27.12.2011

Kościół Łaski "wiosenną" zimą roku 2011


Gdy wczesnym, niemal wiosennym popołudniem dzisiejszego pobożonarodzeniowego dnia wracałem z "Majówki" na Zabobrze, nasz Kościół Garnizonowy ukazał mi się oświetlony promieniami słońca pośród bezlistnych o tej porze roku drzew. Postanowiłem więc przypomnieć raz jeszcze genezę jego powstania, genezę budowy POZA miastem Jelenia Góra ewangelickiego Kościoła Łaski. Teksty - z Kronik Jeleniogórskich.

Zgodnie z paragrafem 10 Konwencji z Altranstädt [Jego Cesarska Wysokość nie sprzeciwi się, gdy Jego Wysokość, król Szwecji i inni władcy i stany wyznania augsburskiego poproszą i ustalą większą wolność religijną dla Ślązaków, jak miało to miejsce w Pokoju Westfalskim] Cesarz zgodził się na budowę sześciu nowych kościołów przy miastach Żagań, Kożuchów, Jelenia Góra, Kamienna Góra, Cieszyn i Milicz, które nazwane zostały Kościołami Łaski (Gnadenkirche).
Łaska ta została sowicie wynagrodzona, albowiem wymienione miasta zapłacić musiały 370.000 talarów, z których spora część pochodziła z dobrowolnych datków. Rozporządzenie wykonawcze do paragrafu 10 brzmiało: Jego Cesarska i Królewska Wysokość w swej bezgranicznej łaskawości pozwoli i dopuści, by wierni wyznania augsburskiego otrzymali – poza zbudowanymi na mocy Pokoju Westfalskiego na przedmieściach Świdnicy, Jawora i Głogowa trzema kościołami – także sześć innych kościołów wraz z odpowiednimi szkołami, na sposób wymienionych wyżej kościołów [...] Wybudowane zostaną w miastach na oznaczonych miejscach bez przeszkód i warunków. Równocześnie [...] Jego Cesarska Wysokość wyznacza następujące miejscowości: w Jego księstwie żagańskim pod miastem Żagań, w Jego księstwie dziedzicznym głogowskim pod miastem Kożuchów, w Jego księstwie dziedzicznym świdnickim i jaworskim pod miastami Jelenia Góra i Kamienna Góra, w wolnym księstwie Milicz przed miastem Milicz i w Jego księstwie dziedzicznym cieszyńskim pod miastem Cieszyn
Zezwolenie na budowę Kościoła Łaski i szkoły przekazał jeleniogórskiemu mieszczaństwu starosta krajowy hrabia Schafgotsch już 13 lutego 1709 r. Spośród wielu zaproponowanych lokalizacji wybrano pole rolne Kämmera, leżące daleko poza Bramą Wojanowską [...]
22 kwietnia 1709 r. cesarscy pełnomocnicy zatknęli na placu budowy Laskę Łaski (tyczkę z cesarskim dwugłowym orłem) [...]
4 czerwca 1709 r. nastąpiło wmurowanie kamienia węgielnego. [...] Po odśpiewaniu pieśni: Ciebie chwalimy! kielnię chwycił starosta von Spiller, trzykrotnie rzucił wapno na kamień węgielny i uderzył weń młotkiem. To samo uczynili członkowie kolegium kościelnego i murarze. Następnie pastor Knorr wygłosił przemówienie (wydane później drukiem), a pastor Gerber udzielił błogosławieństwa. [...]


9 października 1715 roku na wieży osadzona została kula wraz z otoczonym promieniami krzyżem. Kulę tę o średnicy trzech łokci i objętości 18 korców wykonał miejscowy kowal miedziany David Wenzel, natomiast kowal Elias Wenzel był wykonawcą krzyża z żelaza długiego na 9 łokci, szerokiego na 3 łokcie i ważącego 7 cetnarów [...]
W 1718 r., w dziewięć lat po wmurowaniu kamienia węgielnego, budowa osiągnęła taki etap, że można było wyposażyć i poświęcić kościół. Uroczystość odbyła się 9 maja 1718 r. O godzinie 6 nad ranem pastor Müller odmówił modlitwę w kościele tymczasowym. Następnie uczniowie szkół wraz z nauczycielami, duchowieństwem, przewodniczącymi i delegatami oraz przewodniczącymi cechów przeszli z tymczasowego kościoła do nowego, przy czym pierwszy przewodniczący kolegium, Glafey, niósł cesarski Znak Łaski, który został ustawiony przy ołtarzu, gdzie znajduje się do dziś. 




