Ładowanie...

24.03.2011

Siła portali społecznościowych i mediów lokalnych



Zdarzyło się wczoraj:
Podczas spaceru z psem u stóp Góry Szybowcowej (na pograniczu Strupic i Jeżowa Sudeckiego) na bezchmurnym niebie pojawił się znienacka wielki, szary samolot wojskowy z biało-czerwoną szachownicą. Przeleciał nisko nad naszymi głowami i skierował się ku Wzgórzom Łomnickim, jeszcze bardziej zniżając lot. Zastanawialiśmy się, czy maszyna ma zamiar przyziemić na naszym międzynarodowym lotnisku przy ul. Łomnickiej oraz - czy już dzwonić do Świętoszowa, by przysłali czołgi. Nie, nie po to, by strzelać do lotników, ale - by wyciągnąć aeroplan z błota, który po lądowaniu na trawiastym pasie zaryłby się pewnie po skrzydła. Po trzech kwadransach sytuacja się powtórzyła: maszyna pojawiła się nad Górą Szybowcową, przeleciała nad szpitalem wojewódzkim i skierowała się na lotnisko Aeroklubu Jeleniogórskiego. Tym razem udało nam się dostrzec, że jedynie zniżyła lot, a następnie rozpoczęła odejście. Ja się na samolotach znam mniej więcej tak, jak premier Tusk na liberalnej polityce gospodarczej (a więc w zasadzie całkowicie się nie znam), myślałem więc, że to CASA.


Zdarzyło się dzisiaj:
Nie omieszkałem "zapuścić" tej historii na Facebooku:
Z wrażenia pomerdały mi się miesiące, więc przesunęłam nasz czas bieżący o miesiąc w przód. Nie o to jednak chodzi. Nie minęło więcej niż półtorej godziny, i  oto Konrad Przezdzięk (Jelonka.com) odpisuje mi takim oto linkiem:
No, to już wiemy. Latał; nie CASA ino Hercules, nie dwa, a trzy razy - a latał, bo miał prawo latać! Reszta jest tajne przez poufne i grozi śmiercią lub utratą zdrowia psychicznego (w szczególności).


Dlaczego o tym w ogóle piszę? Otóż na tym bagatelnym przykładzie widać, jak wielką nośność informacyjną ma Internet, a szczególnie tzw. portale społecznościowe. A także, jak wielką rolę mogą odgrywać lokalne portale, gazety elektroniczne (i papierowe, ale te szybkością przekazu przegrywają z Internetem), telewizje, fora etc., w szczególności w małych miastach, które wyłącznie okazjonalnie pojawiają się w newsach WIELKICH stacji telewizyjnych i gazet. I nie chodzi mi o wyjaśnianie wojskowego "grzmotu babci pod pierzyną": mi wystarczy: "latał, bo miał latać". Zainteresował mnie socjologiczny, społeczny i lokalnie-medialny aspekt losów mojego pytania o samolocik.
W związku z tym chciał będę przyjrzeć się bliżej naszym jeleniogórskim i wokół-jeleniogórskim mediom i troszeczkę (na miarę moich umiejętności i mojej wiedzy) je przeanalizować. Z subiektywnym nastawienie "konsumenta informacji".
...a co z tego wyniknie, postaram się zamieścić na niniejszym blogu.

Dziękuję Konradowi i Angeli z Jelonka.com za szybką reakcję.


Całość także do poczytania na Facebooku

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Flagi

free counters