorców, według których wykonana została zdecydowana większość cieplickich malowideł. Były to ilustracje z opublikowanego w 1653 roku żywota św. Bernarda z Clairvaux , brewiarza Officia propria (1688) i kalwaryjskiego modlitewnika Schmerzhaffter Lieb= und Kreutz=Weeg (1682) , wydanych staraniem opata Rosy, a także cały zbiór samodzielnych grafik wykonanych lub tylko zaprojektowanych przez Willmanna.

Barokowe budynki śląskich klasztorów cysterskich w Krzeszowie, Trzebnicy, Rudach Wielkich i Jemielnicy pozbawione są w ogóle malowideł freskowych we wnętrzach. W istniejącym skrzydle klasztoru Cystersów w Kamieńcu Ząbkowickim zachował się tylko jeden plafon z wedutami dolnośląskich klasztorów cysterskich oraz kościoła w Bardzie. W nowym budynku barokowego klasztoru Cystersów w Henrykowie, wznoszonym niemalże równocześnie z przebudową cieplickiego probostwa, dekoracja freskowa wykonana została tylko w dwóch pomieszczeniach: reprezentacyjnej Sali Książęcej (zwanej obecnie Purpurową) na piętrze  oraz w sali apartamentów opata na parterze. Nawet w najbogatszym śląskim opactwie cysterskim w Lubiążu malowidła freskowe w budynku klasztornym wykonano jedynie w czterech najważniejszych salach, a w Pałacu Opata tylko w sali jadalni oraz pokojach gościnnych na piętrze. Dlaczego więc w budynku probostwa krzeszowskich cystersów w Cieplicach , które nie mało nawet statusu klasztoru, lecz tylko prepozytury, została wykonana tak bogata i obejmująca wszystkie większe pomieszczenia i korytarz dekoracja freskowa z najliczniejszym zespołem malowanych przedstawień dotyczących św. Bernarda w Środkowej Europie?

Wydaje się, że bezpośrednią przyczyną wykonania aż tak licznego zespołu malowideł we wnętrzach cieplickiego probostwa nie były względy religijne, lecz przede wszystkim propagandowe, w tle których stał spór pomiędzy klasztorem Cystersów w Krzeszowie a przedstawicielami rodu Schaffgotschów o prawo do własności cieplickiej prepozytury i związanych z nią okolicznych dóbr. Jak wiadomo, krzeszowscy cystersi zostali sprowadzeni do Cieplic przez protoplastę tego rodu, Gottharda Schaffgotscha (Gotsche Schoffa II) z Chojnika, a jego potomkowie sprawowali patronat nad cieplickim probostwem. Dobre relacje pomiędzy zakonnikami a ich cieplickimi patronami uległy pogorszeniu w okresie reformacji, kiedy to poczynając od Ulricha Schaffgotscha przedstawiciele tego rodu stali się wyznawcami luteranizmu, a krzeszowskie opactwo znalazło się w katastrofalnej sytuacji finansowej. Wówczas to, mimo sporów na tle religijnym, krzeszowscy zakonnicy byli zmuszeni zastawiać swe dobra w Cieplicach i okolicach u Schaffgotschów, którzy następnie przekazywali je w wieloletnie dzierżawy. Doszło nawet do tego, że budynek cysterskiego probostwa został oddany w dzierżawę protestanckiemu pastorowi z Cieplic, Melchiorowi Tielschowi. A ponieważ krzeszowskie opactwo było przez długie lata zadłużone i niewypłacalne, to Schaffgotschowie doprowadzili do zawarcia dwóch, zdecydowanie niekorzystnych dla krzeszowskiego klasztoru porozumień majątkowych: tzw. „Transakcji” w 1616 roku i tzw. „Punktacji” w 1664 roku, w wyniku których cystersi częściowo utracili kontrolę nad cieplickimi dobrami.

Sytuacja uległa zmianie dopiero za rządów opata Rosy, kiedy to poprawie uległ stan finansów krzeszowskiego klasztoru. Wówczas to przystąpiono do działań zmierzających do rewizji niekorzystnych porozumień i restytucji dawnego stanu majątkowego i prawnego w cieplickich dobrach. W 1682 roku opatowi Rosie udało się podważyć prawomocność ustaleń z obu porozumień zawartych z Schaffgotschami. Starania te były kontynuowane przez jego następcę, Dominicusa Geyera.

Jednym z kluczowych elementów rozpoczętej przez krzeszowskich cystersów akcji było przygotowanie odpowiedniej dokumentacji, w której podważone zostały prawa Schaffgotschów do cysterskich dóbr w Cieplicach i okolicach, które uzyskali oni w porozumieniach z 1616 i 1664 roku. Dokumentacja ta została ujęta w jeden opasły tom nazwany Codex Thermensis. Pierwsza część tego dzieła zawiera odpisy wszystkich najważniejszych aktów prawnych potwierdzających cysterskie prawa własności dóbr i probostwa w Cieplicach. Natomiast w drugiej części zamieszczone zostały drobiazgowe opisy wszystkich należących do krzeszowskich cystersów majątków w Cieplicach i okolicach opatrzone planograficznymi rysunkami. W wielostronicowych tekstach wyliczone zostały w chronologicznym porządku wszystkie prawne podstawy cysterskiej własności poszczególnych nieruchomości, przedstawiona ich majątkowa historia łącznie z nazwiskami dzierżawców, a także przytoczone ustalenia z dwóch porozumień z Schaffgotschami wraz z kwestionującą ich prawomocność argumentacją.

Co ważne, słowne opisy zostały dopełnione dodatkowymi ilustracjami oraz planszami. Jedna z nich nie pozostawia wątpliwości, co do celu powstania zbioru Codex Thermensis. Ukazuje bowiem w sposób symboliczny zakwestionowanie ustaleń Transakcji i Punktacji i przywrócenie dawnych praw cystersów do cieplickich dóbr. Bo to właśnie Gotthard Schaffgotsch z listami fundacyjnymi z 1403 i 1404 roku w ręku został przedstawiony, jak depcze leżące pod jego stopami dokumenty podpisane jako Transac / tion. / 1616. oraz Puncta / tion / 1664.

Nie ulega wątpliwości, że dekoracja freskowa , która została wykonana w salach probostwa przebudowanego wkrótce po zakwestionowaniu przez opata Rosę prawomocności obu porozumień z Schaffgotschami, miała mieć podobną wymowę. Świadczy o tym obecność przedstawień gloryfikujących zakon cystersów i krzeszowskie opactwo jako prawowitych właścicieli Cieplic. Na parterze w korytarzu w zachodnim skrzydle budynku na wschodniej ścianie nad wejściem do budynku umieszczona została rozbudowana scena Apoteozy zakonu cystersów z częściowo zatartymi inskrypcjami z tekstami bulli papieży, które dotyczyły zakonu cystersów i sankcjonowały szczególną pozycję zakonu. Po przeciwnej stronie budynku w pobliżu dwóch wejść na ścianach umieszczone zostały aż trzy malowidła freskowe o tematyce związanej z krzeszowskimi cystersami jako właścicielami probostwa w Cieplicach. Na południowej ścianie korytarza wykonane zostało przedstawienie herbu opactwa Cystersów w Krzeszowie. Na wschodniej ścianie korytarza umieszczone zostało malowidło, które mogło przedstawiać scenę dedykacyjną, na której przed Marią Dzieciątkiem przedstawiony został w pozie adoranta opat Rosa. Natomiast w skrzydle wschodnim namalowany został Maryjny herb cieplickiej prebendy.

Nie mniej istotną propagandową funkcję pełniły malowidła ukazujące sceny z legendy św. Bernarda z Clairvaux. Był on bowiem nie tylko wybitnym teologiem, mistykiem i opatem klasztoru w Clairvaux, lecz także jednym z najbardziej wpływowych ludzi w ówczesnej Europie, którego woli podporządkowywali się nawet koronowani władcy. Można rzec, że osoba św. Bernarda z Clairvaux w cieplickiej dekoracji stała się swego rodzaju symbolem szczególnej, a w pewnym sensie nawet nadrzędnej pozycji zakonu cystersów wobec władzy świeckiej. Stąd też w cyklu malowideł znalazły się wszystkie kluczowe sceny ukazujące wyższość „miodopłynnego Doktora” nad światem świeckim oraz podporządkowanie się jego woli przez możnych, a nawet także koronowanych władców, jak przykłady fundacji przez królów i książęta nowych klasztorów cysterskich „dla św. Bernarda”, świadectwa przywództwa św. Bernarda z Clairvaux nad świecką władzą, a także pokaz duchowej siły “miodopłynnego Doktora” wobec tych władców, którzy sprzeciwiali się jego woli.

Co ważne, wykonane w budynku probostwa malowidła freskowe nie były adresowane tylko do zakonników, jak miałoby to miejsce w klasztorze, lecz przede wszystkim do szerokiej rzeszy osób świeckich odwiedzających probostwo i nawet mieszkających w tym miejscu. Cieplicka prepozytura pełniła bowiem rolę zarówno plebanii dla obsługujących cieplicką parafię zakonników, jak i swego rodzaju domu uzdrowiskowego, w którym mieszkali goście leczący się w tzw. proboszczowskich łazienkach.