23.12.2011

20.12.2011

"Ścieralność Kolei Izerskiej"


Siąść i płakać? Zębami zgrzytać? Włosów resztkę z łysej głowy rwać? Sami zresztą Państwo zadecydują, zapraszam do lektury... 
Wyremontowana w ubiegłym roku (tak zwana) kolej izerska, czyli linia ze Szklarskiej Poręby do czeskiego Harrachova po raz kolejny w swej przebogatej historii wzbudza kontrowersje. I nie pomaga tutaj fakt, że od lat kolejowych szlaków w naszym kraju ubywa, więc raczej każdy przypadek tendencji odwrotnej powinien być przyjmowany z radością. Jeśli chodzi o kolej izerską odwrotnie nie jest.  
Najpierw traktowano ją jako zagrożenie dla turystycznego potencjału Szklarskiej Poręby. A polegać ono miało na tym, że turyści ze Szklarskiej wyjadą na czeską stronę... bezpowrotnie. Ten absurd bardzo długo traktowano jako argument, także na rożnych szczeblach samorządowych dyskusji.  
Kiedy w końcu przywrócono ruch na tej trasie, media tuż po wypowiedzi wicemarszałka Jerzego Łużniaka, podniosły krzyk o bezcelowości inwestycji, bo będzie trzeba do niej dopłacać, ze względu na deficytowość. Cóż tak jak bezwzględnie do wszystkich połączeń kolejowych. W świetle tych stawianych także dziś pytań o celowość inwestycji, dochodowość linii i potrzebę sięgania po unijne dotacje trzeba by było odpowiedzieć ni mniej ni więcej tylko: "Głupia Unia dała pieniądze a wcześniej ktoś tak samo głupi opracował i uchwalał Strategię Rozwoju Dolnego Śląska, traktując przejazd kolejowy przez przełęcz w Jakuszycach jako jedną z "bram otwarcia granic". 
Dziś jesteśmy chwilę po kolejnych publikacjach, kolejnej wypowiedzi marszałka Łużniaka. [...] Nie ma już czym po niej jeździć, bowiem za bardzo i za szybko zużywają się tam nowoczesne pociągi a konkretnie... koła się ścierają. Jest taka wyjątkowa zależność w temacie kolei izerskiej, ktoś udzieli absurdalnej wypowiedzi, zaraz jest ona z lubością powtarzana w większych kręgach. I choć brzmi to jak żart, okazuje się, że wiele osób w regionie wierzy w to, jakoby na łukach brakowało prowadnic a promień łuków był zbyt mały co zwiększa ścieralność kół. [...] Łuki, rzeczywiście są małe ale nie jest to jedyna linia obsługiwana przez tak samo nowoczesne szynobusy, o małym promieniu łuków. Wymieńmy chociaż linię przez Gryfów czy Lwówek Śląski i tam pojazdy szynowe serii SA radzą sobie bez zarzutu. [...] O wiele bardziej istotny jest fakt ograniczenia prędkości szlakowej na odcinku Szklarska Poręba - Piechowice do 20km/godz., ze względu na fatalny stan torowiska. To na tym fragmencie należącym do PLK, wracające z Czech szynobusy, jadą z żółwią prędkością a mając na uwadze jego górski charakter sprowadza się do do ciągłego hamowania. Ale czy powołana do zbadania szczególnej awaryjności taboru na izerskim szlaku, specjalna komisja, weźmie to pod uwagę?  
Od 21 grudnia obsługę linii Jelenia Góra- Szklarska Poręba od Przewozów Regionalnych przejmą Koleje Dolnośląskie. 
Natomiast od 11 grudnia z Harrachova do Szklarskiej Poręby zajeżdżają czeskie motoráčky Viamontu, którym nie straszne tory, łuki, prowadnice i... co bardzo istotne: nie ścierają się im koła.
Autor: Robert Kotecki
Źródło: Gazeta Regionów
Powiązane: Kolej w Szklarskiej Porębie.