Bogaty zespół malowideł freskowych został stworzony dla krzeszowskich cystersów jako swoista wizualna demonstracja ich uprzywilejowanej pozycji wobec świeckich możnowładców i legitymizacja ich praw do raz już przekazanej cystersom własności. Ta propagandowa funkcja cieplickiej dekoracji freskowej wyrażała się także w ogromnej liczbie malowideł, niespotykanej w innych cysterskich klasztorach na Śląsku. Choć cieplickie malowidła zostały wykonane przez prowincjonalnego artystę ściśle według graficznych pierwowzorów, to jednak można je śmiało uznać za dzieło wyjątkowe na tle znanych nam dekoracji freskowych z 4 ćwierci XVII wieku na Śląsku.

W 1707 roku krzeszowski opat Dominicus Geyer zawarł z hrabią Johannem Antonem von Schaffgotschem układ, który definitywnie zakończył majątkowe spory, usankcjonował anulacje niekorzystnych dla krzeszowskich cystersów porozumień i na ponad wiek zabezpieczył ich własność w Cieplicach. Nie wiemy w jakim stopniu podjęta przez zakonników akcja propagandowa, której częścią było powstanie dekoracji freskowej w budynku probostwa w Cieplic, przyczyniła się do tego sukcesu. To „propagandowe zaangażowanie” cieplickich malowideł jednak sprawiło, że gdy w 1812 roku nastąpiła sekularyzacja dawnej prepozytury krzeszowskich cystersów i przejęcie jej przez przedstawicieli rodu Schaffgotschów, to dekoracja freskowa została nasiekana, całkowicie zamalowana farbą klejową i pokryta tynkiem. Bez wątpienia jednym z celów tych zabiegów było usunięcie wizualnych świadectw obecności cystersów w tym obiekcie i ich praw do jego posiadania. Paradoksalnie, działania te, niejako wbrew intencjom zleceniodawców, na dwa wieki zabezpieczyły barokowe malowidła przed zniszczeniami i dzisiaj, po ich odkryciu, odsłonięciu spod tynków i poddaniu konserwacji, na nowo głoszą one w budynku dawnej prepozytury w Cieplicach chwałę cystersów i krzeszowskiego opactwa, które – jak zapisano po jego herbem – „Dąży do słońca prosto jak orzeł / Broni odważnie jak lew, / Wspiera po ojcowsku jak pasterz.

7.10.2013

Konferencja w cieplickim Zespole Pocysterskim (4.X.2013)

Odbyła się powyższa konferencja ("Losy klasztorów na Śląsku, w Czechach i na Górnych i Dolnych Łużycach w XVIII i XIX w.")  w ubiegły piątek (4.10.2013), mi przyszło tłumaczyć referaty symultanicznie. A ponieważ najpewniej referaty nie ukażą się w ogólnie dostępnym wydawnictwie (ponoć dostępne będą w półroczniku "Hereditas Monasteriorum"), to dwa z nich chciałbym wrzucić tutaj, bo zajmujące i z potężnym ładunkiem wiedzy być może niektórym przydatnej...

"Rola Cystersów w przemianach architektoniczno-przestrzennych zespołu klasztornego na tle rozwoju Cieplic"

O Cieplicach: 
Cieplice nigdy nie były tradycyjnym lokacyjnym ośrodkiem miejskim  od średniowiecza aż do XX w. nie miały praw miejskich (uzyskały je dopiero w 1935 r. i utraciły w 1976 r.)  Z tego powodu usytuowany w skraju zachodnim osiedla u zbiegu rzeki Kamienna (Zacken) i drogi w kierunku Sobieszowa zespół klasztorny stanowił aż do rozbudowy zdroju w XIX w. najważniejszy element zagospodarowania miasteczka. Jego niemal „ostrogowe” usytuowanie miało swoje analogie w lokacyjnych układach przestrzennych z usytuowanym w skraju założenie zamkiem (Namysłów, Jawor), a analogia ta dobrze tłumaczy niezwykła funkcje tego założenia. 

Jest to doskonale widoczne chociażby na widoku miasta z ostatniej ćwierci XVII wieku, gdzie plac przed klasztorem skomunikowany jest z jedynym w osiedlu mostem przez rzekę. Również na mapie Carla Schmettaua z lat 70 XVIII w i Urmesstich-Blacie z 1824 r. zespół klasztorny dominuje nad cała częścią zachodnią Cieplic, a główny otwarty plac miasteczka stanowi właściwie jego przedbramie. Cieplice nie były zresztą w obszarze kotliny wyjątkiem. Charakteru miast o typowym zorganizowanym układzie miasta lokacyjnego rynkowym nie miały też inne miasta kotliny Kowary, czy Miedzianka – miasta z placem o charakterze rynku ulicznego, jako jedyna w kotlinie typowy plan kolonizacyjny z centralnie usytuowanym prostokątnym placem rynkowym otrzymała Jelenia Góra w znaczny sposób przerastająca inne miasta kotliny. Już w 1442 roku miała ona bowiem 5819 mieszkańców. 

Początki Cieplic związane są z klasztorem augustianów fundowanym w 1261 przez księcia Bolesława II w miejscowości o nazwie Clarus fons. , a w 1281 Callidus fons. W 1281 r. 250 włókowe dobra augustianów przejęli joannici, uzupełniając je o 100 dodatkowych włók. Po raz ostatni joannici pojawiają się w Cieplicach w zapisach z 1288 r. Historia Cieplic nieodłącznie związana jest z rodem Schaffgotschów, którzy otrzymali dobra cieplickie w 1381 r. . W XIV wieku Schaffgotschowie korzystając ze zmniejszenia roli książąt świdnicko-jaworskich Schaffgotschowie otrzymali również Chojnik, Gryf, Cieplice i Kowary. W 1403 roku wymienia się po raz pierwszy murowany dwór Gotscha II Schoffa w Cieplicach – który to dwór w tym samym roku przechodzi we władanie opatów krzeszowskich, i pozostaje ich własnością aż do opuszczenia przez Schaffgotschów Chojnika. Budowla ta jednak dopiero w latach 1586 - 88 została przekształcona w budowlę murowaną. Od 1403 r. miejscowość podzielono między dwóch właścicieli Schaffgotschów i probostwo, obie z własnym sądownictwem, która to sytuacja pozostawała aktualna aż do sekularyzacji w 1810 r. Wiek XVI to dla Schaffgotschów okres największej potęgi. Tuż przed wojną 30-letnią Johann Urlich Schaffgotsch podjął studia uniwersyteckie i podróżował po Europie, od 1614 roku był cesarskim podkomorzym, dobrze skoligaconym poprzez małżeństwo z Barbarą córką Joachima Fryderyka księcia legnicko-brzeskiego-wołowskiego. Niestety opowiedzenie się Johanna po stronie przeciwników cesarza spowodowało jego ścięcie w Wiedniu w 1635 r. Nastąpiła wtedy próba rozdrobnienia majątku, a rodzina musiała opuścić część swoich jeleniogórskich dóbr. Szybko nastąpiło jednak odrodzenie rodu którego główną siedzibą stal się od 1675 roku pałac w Cieplicach . Ikonografia z końca XVII i z połowy XVIII wieku ukazuje dwuskrzydłowy zamek renesansowy z dwukondygnacyjnymi szczytami. Do tego zamku przenosi się hrabia Christoph Leopold po pożarze zamku w Chojniku w 1675 r. Niestety budowla spłonęła w 1777r. W pełni barokową rezydencję pałacową wzniesiono dzięki Schaffgotschom w Cieplicach jednak dopiero w czasach pruskich, bo po roku 1784 (wg projektu opolskiego mistrza budowlanego Johanna Georga Rudolfa). Wtedy też powstaje w południowo-wschodniej części Cieplic Schlossplatz, a na północ od niego Neuer Markt. 

Jedną z przyczyn rozwoju miasteczka było użytkowane od 1627 r „Źródła Schaffgotscha”, a od 1662 „Źródło proboszczowe” . W latach 1662-1664 w miejscowym zdroju powstał pawilon kąpielowy klasztoru Krzeszowskiego. Centralna budowla z ośmiobocznym pawilonem wzniesiona z fundacji opata Bernarda Rossy została rozebrana w 1929 r. Obiekt ten połączony był drewnianym gankiem z domem opatów krzeszowskich stanowiąc jeden z wcześniejszych kompleksów uzdrowiskowych na Śląsku. Porównywać go można w formie do budowli pawilonu kąpielowego z Lądka Zdroju . Od momentu powstania pierwszego urządzenia zdrojowego plac usytuowany na wschód od zespołu klasztornego (na XIX-wiecznych planach oznaczony jako Badeplatz) stał się głównym placem miasteczka. Za rezydencję zdrojową uznać również można wzniesiony w Cieplicach dom opatów krzeszowskich wzniesiony w latach 1689- 1692 przez Macieja Urbana w stylu wczesnego baroku.

Tak jak dla innych ośrodków kotliny jeleniogórskiej niezwykle ważny dla Cieplic był też rozwój tkactwa. Śląskie sukno sprzedawano w południowej i południowo-wschodniej Europie, a płótno w Niemczech w Niderlandach, Portugalii Hiszpanii i w Ameryce, nici zaś na zachodzie. W XVII wieku głównym portem przeładunkowym dla śląskich towarów był Hamburg. Taki rozwój eksportu śląskiego w kierunku północno-zachodnim był przeciwny habsburskim zamierzeniom handlu z terenem nad Morzem Czarnym. Tendencji tej zresztą skutecznie przeszkodzili Turcy, cło polskie i żydowska konkurencja. Od 1555 powstał plan połączenia wodnego Odry z Szprewą i Hawelą i dalej z Hamburgiem dla otwarcia krajom habsburskim drogę do Atlantyku. Początkowo plan ten upadł, lecz odrodził się po otwarciu kanału Odra-Szprewa w 1668 roku, co otworzyło drogę wodną z Wrocławia do Hamburga. Po zwycięstwie nad Turkami szlak do Hamburga z Wrocławia stal się częścią drogi WschódMorze Północne. To osłabiło w pewnym stopniu znaczenie najbardziej tradycyjnego na Śląsku tranzytu na trasie Hohe Strasse, między innymi Jeleniej Góry i co za tym idzie Cieplic, co nastąpiło jednak w sposób zdecydowany dopiero po objęciu Śląska przez Prusy w roku 1756. Mimo zmniejszenia roli handlowej miast Ziemi Jeleniogórskiej, korzystne warunki dla tkactwa trwały również w XVIII wieku. Koniunktura ta osłabła dopiero w końcu XVIII wieku (angielska konkurencja). W 1749 działało w Cieplicach 67 tkaczy, to w 1787 było ich już 59 i działało 157 krosien, natomiast w 1848 odnotowuje się jedynie 16 krosien. Zamykane są bielarnie i farbiarnie, zanika produkcja woalu, funkcjonuje tylko 1 magiel wodny. Regres tkactwa widoczny był w tym czasie w całych Sudetach. 

Przemiany centrum Cieplic w XIX w. 
Początek XIX wieku przyniósł rewolucyjne zmiany w funkcjonowaniu dawnego ośrodka klasztornego. Sekularyzacja dóbr klasztornych w 1810 roku spowodowała, że dobra klasztorne, w tym większa część zabudowań zespołu klasztorno-zdrojowego (połowa klasztoru, Długi Dom, Czerwony Dom, łaźnia klasztorna, folwark oraz stawy i grunty uprawne) przyłączone zostały do majątku Schaffgotschów. Przy kościele i w części dawnego klasztoru nadal działała jednak parafia katolicka. Natomiast w części klasztoru należącej do Schaffgotschów znalazło się przeniesione w l. 1834-1836 z Sobieszowa archiwum rodowe, biblioteka oraz stale powiększana kolekcja dzieł sztuki i różnorodnych zbiorów przyrodniczych. Taki stan własności i sposób użytkowania dawnych nieruchomości klasztornych w Cieplicach utrzymał się do roku 1945  Również działalność uzdrowiskowa została zmonopolizowana przez Schaffgotschów. Coraz większe znaczenie uzyskiwały zdroje  hrabiowski i klasztorny oraz nowo okryte źródła na północnym obrzeżu miasta. Nadal w początku XIX wieku głównym elementem układu miejscowości pozostał zespół pałacowy z trójskrzydłową, monumentalną rezydencją Schaffgotschów, z powiększonym w latach 1816-1821 i 1834 (ogrodnik Ritter z Bad Muskau) rozległym parkiem, promenadą, klasycystycznym budynkiem galerii, wzniesiony w typie willi palladiańskiej w l. 1797-1800 przez architekta Karla Geisslera i długa aleją prowadzona prosto na południe. Ale historia zdroju Cieplickiego i ośrodka przemysłowego w Malinniku to już inna historia. 

Zespól kościelnoklasztorny, układ przestrzenny w XVIII i XIX w.
W XVIII w. całość zespołu klasztornego tworzyła zwartą enklawę na terenie między potokiem a dwiema drogami, w większej części otoczony murem wydzielającym część sakralną (kościół, klasztor z wewnętrznym dziedzińcem, dwa ogrody, cmentarz, brama  wieża), a od północnego i południowego wschodu blisko siebie stojącymi budowlami świeckimi, obsługującymi uzdrowisko (Długi Dom, Czerwony Dom, Biały Dom). Cały zespół budowli cysterskich, wydzielony z zabudowy miejskiej układem budowli i murem, wewnątrz podzielony był na strefę klasztorną i uzdrowiskową – jeden mur, między kościołem a szkołą, oddzielał dawny teren cmentarza z kościołem i wieżą bramną od ogrodu klasztornego, drugi mur na północ od kościoła biegł od środka wschodniej elewacji klasztoru do Długiego Domu. 
Prosto zakończone i monumentalnie artykułowane prezbiterium przebudowanego na początku XVIII wieku kościoła stało się monumentalna fasadą zwróconą w stronę zdroju. 
Zespół obejmował także ogrody. Na rysunku Wernera z ok. poł. XVIII w. duży ozdobny ogród rozciągał się na zachód od klasztoru i podzielony jest na krzyż z okrągłym placykiem w centrum. Drogi znaczą szpalery drzewek, w południowej części oddzielonej prostą pergolą widoczny jest pawilon ogrodowy – altana z kopulastym dachem. Teren ogrodu otoczony był murem, mur otaczał także szczelnie cały zespół budowli cysterskich, jego zewnętrzny obrys sięgał niemal do potoku od północy, otaczał też ćwierćkoliście zajęty przez mały ogród narożnik między Czerwonym i Białym Domem, do którego przylegał z kolei Długi Dom, i dalej łączył Długi Dom z wieżą bramną. Dziedziniec północny klasztoru przedzielony był tylko płotem. 
Zapewne jeszcze w XVIII zlikwidowano częściowo cmentarz przy kościele (chociaż na mapie z ok. 1825 r. cały teren otoczony murem wokół kościoła zapełniony jest znaczkami krzyży). Powstał wtedy w części zamkniętej murem budynek szkoły katolickiej (rozbudowany na pocz. XIX w), usytuowany równolegle do kościoła, po jego południowej stronie, a więc częściowo na miejscu cmentarza. Obecnie nawiązaniem do dawnej funkcji tego miejsca są nagrobne płyty wmurowane od wewnętrznej strony w kamienne ogrodzenie w jego południowo-wschodnim odcinku. Dziedziniec północny w XIX w. uzyskał charakter uzdrowiskowego parku, utrwalony na barwnej pocztówce z przełomu wieków. W latach 30. XX w. w związku z regulacją przebiegu ulicy po południowej stronie zespołu i zlikwidowano część ogrodu klasztornego . 
Na zespół pocysterski składa się kilka, obecnie nie związanych ze sobą funkcjonalnie budowli: kościół p.w. św. Jana Chrzciciela (ob. kościół parafialny), wolnostojąca dzwonnica, która jest jednocześnie bramą na dziedziniec kościelny oddzielony murem od ulicy, czteroskrzydłowy klasztor zamykający wewnętrzny dziedziniec (ob. w części południowej mieści się zakon pijarów, część północna przeznaczona na potrzeby Muzeum Przyrodniczego w Cieplicach), szkoła katolicka (ob. biuro parafialne) oraz domy gościnne cystersów: Długi Dom (ob. siedziba zarządu Uzdrowiska Cieplice Zdrój), Biały Dom (ob. bud. gospodarczy zespołu uzdrowiskowego), Źródło Ludwika (ob. Marysieńka), Czerwony Dom (ob. rozlewnia wód). 