12.12.2011

Eisenmängera "Kronika Kowar" wydana!

Rad jestem ogromnie, miałem bowiem zaszczyt niewątpliwy książkę tę tłumaczyć. To kolejna miejska kronika w moim tłumaczeniu (po czterech "Kronikach Jeleniogórskich"), która ujrzała światło dzienne. Po 2 latach od chwili ukończenia pracy translatorskiej...

Burmistrz Miasta Kowary
i Dyrektor Biura Związku Gmin Karkonoskich
zapraszają
na spotkanie promujące książkę pt. 
“Historia Miasta Kowary w Karkonoszach”
spisaną przez Theodora Eisenmängera
i po raz pierwszy, po 111 latach wydaną w całości w języku polskim.

Spotkanie odbędzie się 16 grudnia 2011 r. o godz. 17:00
w DW “Przedwiośnie” w Kowarach (ul. Górnicza 22). 

 Burmistrz Miasta Kowary
Mirosław Górecki
oraz
Dyrektor Biura 
Związku Gmin Karkonoskich
Witold Szczudłowski


09.12.2011

Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze - nowe szaty (odsłona I)

Consummatum est! - chciałoby się zawołać; i pociągnąć norwidowskie "O! Ty - Doskonałe - wypełnienie, jakikolwiek jest Twój, i gdzie?.. znak...". Lecz nie, to jeszcze nie ten etap.
Dzisiaj otwarto... nie, raczej: uchylone zostały drzwi do zmodernizowanego Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze. Obiekt został zamknięty dla Zwiedzających 12 marca 2011 r., od tego czasu trwały bardzo intensywne prace budowlane, a dla Muzealników był to czas wytężonej pracy "delegacyjnej" (liczne kolekcje wystawiane były w innych miastach, w zaprzyjaźnionych placówkach lub salach wystawienniczych), pracy logistycznej (plany nowego muzeum należało wypełnić treścią) i pracy biurokratycznej, związanej ze zbiorów usystematyzowaniem "na nowo". 
Kilka dni temu zakończył się najważniejszy etap rozbudowy i przebudowy Muzeum Karkonoskiego. Po morderczej walce z pobudowlanym... brakiem ładu (eufemizuję nieco) pani dyrektor Gabriela Zawiła  mogła wreszcie zaprezentować wcale licznej "ekipie" zaproszonych Gości "nowe szaty" tej zacnej instytucji kultury. Pośród przybyłych znaleźli się przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego naszego województwa (a więc instytucji nadrzędnej dla Muzeum), a także: pan Marcin Zawiła, Prezydent Miasta Jelenia Góra (prywatnie: małżon pani Gabrysi), niedawna jego zastępczyni (obecnie posłanka Seymowa), przedstawiciele władz powiatowych ze Starostą na przodku, pracownicy Urzędu Miasta, ludzie kultury, liczni byli i obecni pracownicy muzeum (z niedawnym jego dyrektorem, Stanisławem Firsztem), a także wielce zacne grono lokalno- i ponadlokalno-medialne.
Byli też - co cieszy bardzo - przedstawiciele Riesengebirgsverein z Monachium i Görlitz. To ważne, albowiem przed I Wojną Światową to właśnie Riesengebirgsverein muzeum to wybudowało i prowadziło, aż po kres niemieckiej obecności na Dolnym Śląsku (nie licząc Görlitz). Przytoczę słowa Hugo Seydela, muzeum tego pomysłodawcy i twórcy: "Dziełem, któremu jako członek władz Towarzystwa Karkonoskiego poświęcałem się ze szczególnym oddaniem i miłością przez 34 lata, było utworzenie Muzeum Regionalnego w Jeleniej Górze. [...] 3 czerwca 1912 r. rozpoczęły się prace budowlane. Najpierw należało wykonać prace ziemne. Teren opada tu w kierunku miasta, a więc na północ; wykopana ziemia układana była w taki sposób, by podwyższyć miejsce, w którym stanąć miała chata wiejska, podkreślając jej górski charakter. Kamienica mieszczańska położona miała być wyraźnie niżej. Pofałdowany teren ogrodu otrzymał dzięki temu przyjemny widok".  "Das Museum des Riesengebirgsvereins" otworzono uroczyście w kwietniu 1914 roku.