Kościół – charakterystyka stylistyczna
Czasu powstania pierwszej murowanej budowli kościelnej żaden z badaczy nie zdołał uściślić, najbardziej prawdopodobne jest jej datowanie na lata 80. XVI w. W kościele tym w 1601 r. powstała krypta pod prezbiterium. . Na planie Cieplic z ok. 1664 r. i na rysunku przestawiającym zespół cysterski z lat między 1679 a 1684, zaznaczono tu kościół parafialny i tzw. Kopułę (oratorium). Kościół w tej formie z kopułowym oratorium widać także na malowanej panoramie Cieplic z ostatniej ćwierci XVII wieku przechowywanej Muzeum Narodowym we Wrocławiu. W 1661 r. kryptę pod prezbiterium pełniącą rolę rodzinnego grobowca Schaffgotschów,  powiększono w kierunku zachodnim. W 1654 r. cystersi przejęli kościół i prawdopodobnie wprowadzili zmiany w postaci elementów typowych już dla architektury 2 poł. XVII w., które widoczne są na rysunku z przełomu lat 70./80. XVII w. – lizenowych (lub pilastrowych) podziałów elewacji kościoła i wielobocznej sygnaturki z cebulastym hełmem pośrodku dachu nawy oraz czworobocznego oratorium zwieńczonego wieloboczną kopułą z latarnią. Obie te budowle powstawały zapewne jednocześnie z odbudowywanym po pożarze w latach 80. XVII w. klasztorem. Kościół wraz z oratorium w 1711 r. ponownie zniszczony został przez pożar. Odbudowę, a w zasadzie budowę nowej świątyni rozpoczęto  w następnym roku. Projektantem i budowniczym nowej budowli był Kaspar Jentsch z Jeleniej Góry. W latach 70. XVIII w. wymieniono pokrycie dachu z gontowego na ceramiczne. Z tego mniej więcej czasu podchodzi prawdopodobnie późnobarokowa oprawa portalowa głównego, południowego wejścia do kościoła. Na podstawie przekazów ikonograficznych można tylko stwierdzić, że do ok. poł. XVIII w. zachodziły jakieś zmiany w budowli kościelnej, z których najwyraźniejsza dotyczy wschodniego szczytu. Dwa z rysunków (jeden datowany na ok. 1820, drugi na ok. poł. XVIII w.) przedstawiają szczyt wolutowy z wyraźnymi ślimacznicami u podstawy spływów, trzeci rysunek Wernera z ok. poł. XVIII przedstawia kompozycję szczytu zachowaną do dziś – obie strony szczytu u podstawy, po bokach prostych spływów, dekorują wazy na cokołach. Na rysunkach widoczna jest także przybudówka przy północnej ścianie kościoła. 
W 1798 r. przeprowadzono kolejny remont kościoła, którego zakres jest jednak nieznany. W XIX w. powstały dwie przybudówki po północnej stronie kościoła (jedna zapewne przebudowana z istniejącej starszej), w 1815 r. kruchta, w ostatniej ćw. XIX w. wejście do kruchty grobowej. Na przełomie lat 30./40. XX w. prowadzono prace remontowe, m. in. naprawę dachu z wymianą rynien, wstawiono 6 nowych okien, przeprowadzono malowanie stolarki okiennej i drzwiowej. Planowano także kompleksowy remont wnętrza: poprawki tynkarskie, malowanie wnętrza i wszystkich elementów wystroju.  
Kościół, przylegający do wschodniego skrzydła klasztoru i bezpośrednio z nim skomunikowany, jest budowlą jednoprzestrzenną, z prezbiterium będącym przedłużeniem nawy i niewyodrębnionym z bryły budowli. Wschodnia fasada, bezwieżowa, zwieńczona jest szczytem z bocznymi spływami, funkcję wejściową pełni elewacja południowa z ozdobnym portalem. Oprócz widocznych wpływów architektury włoskiej, ukształtowanie takie było także zapewne wynikiem konfiguracji całego zespołu cysterskiego. Przez dostawienie kościoła do skrzydła klasztoru zapewniono komunikację zakonnikom za pośrednictwem zakrystii mieszczącej się w zachodnim krańcu budowli, obecność zaś wieży bramnej z dzwonnicą była dodatkowym argumentem na rzecz bezwieżowego rozwiązania bryły kościelnej . 
Plan kościoła i jego wnętrze prezentują dość schematyczne rozwiązanie. Prostokątny wydłużony rzut urozmaicają tylko rytmicznie rozmieszczone, wciągnięte do środku fragmenty muru pełniące rolę jednocześnie filarów oraz ścian wydzielających płytkie kaplice, nad którymi umieszone są empory. Filary te wspierają sklepienie kolebkowe z lunetami rozdzielone gurtami, kolebkowo z lunetami sklepione są także wnęki kapliczne, otwarte do wnętrza półkolistymi arkadami. Wnętrze oświetlają dwie kondygnacje okien w kondygnacji empor o zróżnicowanej wielkości – niżej większe, wyżej mniejsze. Prosta dekoracja architektoniczna wnętrza opiera się na zdobiących czoło pseudofilarów nałożonych na siebie dwóch pilastrach w wielkim porządku, które w partii empor zaopatrzone są w kompozytowe kapitele i wyżej imposty wspierające czołowe odcinki profilowanego gzymsu obiegającego całą budowlę, załamanego zgodnie z przebiegiem ścian, rozdzielającego dwie kondygnacje okien empor. Poziomy wyraźny akcent wprowadzają masywne balustrady empor z czworokątnych tralek. Pola nadłuczy ścian wnęk kaplicznych ozdabia stiukowy, dość płaski ornament w formie wici akantu, przeplatanych taśm, kampanul i lambrekinów. Elewacje boczne kościoła mają proste podziały w postaci lizen rozdzielających osie półkoliście zamkniętych okien umieszczonych w dwóch kondygnacjach w górnej części ściany. Lizeny wspierają słabo profilowany gzyms poddachowy. Szczytowa elewacja kościoła zwieńczona jest szczytem z bocznymi spływami, zamkniętym od góry trójkątnym naczółkiem, po bokach u podstawy zdobią go dwie wazy na postumentach. Cała fasada ma pionowy podział lizenami na trzy pola, w ścianie w bocznych umieszczono półokrągłą niszę, w środkowej podobną blendę, w szczycie nisza znajduje się pośrodku. 
Kościół św. Jana Chrzciciela zalicza się do nurtu wczesnego śląskiego baroku w dość skromnym wydaniu. Wzór dla architektury tego kościoła dotychczasowi autorzy widzą w kościele św. Michała w Monachium  , a na terenie Śląska, co bardziej prawdopodobne, podobieństwo wykazują kościoły wznoszone nieco wcześniej w dobrach należących do klasztoru krzeszowskiego: w Starych Bogaczowicach i w Krzeszowie. Jednorodny stylistycznie wystrój pochodzi z czasu budowy kościoła w drugim dziesięcioleciu XVIII w. 

Klasztor 
Historia budowy kompleksu klasztornego cystersów 
Początki budowli na tym terenie sięgają hipotetycznie XIV w., kiedy to w 1377 r. w sąsiedztwie siedziby joannitów miał być zbudowany murowany zamek. W 1403 r. miejsce joannitów zajęli cystersi z Krzeszowa, przejmując także bliżej nieokreśloną budowlę murowaną („gemauerte Hof”). Już wtedy prawdopodobnie znano lecznicze właściwości źródeł cieplickich. Prepozytura cystersów w Cieplicach w 1537 r. uzyskała pozwolenie opata krzeszowskiego na budowę domu noclegowego dla duchownych. Budowla, określana  jako „steineres Haus” (czyli z kamienia) jako murowana wzniesiona w 1546 r., poprzedzała zapewne późniejszy tzw. Długi Dom i była połączona drewnianym krytym gankiem ze źródłem leczniczym - Propsteibad, (ganek ten został rozebrany dopiero na pocz. XIX w). 
Cały zespół klasztorny, w większości jednak zapewne drewniany, padał wielokrotnie pastwą pożarów, m.in. w 1547, 1582, 1586 r. Po tym ostatnim nastąpiła odbudowa kościoła i klasztoru zakończona w 1616 r. Na temat kształtu nowego, murowanego z kamienia założenia wiadomo, że zabudowane było w czworobok, przy czym skrzydło wschodnie stanowił mur kurtynowy, pomieszczenia parteru były sklepione, a wejście prowadziło przez szeroki portal w zachodnim skrzydle. 
Po kolejnym wielkim pożarze, który miał miejsce w 1671 r., w latach 80. XVII w. nastąpiła odbudowa zespołu zainicjowana przez opata macierzystego klasztoru w Krzeszowie, Bernarda Rosę, obejmująca kościół, klasztor oraz Długi Dom. Zachowany obecnie układ budynków pochodzi z czasów tej właśnie odbudowy. Dowodem na tę przebudowę jest różnica w rzucie skrzydła wschodniego klasztoru widocznym na rysunku z 1664 r. i na widoku F. B. Wernera z poł. XVIII w. Klasztor nie przybrał jednak okazałych barokowych form architektonicznych charakterystycznych dla późniejszych faz barokowej architektury, a przekształcenia ograniczyły się do wykonania dekoracji stiukowej we wnętrzach i dekoracji malarskiej. 
Zespół otoczony murem składał się od tego momentu z czteroskrzydłowego klasztoru na planie trapezu z wewnętrznym wirydarzem, kościoła, oratorium, wieży bramnej z dzwonnicą, oraz Długiego Domu. Kościół, z wyodrębnionym prezbiterium i sygnaturką na dachu łączył się bezpośrednio ze skrzydłem południowym klasztoru poprzez czworoboczną kaplicę (oratorium) nakrytą kopułą i wraz z przyległym cmentarzem był wydzielony osobnym murem. Istniejąca już w XVII w. dzwonnica z bramą, wbudowana była w stary mur cmentarny, na wschód od kościoła. Dzwonnica w obecnej formie pochodzi z lat 1709-1710 (budowniczy E. Scholtze). 
W miejscu dotychczasowego muru parawanowego powstało wschodnie skrzydło z sygnaturką na dachu, w jego wschodniej elewacji, czyli po zewnętrznej stronie czworoboku zabudowań umieszczono dwa portale. W trakcie tej przebudowy r nowe obramienia otrzymały również okna. Natomiast portal znajdujący się pośrodku skrzydła, być może został uzupełniony o dekorację naczółka w nieco późniejszym okresie, po pożarze w 1691 r. Z czasu XVII-wiecznej przebudowy pochodzą sklepienia górnej kondygnacji klasztoru, tunelowe dwubiegowe klatki schodowe, sztukaterie zdobiące sklepienia. Według Grundmanna w czasie odbudowy w latach 1679-84 wykonano m.in. malaturę elewacji dziedzińcowych w postaci szarych i żółtych kwadr. Ostatnie jednak odkrycia malowideł z chronostychem z 1689 r. każą przesunąć czas zakończenia prac przy wystroju klasztoru na rok 1689.

Fazy budowlane klasztoru
Pierwsza budowla klasztorna z murowanym przyziemiem, tzw. stary konwent, istniała jeszcze w 1711 r. przy północnym odcinku muru cmentarnego, który owalnym obrysem otaczał kościół.  Widoczny na planie z 1664 r. układ budowli w zasadzie zachował się do dzisiaj. Różnice dotyczą tylko skrzydła wschodniego na planie z 1664 r. oznaczonego jako mur kurtynowy. Klasztor był czteroskrzydłową budowlą na planie nieregularnego czworoboku, przy czym jeden z boków stanowił mur zamykający wirydarz od wschodu.  Do wschodniego krańca skrzydła południowego przylegała od wschodu kaplica poprzedzająca kościół. Brama w murze prowadząca na teren przykościelny miała formę wieżową ze szpiczastym hełmem. 
W wirydarzu utworzono geometryczny układ ogrodowy, inny duży ogród ozdobny, podzielony na krzyż na cztery kwatery z okrągłym placykiem pośrodku, usytuowany był na południe od skrzydła południowego, ogród użytkowy na północny zachód od całego zespołu. 
Czworobok dawnego klasztoru cystersów w obecnej formie architektonicznej pochodzi w większości z lat 80. XVII w., nie jest to jednak budowla jednorodna. Niewątpliwie w murach budowli kryją się starsze relikty murowanego klasztoru z lat 80. XVI w. Jego śladem jest na pewno szkarpa w północno-zachodnim zewnętrznym narożniku zabudowań oraz piwnica w skrzydle południowym. Zachowany relikt XVI-wiecznego wnętrza stanowi duża sala w przyziemiu północnego skrzydła, w północno-zachodnim narożniku. Natomiast pierwotny XVI-wieczny portal w ścianie wschodniej zachodniego skrzydła, został przemurowany, a w XVIII w. wypełniony zdwojonym oknem.
Co do pozostałych elementów wątpliwości mogą wyjaśnić dopiero badania architektoniczne. Analiza grubości murów budowli sugeruje jedynie, że najstarsze są zapewne skrzydła południowe i zachodnie, w których mury zewnętrzne są tej samej grubości. Na planie zespołu cysterskiego z 1664 r. widać, że skrzydło północne zwężało się w kierunku północno-zachodniego narożnika zabudowań przybierając nietypowy kształt trójkąta. Śladem tej nieregularności mogą być w obecnej budowli załamania niektórych ścian sal w tym narożniku, który prawdopodobnie pełnił, także w czasach późniejszych, rolę toalety (zachowana wnęka z siedziskiem w murze północnym). Skrzydła te przylegają do siebie pod kątem prostym, kolejne, północne i wschodnie, dobudowano tworząc nieregularny obrys, wymuszony być może topografią terenu (sąsiedztwo od północy Czarnego Potoku). Południowy mur północnego skrzydła, od strony dziedzińca wewnętrznego klasztoru jest cieńszy. Być może jego przebieg stanowił wyrównanie wydłużonego, trójkątnego rzutu, który przedstawiono na rysunku z 1664 r., a więc sprzed zasadniczej przebudowy klasztoru. Cieńsze mury części wschodniej są wynikiem dobudowania dodatkowej ściany do parawanowego wcześniej skrzydła, co stworzyło jednotraktowy ciąg korytarzowy. 
O zmianach dokonywanych w budowli świadczą także różnice w opracowaniu otworów okiennych i drzwiowych. Starsze są być może proste kamienne obramienia wejść: północnego w ścianie wschodniej wschodniego skrzydła, zamurowanego pośrodku ścianie południowej północnego skrzydła, obecnego wejścia do skrzydła południowego w ścianie południowej.  Nie wszystkie okna mają charakterystyczne kamienne węgary, parapety i nadproża wykończone wzdłuż krawędzi cienką listwą, niektóre otwory okienne wykończone są cegłą. Czas powstania dwóch  barokowych portali we wschodniej ścianie wschodniego skrzydła określa data wyryta w nadprożu jednego z nich: 1684. Mimo podobnej formy portale te różnią się od siebie sposobem opracowania i zastosowanym detalem. Jednakowe są tylko kamienne uszakowe obramienia z łezkami. W takie obramienia zaopatrzone są portale oraz okna Długiego Domu, który datowany jest na podstawie zachowanego projektu na lata 1689-92, a wystrój jego elewacji uważany jest za jednorodny stylistycznie. Wydaje się jednak, że portale klasztoru powstawały w dwóch etapach – w pierwszej wersji były to tylko kamienne obramienia otworów drzwiowych, w następnym etapie, na przełomie XVII/XVIII w. dodano tynkowe trójkątne naczółki i detale architektoniczne. Bardziej rozbudowany portal południowy ujęty jest dwoma parami pilastrów korynckich na wysokich cokołach, które podtrzymują za pośrednictwem rozbudowanych impostów  i wyłamanego nad nimi gzymsowania trójkątny naczółek, pod nim umieszczono tynkową tablaturę. Pole naczółka wypełnia motyw akroterionu, po bokach i na szczycie stoją na postumentach półkule. Portal zachodni ma tylko trójkątny naczółek nadwieszony nad kamiennym obramieniem, na obu bokach stoją na postumentach pełne kule, pośrodku szyszka. Profil gzymsowania w naczółku jest dużo prostszy i masywniejszy w porównaniu z drobnym profilem impostów i gzymsowania w portalu zachodnim.