Niemal w stulecie tego wydarzenia muzeum otwarte zostało - w roboczej jeszcze postaci - po raz wtóry (nnnno, po raz trzeci: tuż po II WŚ również była przerwa, ale to całkiem inna historia...).

A więc: Consummatum est! Jednak na realizację dalszej części norwidowskiego cytatu [O! Ty doskonałe wypełnienie] przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Pierwszą zapowiedzianą wystawą jest "czasówka" - ale jaka! Otóż niemal we wszystkich salach muzealnych zapanuje SZKŁO. Sól tego Muzeum, jego duma największa i chluba (wszystkich znajomych i przyjaciół z muzealnych działów pozaszklanych o wybaczenie proszę; takim widzę to nasze muzeum).
Data wernisażu tej wystawy to 14 stycznia 2012. 
I dopiero później, równolegle z jej trwaniem; z wolna i z nieśpiesznym namysłem powstawać będą wystawy stałe, do których byliśmy przecież przyzwyczajeni. Jednak nic już nie będzie, jak niegdyś - no, może poza eksponatami. Ale i one - w nowych szatach, w nowych gablotach i w świetle świeżym; we wspaniałym blasku Nowego Muzeum - wywrą na nas zupełnie inne, wielkie wrażenie. 
Jestem tego pewien, gdyż w głosach tych Pracowników muzeum, z którymi dzisiaj rozmawiałem, słyszę i zapał, i wielką chęć do pracy TWÓRCZEJ muzealniczej, i... odrobinę niepewności. Bo wszystko, co nowe - nawet jeśli piękne, jeśli lepsze - napawa nas odrobinką obawy...

Pani Gabrieli Zawiłowej, wszystkim Kustoszom, Kierownikom i Pracownikom muzeum życzę tego, czego życzyłbym sobie: wspaniałych ekspozycji, ciekawych aranżacji i genialnych pomysłów. I jeszcze jednego Wam wszystkim życzę, bo ważne to nad wyraz: by Urząd Zwierzchni, Marszałkowski, nie skąpił środków finansowych, by nie zatrzymał się w pół drogi.

Panie Marszałku Województwa! Kto dom, przybytek kultury wybudował; ten MUSI znaleźć wystarczające i obfite (acz na miarę szyte) fundusze, by ów dom, ów przybytek wypełnić GODNĄ TREŚCIĄ. Ludzi w jeleniogórskim Muzeum Karkonoskim masz Pan najlepszych (o dotychczasowych wydatkach można przeczytać tutaj)

No i kilka zdjęć, za których jakość nie najlepszą przepraszam - i śpieszę   wytłumaczyć: zupełnie nie miałem koncepcji na plany i ujęcia; tak oszołomiony byłem tym, co widziały moje oczy, że nie potrafiłem zmieścić tego widoku w obiektywie. Lepsze będą, obiecuję, przy najbliższej nadążającej się okazji. Na razie więc to, co jest...
Popiersie Hugo Seydela, Praojca Muzeum Karkonoskiego
Chata Karkonoska - osłonięta szkłem, zadaszona szkłem. Jak zniesie niewolę zamknięcia po ponad stuletnim przebywaniem na świeżym powietrzu...?


Marcin Zawiła - Prezydent Miasta, tu: niemal "Gromowładny" z rękawa...
Kilka "przypadkowych" ujęć wnętrz nowych - nie sposób ogarnąć ich na jednej panoramie
Tu będzie królestwo Stefanii Żelasko - królestwo szkła artystycznego
Gabriela Zawiłowa między kamerą a makietą (Kościoła Łaski w Jeleniej Górze)


Flagi

free counters