Portale
Portal zachodni wzorowany częściowo na sąsiednim mógł powstać później, może na pocz. XVIII w. Jest to o tyle prawdopodobnie, że w 2 dziesięcioleciu XVIII w. prowadzono duże prace przy budowie i wystroju kościoła, w związku z tym być może uzupełniano wystrój budynku klasztornego i budowli towarzyszących . Świadczą o tym także inne, drobne detale, np. żelazne kute mocowania zawiasów drzwiowych, niektóre o rokokowej formie. Natomiast zachowane wraz z okuciami drzwiczki wyczystek kominowych w korytarzu parteru i drewniane drzwi z aplikacją w formie rombu (obecnie wtórnie zamontowane w przejściu z zachodniego skrzydła do przybudówki zachodniej) to ślady wystroju z lat 80. XVII w. Elementem stolarki XIX. wiecznej, oprócz ramowo-płycinowych ościeżnic w niektórych pomieszczeniach drugiej kondygnacji, są drzwi dekorowane metalowymi rozetkami w narożnikach, zapewne z lat 40. XIX w. 
Wydaje się, że odsłonięte sondażowo warstwy tynkarskie i malarskie ujawniają istnienie zasadniczo jednej fazy powstania wystroju malarskiego i sztukateryjnego budowli klasztornej. Na podstawie wstępnej oceny ornamentyki oraz formalnego sposobu malowania można fazę najstarszą wiązać z odbudową klasztoru po pożarze w latach 80. XVII w. Do tej fazy należą także kamienne obramienia wejść w elewacji wschodniej wschodniego skrzydła, kamienne obramienia większości okien, sklepienia, fazowanie narożników wnęk okiennych i drzwiowych  z charakterystycznym zacięciem (noskiem). Z tego czasu pochodzi także sztukateryjny wystrój pomieszczeń. Cały repertuar zastosowanych form występuje równolegle w śląskiej architekturze barokowej tego okresu – płaskie taśmy, które podkreślają wykrój lunet, taśmowe geometryczne „wycinankowe” aplikacje (wieloliście, serca, gwiazdy, prostokąty z wciętymi lub wypukłymi narożnikami i bokami), uproszczone konsole wspierające spływy oraz gurty sklepienia, ramowe dekoracje o profilu masywnego półwałka (formy prostokątów rozbudowanych o półkoliste boki) i towarzyszący im ornament astragalowy, kanelowane gurty sklepienne wsparte na konsolach z charakterystycznymi trójkątnymi guttami. Jedną z lepszych analogii dla tego rodzaju dekoracji wydają się stiuki na II kondygnacji dawnej kurii książąt brzeskich przy ulicy Szewskiej 49 we Wrocławiu. Powtarzają one motyw profilowanej ramy z astragalową taśmą. Podobnie jak w Cieplicach, dekoracje te pochodzą z lat 80. XVII w. Przytoczyć też można analogie czeskie- chociażby sklepienie kaplicy Franciszka Ksawerego w klasztorze na Brevnovie w Pradze, powstałe przed 1665 a przypisywane warsztatowi Martina Reinera. Widzi się tu też impulsy górnoaustriackie i bawarskie.  Interesującą analogią miedzy Wrocławiem i Cieplicami jest również fakt , że również w przebadanych pomieszczeniach II kondygnacji kurii przy ulicy Szewskiej we Wrocławiu dekoracja malarska pokrywała cała powierzchnie ścian. Niektóre z dekoracji stiukowych w Cieplicach w wyniku poprawek w trakcie remontów straciły oryginalny profil przez zaostrzenie krawędzi (dotyczy to zwłaszcza ramowych i taśmowych dekoracji sklepień w skrzydle południowym). Jak wykazano ostatnio z końca XVII w. pochodzi prawdopodobnie także odkryty ostatnio wystrój malarski ścian i sklepień. 
Późniejsza, prawdopodobnie XVIII-wieczna jest natomiast dekoracja ścian korytarzy i klatki schodowej w formie malowanych cokołowych pasów (powtórzona w dwóch warstwach malarskich w innym zestawie kolorystycznym).    
XIX-wieczna przebudowa budynków klasztornych nie spowodowała zasadniczych zmian w układzie wnętrza. Główna zmiana polegała na trwałym przedzieleniu skrzydeł zachodniego i wschodniego w związku z podziałem między dwóch właścicieli. Podział ten logicznie wyznaczał część sakralną po stronie południowej, kompozycyjnie i funkcjonalnie związaną z kościołem, budynkiem szkoły i cmentarzem oraz część świecką, związaną funkcjonalnie z budynkami obsługującymi działalność uzdrowiskową. Podział ten nie zakłócał dotychczasowego funkcjonowania całego zespołu, a raczej stanowił jego kontynuację, oczywiście z uwzględnieniem zmiany sposobu użytkowania wnętrz w części północnej. Można bowiem przypuszczać, że przed sekularyzacją  część północna pełniła rolę reprezentacyjno-archiwalną, i że tutaj mieściła się obszerna biblioteka  cystersów, natomiast południowa część, związana z ogrodem, była głównie częścią mieszkalną. Każda z części miała niezależną komunikację, na co pozwalało istnienie oddzielnych klatek schodowych i wejść. 
Z XIX w. pochodzą aneksy przy wschodnim skrzydle łącznikowym klasztoru, dobudówka z kominem przy zachodniej elewacji klasztoru powstała w 1 poł. XIX w., a dwie dobudówki przy północnej ścianie klasztoru oraz aneks na wysokości klatki schodowej na pocz. XX w.
W ciągu XIX w. w części klasztoru należącej do Schaffgotschów zlikwidowano sygnaturkę na dachu wschodniego skrzydła, nastąpiły też zmiany we wnętrzach. Na planie Cieplic z czasu ok. 1830 teren dziedzińca północnego jest opisany wprawdzie jako Propstei (prepozytura), ale łaźnia prepozytury nazwana jest nowym hrabiowskim małym basenem, a północna część zabudowań zakładem kąpielowym z wannami. 
Większe zmiany jednak głównie związane były z zaadaptowaniem części budynków klasztornych na cele archiwalno-wystawiennicze. W 1833 cenny księgozbiór i inne zbiory rodzinne hrabia Leopold Schaffgotsch przeniósł z Sobieszowa do Cieplic, na górne piętra klasztoru. W trakcie remontu trwającego do 1842 r. wszystkie ściany i sklepienia w obu kondygnacjach pokryto nową warstwą tynku, zakrywając polichromie, cieńszą warstwę nałożono na elementy sztukaterii, w niektórych wypadkach zacierając ich oryginalny profil. Po pożarze w 1844 r. wymieniono częściowo spalony gontowy dach na ceramiczny i uzupełniono stolarkę okienną oraz podłogi. W pomieszczeniach klasztoru działała biblioteka z czytelnią i wypożyczalnią, urządzono dostępną dla zwiedzających zbrojownię z zabytkowymi eksponatami, a później powiększono kolekcję o zbiory przyrodnicze. Kolekcja ornitologiczna została umieszczona w Czerwonym Domu. Wg opisu z 1847 r. księgozbiór był umieszczony na górnych piętrach klasztoru: „korytarzami dochodzi się dookoła gmachu, do których przytykają sale książkami zapełnione, familijna zbrojownia i zbiór mineralogiczny /…/ zbrojownia jest umieszczona w osobnym sklepieniu, które całe po temu urządzono”. Parter budowli po sekularyzacji służyć musiał natomiast działalności związanej z obsługą uzdrowiska. To spowodowało zapewne częściowe zniszczenie sztukaterii w sali w narożniku północno-zachodnim w kondygnacji parteru. Taka sytuacja trwała także w XX w., kiedy w niektórych pomieszczeniach parteru wprowadzono wtórne stropy zasłaniające sklepienia. 
Do niedawna z czasów działalności muzealno-bibliotecznej zachowały się częściowo jeszcze XIX-wieczne regały książkowe oraz drewniana zabudowa wnęk okiennych w drugiej kondygnacji mieszcząca szafy.
Fotografie pomieszczeń klasztoru mieszczących zbiory muzealne i biblioteczne Schaffgotschów z k. XIX i pocz. XX w. przedstawiają proste wnętrza, z podłogami z szerokich desek, wypełnione drewnianymi regałami. Szwy lunet sklepiennych w pomieszczeniu zbrojowni ozdobione są malowanym szlaczkiem z trójliści lub lilii herbowych. Ta dekoracja była zapewne równoległa czasowo z malowanymi lamperiami (korytarz parteru), którym odpowiadają dekoracje malarskie niektórych pomieszczeń parteru w formie cieńszych i grubszych lamówek przy krawędziach lunet i wzdłuż szwów sklepiennych.  
W okresie międzywojennym, pod koniec lat 30. rozpoczęto generalny remont i renowację kościoła .
Po II wojnie w 1947 r. bibliotekę Schaffgotschów zabezpieczono w budynku klasztoru, a w 1948 r. zbiory przeniesiono do innych ośrodków. W Długim Domu w części pomieszczeń mieściło się muzeum, pozostałą część zajmowały biura uzdrowiska.   
W latach 1960-69 przeprowadzono remont dachu, tynkowanie i malowanie części elewacji oraz częściową konserwację wnętrza. Równolegle z remontem kościoła w latach 1960-69 przeprowadzono remont elewacji klasztoru, w 1978 r. powstała brama wjazdowa między dziedzińcem klasztoru a ogrodem. W 1978 r. powtórnie remontowano dach klasztoru, ok. 1980 r. adaptowano na cele mieszkalne jego południowe skrzydło. Przy wykonywaniu tych prac nigdy nie zostały przeprowadzone badania stratygraficzne, które pozwoliłyby ustalić kolorystykę poszczególnych faz budowlanych. 

Stylistyka architektoniczna klasztoru
Na Śląsku nowe lub przebudowywane w XVII i 1 poł. XVIII w. klasztory najczęściej budowane były w czworoboku, które dostawiano zazwyczaj od strony południowej do tworzącego jedno ze skrzydeł kościoła klasztornego. Budynki klasztorne mają zwykle jeden główny trakt pomieszczeń i węższy trakt korytarzowy od strony wewnętrznego dziedzińca. Czasem wyodrębniano mieszkalną część przeznaczoną dla opata jako amfiladowy ciąg pomieszczeń, zazwyczaj we frontowym skrzydle. Refektarz i kapitularz znajdowały się na tzw. piano nobile, czyli na piętrze, jeśli budowla miała więcej niż dwie kondygnacje, lub na parterze jeśli kondygnacje były dwie. Zgromadzenia cysterskie dysponujące zazwyczaj sporym majątkiem, stosowały bardziej reprezentacyjne układy, w których klasztor zyskiwał kompozycyjną niezależność od kościoła, stając się reprezentacyjną budowlą, niejednokrotnie w formie pałacu.  
Klasztor cieplicki był dość nietypowy. Przede wszystkim był prepozyturą klasztoru krzeszowskiego, a kościół klasztorny spełniał od początku obecności cystersów w Cieplicach  jednocześnie rolę kościoła parafialnego.  Cieplicka budowla kościelna stanowi odrębną budowlę, prostopadle dostawioną do wschodniego skrzydła czworoboku zabudowań, a zabudowania klasztoru trudno uznać za wyjątkowo reprezentacyjne. Budowla klasztorna w sposób nietypowy usytuowana jest na północny zachód od kościoła. Taka dyspozycja wynika pewnie z topograficznych uwarunkowań – „ostrygowego” położenia założenia miedzy droga i rzeką. Nie wiadomo też, którą z kondygnacji uznać należy za piano nobile, ponieważ w wyraźnie dwukondygnacyjnej budowli główna klatka schodowa prowadziła dawniej prawdopodobnie także na kondygnację poddasza. Świadczy o tym zamurowana obecnie arkada w drugiej kondygnacji w ścianie korytarza, nad wschodnim biegiem schodów, o identycznym wykroju jak arkada wejścia na zachodni bieg. Reprezentacyjny charakter noszą wszystkie narożne pomieszczenia, zarówno na parterze, jak i na piętrze, ale rolę pałacu spełniał dla cystersów niewątpliwie tzw. Długi Dom, który był chyba właściwym domem opatów krzeszowskich i zwrócony był frontem do głównego placu uzdrowiska. Budynek klasztorny pozostawał wydzielony murem i w zasadzie trudno byłoby określić którąś z jego fasad jako reprezentacyjną. Ogród ozdobny, który widzimy na starych sztychach, usytuowany po południowej stronie południowego skrzydła, jak i całe skrzydło południowe, odseparowany był murem. Jedyne cechy reprezentacyjności noszą dwa portale wschodnie wschodniego skrzydła komunikujące dziedziniec utworzony przez domy gościnne z klasztorem, oraz portal ogrodowy w murze zamykającym ogród od wschodu. Nietypowa jest też obecność aż trzech zewnętrznych domów gościnnych wciągniętych w kompozycyjny obręb zespołu klasztornego, co związane było ze specyfiką działalności cystersów cieplickich – prowadzeniem uzdrowiska.
Budynek cieplicki ma bardzo skromną architekturę, w pozbawionych detalu elewacjach jedyne elementy stylowe to dwa barokowe portale wschodniego skrzydła. Prostotę tej zewnętrznej architektury klasztoru rekompensował zapewne reprezentacyjny dom opatów krzeszowskich – Długi Dom, o bogatej barokowej dekoracji elewacji. Trzeba jednak uznać, że tak skromne formy architektoniczne budowli klasztornych pozbawione chociażby pilastrowych podziałów architektonicznych i gzymsów międzykondygnacyjnych nie były czymś w owym czasie wyjątkowym. Za pewnego rodzaju analogie uznać można chociażby w latach 1680- 94 klasztor franciszkanów – reformatów we Wrocławiu autorstwa Matthäusa Bienera . Ukrycie efektów przebudowy we wnętrzach budowli było być może spowodowane wspomnianym przez Grundmanna i za nim Arno Herziga sprzeciwem mieszkańców klasztornej grangii wobec budowy monumentalnej barokowej budowli. 
Wnętrza klasztoru reprezentują typowy dla architektury drugiej połowy XVII w. układ i konstrukcję. Dwutraktowy wnętrze czworoboku zabudowań, z węższym traktem korytarzowym od strony wirydarza i szerszym traktem pomieszczeń w większości połączonych w amfiladę, nakryte jest w całości sklepieniami kolebkowymi, lub kolebkowymi z lunetami, często tworzącymi wspólnie sklepienie krzyżowe. Sklepienia reprezentacyjnych dużych sal narożnych zdobione były sztukateriami i polichromią, która pokrywała także ściany tarczowe sklepień korytarza. 
W cały otoczonym murem zespole można wskazać zharmonizowane formalnie elementy stylistyczne.  Sąsiadujące ze sobą portale - ogrodowy i kościelny mają rozbudowane formy rokokowe, a pilastrowanie muru ogrodowego nawiązuje do pilastrowych podziałów elewacji kościoła. Zarys łuku w portalu ogrodowym powtarza łuk wejścia w wieży – dzwonnicy, a dwie półkoliste nisze po obu stronach wejścia w dzwonnicy odpowiadają niszom zdobiącym wschodnią elewację kościoła. Mała wschodnia przybudówka wschodniego skrzydła klasztoru powtarza szczyt z bocznymi spływami powtarzający obrys wschodniego szczytu kościoła. 

Długi Dom 
Długi Dom był pierwszy domem gościnnym cystersów w Cieplicach. Powstał na miejscu starszego, określanego mianem kamiennego („steineres Haus”) domu, który stanowił siedzibę Schaffgotschów. Przekazana cystersom w 1537 r. została przez nich przebudowana na potrzeby domu gościnnego dla korzystających z leczniczych źródeł gości. W literaturze przedmiotu mowa jest o drewnianym ganku („Gang”) łączącym  dom z łaźnią (pierwsza wzmianka z 1616 r.). Z przekazów ikonograficznych wynika jednak, że takie drewniane kryte przejście nie dochodziło do samego domu gościnnego, tylko do ustawionych przed nim drewnianych bud, które stanowiły zapewne rodzaj przebieralni. W latach 70. XVII w. Dom, zwany wówczas „Gangenhaus” był nakryty dwoma dwuspadowymi dachami i miał dwa jednakowe szczyty, prawdopodobnie o konstrukcji szachulcowej z widocznymi belkami konstrukcyjnymi. 
Renesansowy w formie budynek został poddany przebudowie, podobnie jak cały klasztor i towarzyszące budowle w latach 1689–93. Autorem projektu był budowniczy pracujący w tamtym czasie dla krzeszowskich cystersów, Martin Urban z Lubawki. Barokowy Długi Dom, na planie wydłużonego prostokąta, wyższy od sąsiednich budynków, trzykondygnacyjny, nakryty wysokim dachem czterospadowym, o elewacjach podzielonych lizenami, był najbardziej reprezentacyjną z całego zespołu budowli cysterskich. Charakter miejskiego pałacu podkreślało także umieszczenie główne wejścia od strony placu zdrojowego, a nie jak poprzednio od strony zewnętrznego dziedzińca klasztoru. Spośród wszystkich budowli cysterskich w Cieplicach Długi Dom jest najbardziej jednorodną stylistycznie, w zasadzie jednofazową budowlą, ale zapewne zawiera, jak pozostałe, w swoich murach relikty wcześniejszej budowli. Większość pomieszczeń była sklepiona, a rozkład wnętrza, typowy dla budowli 2 poł. XVII w., dwutraktowy, z korytarzem w węższym trakcie i ciągiem pomieszczeń w szerszym trakcie frontowym, asymetrycznie umiejscowioną klatką schodową i sienią wejściową, został zakłócony dopiero przez XX wieczne przekształcenia. Z tradycyjnym, prostym układem wnętrza, kontrastują bogato dekorowane elewacje (prawdopodobnie pierwotnie wszystkie cztery), które nadały budowli  pałacowy charakter. Zastosowane w fasadzie podziały pionowe dostosowane są do różnej szerokości pomieszczeń, detale i elementy architektoniczne mają rozbudowaną formę. Pilastry rozdzielające osie okienne w dolnej kondygnacji boniowane i tworzące optycznie cokół budowli, w górnych kondygnacjach w wielkim porządku,  zdwojone, z korynckimi głowicami, dźwigają za pośrednictwem impostów wysunięty profilowany gzyms poddachowy. Kondygnacje wyraźnie rozdziela gzyms międzykondygnacyjny wyłamany w partii pilastrów. Okna w kamiennych uszakowych obramieniach z guttami zaopatrzone są w rozbudowane naczółki w formie odcinków wyładowanych, przełamanych na końcach odcinków gzymsu na zmianę trójkątnych i segmentowych. Partie nadokienne wypełniają motywy wachlarza w otoczeniu wici akantu, a pod oknami drugiej i trzeciej kondygnacji umieszczone są prostokątne plakiety o wciętych narożnikach lub wypukłych parach boków. Konstanty Kalinowski analizując architekturę Długiego Domu, jako cechy charakterystyczne dla twórczości Urbana  wymienił zastosowane tu uproszczone, masywne detale architektoniczne oraz mało wyrafinowaną dekorację, jednocześnie widząc tu związki z architekturą wiedeńską.
Długi Dom jest najbardziej reprezentacyjnym i najlepiej zachowanym budynkiem zespołu cysterskiego, który  pełnił funkcję miejskiego pałacu i stanowił zapewne wyjazdową siedzibę opatów krzeszowskich. Długi Dom stanowił rodzaj pałacu miejskiego, o jednotraktowym układzie wnętrza z bocznym traktem korytarzowym. Jego północny mur obwodowy i przylegający do niego fragment wschodniego muru są grubsze od pozostałych części – być może jest to pozostałość starszej budowli. Elewacja frontowa – wschodnia oraz południowa pozostały niezmienione, pozostałe pozbawione zostały podziałów i dekoracji w XIX w. W okresie powojennym wnętrza zostały mocno przebudowane na cele administracyjne uzdrowiska, w fasadzie przekształcono kilka otworów okiennych na wejściowe, zróżnicowano fakturę i barwę tynków, wprowadzono dekorację ornamentalną nad wszystkimi oknami.

Tzw. Czerwony Dom: jego przeznaczenie pierwotne nie jest określone dokładniej, być może stanowił także dom gościnny cystersów lub łaźnię. W 1830 r. była tu siedziba lekarza zdrojowego, w latach 80. XIX w. łaźnia lecznicza, a później siedziba zarządu uzdrowiska. 
Jako okres powstania murowanej budowli poprzedzającej Czerwony Dom podaje się okres między 1582 a 1630 r. Obecny kształt budowli jest wynikiem barokowej przebudowy w latach 1684 – 1700, kolejna przebudowa miała miejsce w latach 30. XVIII w. , a w okresie międzywojennym przebudowano wnętrza. Po 1810 r., po przejęciu wraz z innymi budynkami zespołu przez Schaffgotschów i przeznaczeniu ich w dużej części na ekspozycję zbiorów bibliotecznych i kolekcjonerskich, w Czerwonym Domu umieszczono zbiory ornitologiczne. W 1929 r. Czerwony Dom zaczął pełnić funkcję rozlewni wód mineralnych. 
Pierwsza budowla, murowana, z szachulcowym szczytem (uwidocznionym w tej formie wyraźnie na widoku z lat 1679–1684) powstała niewątpliwie jako późnorenesansowa. Sklepione kolebkowo piwnice, zbudowane  z kamienia, z użyciem łupku , a na parterze sklepienia kolebkowo-krzyżowe (w zachodniej części zachowane) pochodzą zapewne z tego etapu budowlanego. Barokizację Czerwonego Domu należy wiązać z wielkimi pracami budowlanymi na terenie prepozytury, którą odbudowywano w latach 80. XVII w. po wielkim pożarze w 1671 r. Następnej modernizacji budowli w duchu  barokowym dokonano w latach 30. XVIII w. i wówczas zapewne uzupełniono wystrój elewacji i dokonano zmian w układzie wnętrz. Stan po obu barokowych przebudowach dokumentują rysunki z 1 poł. XVIII w. Barokową formę budynek uzyskał przez zastosowanie  typowego dla architektury barokowej czterospadowego dachu łamanego, a dzięki wzbogaceniu elewacji podziałami pilastrowymi (lub lizenami) w wielkim porządku i tablaturami w pod- i nadokiennikach jego charakter zmienił się na bardziej reprezentacyjny, w typie pałacowym. We wnętrzu śladem barokowego wystroju jest kamienna balustrada schodów i sufity z fasetami.  
Wieloetapowość budowy, a zwłaszcza jej zewnętrznego wystroju widać wyraźnie na odsłoniętych częściowo fragmentach elewacji frontowej. Ukruszone fragmenty tynku odsłaniają w górnej partii elewacji warstwę szaro-białego malowanego ornamentu (sgraffita?) z prostych ślimacznicowych motywów. Ta starsza warstwa pochodzi prawdopodobnie z budowli powstałej najpóźniej w pocz. XVII w., jeszcze w formach późnorenesansowych. Najmłodsza warstwa to rokokowe detale architektoniczne dekorujące portale i okna - korynckie pilastry, tablatury w formie wypukłych medalionów, ślimacznice, girlandy owocowych, muszli. Te plastyczne elementy były uzupełnione malowanym tłem i ramami.

Tzw. Biały Dom, odsunięty od Czerwonego Domu na wschód w kierunku placu zdrojowego, to trzeci  prawdopodobnie pensjonat cystersów, widoczny na grafice z ok. 1720 r. Biały Dom zbudowano w 1589 r. zapewne jako budowlę murowaną w pierwszej kondygnacji, z drugą kondygnacją szachulcową o widocznej konstrukcji belkowej i dwuspadowym dachem. W takiej formie Biały Dom pozostawał zapewne do lat 30. XVIII w. Barokowa przebudowa polegała prawdopodobnie na zamianie kondygnacji szachulcowej na murowaną i dachu dwuspadowego na typowy łamany dach czterospadowy. Taką formę Biały Dom ma na rys. z ok. 1824 r. Swój obecny wygląd zewnętrzny budynek uzyskał w XIX w. w czasie przebudowy na hotel „Pod srebrną Gwiazdą”, jego wnętrza zostały kompletnie przekształcone w XX w. Budynek został gruntownie przebudowany w okresie po II wojnie.

Inne elementy 
Przy murze cmentarnym na pamiątkę drzewa upamiętniającego akt fundacyjny cystersów, które spłonęło w wielkim pożarze w 1711 r., ustawiono kolumnę św. Trójcy (przypisywana J.F. Schrollowi i J.Schönheimowi). Z tego okresu pochodzą również figury św. Floriana i św. Jana Nepomucena na terenie założenia, a z lat 1785 - 86 św. Huberta i św. Sebastiana. 
Z 1781 r. pochodzi portal ogrodowy w murze między południową elewacją kościoła, a północną dawnej szkoły. W 1801 r. nadbudowano drugą kondygnację w usytuowanym na południe od kościoła budynku szkoły.

Zespół w XIX w. 
Po sekularyzacji w 1810 r. nastąpił podział całego zespołu między dwóch użytkowników: parafia katolicka otrzymała kościół, szkołę, ogrody, skrzydło południowe oraz połowę skrzydeł zachodniego i wschodniego klasztoru, Schaffgotschowie wykupili oficyny zespołu klasztornego – Długi Dom, Biały Dom i Czerwony Dom, skrzydło północne, oraz połowę skrzydeł zachodniego i wschodniego (wraz z biblioteką cystersów). Skrzydła wschodnie i zachodnie zostały wówczas w połowie przedzielone ścianami.
W 1812 r. Długi Domu przeszedł gruntowny remont, w 1814 r. zlikwidowano drewniany ganek łączący go z łaźnią zdrojową cystersów (Probst-Bad, w odróżnieniu od sąsiadującej z nią Gräfliches-Bad). W 1822 r. miał miejsce remont wieży dzwonnicy. Po pożarze w 1840 r. gontowe dachy klasztoru i kościoła pokryto dachówką. W 1858 r. obudowano okrągłą budowlą źródło Ludwika na dziedzińcu klasztornym, a stanowiący jego zaplecze domek przebudowano, przez co zewnętrzny plac klasztorny uzyskał charakter  uzdrowiskowy. Obecnie budynek ten, nadbudowany znacznie, pozbawiony jest cech stylowych. 

Budowle towarzyszące – historia i określenie stylu
Wieża bramna – dzwonnica
Obecny budynek pochodzi z 1708 r. i stoi na miejscu starszej wieży bramnej, która pełniła także funkcję dzwonnicy. Projektantem budowli był mistrz murarski Elias Scholz. Wykonawcą  piaskowcowej balustrady tarasu z 1710 r. był kamieniarz z Bolesławca Heinrich Seyfert, a zegary w 1709 r. wykonał Johann Christian Lehman z Lubania. W latach 30./40. XX w. przeprowadzony był remont wieży, polegający m. in. na wymianie pokrycia dachowego i malowaniu elementów stolarki.  
Stara brama na cmentarz i do kościoła, której obecność kształt dokumentuje rysunek na planie Cieplic z 1664 r. także była budowlą wieżową nakrytą szpiczastym hełmem. Nowa wieża, zawierająca być może relikty tej starszej budowli, tworzy w zestawieniu z zespołem cysterskim dość nietypowy układ. Łączy w sobie funkcję wieży kościelnej, akcentując wejście na teren należący do bezwieżowego kościoła oraz wolnostojącej dzwonnicy, co jest rozwiązaniem nietypowym na terenie Europy środkowowschodniej . Rozmiar wieży górującej nad całą okolicą, jej wysoki cokół z narożnymi przyporami oraz obecność na niej zegara mają symboliczne odniesienie jednocześnie i do  budowli bramnej murów miejskich, i do wieży zegarowej miejskiego ratusza. Obecność tarasu z balustradą to z kolei element architektury pałacowej. Te cechy jednoznacznie wskazują na administracyjną i urbanistyczną dominację klasztoru cysterskiego na terenie Cieplic. 

Portal ogrodowy
Portal ogrodowy powstał w 1781 r., a zdobiące go rokokowe rzeźby figuralne - dar opactwa krzeszowskiego zaprojektował Augustin Wagner. 

Kolumna św. Trójcy
Kolumna została ufundowana w 1708 r. a ukończona dopiero w 1720 r. Jej twórca jest nieznany. Późniejsze są pochodzące z 1786 r. rzeźby św. Huberta i św. Sebastiana zaprojektowane przez Augustina Wagnera. 

Kolumna św. Floriana
Kolumnę wykonał w 1717 r. kamieniarz Johann Schollen według rysunku Johanna Schönheina.

Budowle uzdrowiskowe 
Łaźnia i źródło Ludwika 

Budynki łaźni i źródła Ludwika powstały w XIX w. w latach 1853-1858. Najpierw powstała osłaniająca źródło centralna, ośmioboczna budowla nakryta wielospadowym kopulastym dachem zwieńczonym latarnią z kopułą, do której po kilku latach od zachodu dostawiono wydłużony, niski budynek łaźni. Parterowa budowla z mezaninem miała słabo zryzalitowaną centralną partię elewacji zwieńczoną niskim trójkątnym szczytem.  Wcześniej w tym miejscu stał budynek czeladny, później od roku 1689 stajnia. W latach 60. XX w. łaźnię kompletnie przebudowano, obecnie jest to trzykondygnacyjny budynek o pozbawionej podziałów elewacji. Kraty w oknach wtórnie zastosowane.

Kolejny referat  profesora Kozieła ("Nowo odkryte malowidła freskowe w dawnej prepozyturze cysterskiej") już wkrótce.
I jeszcze słówko w sprawie własnej: nie będę się rozwodził nad pewnymi uciążliwościami, które stały się moim udziałem w ostatnim półroczu, posłużę się więc znanym cytatem: "Pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone".

Flagi

free counters