Ładowanie...

26.04.2011

Wenzel Benna (1873-1964) - artysta szkła szlifowanego

Kolejny tekst przetłumaczony z poczciwego "Wanderera im Riesengebirge", z czasów bardzo niepoczciwych, bo z roku 1943 (marzec-kwiecień, nr 3/4). Ale nie z polityki, nie z historii powszechnej i z pewnością nie z II wojny światowej to opowieść:

 (autor: Heinrich Rohkam)

Głównym punktem uroczystości związanych ze stuleciem istnienia Huty Józefiny w lipcu 1942 r. była wystawa ukazująca chronologicznie rozwój szkła ze Szklarskiej Poręby w ostatnim stuleciu. Odwiedziło ją ponad 10.000 gości, zatrzymując się przed stołami i witrynami, a najchętniej w tym pomieszczeniu, w którym wystawiono dzieła mistrzów szlifierskich. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się prace pewnego człowieka, który 23 lutego w Szklarskiej Porębie obchodził swoje 70. urodziny: Wenzela Benny. Wytwory jego cudownych rąk przewyższały dzieła jego poprzedników w historii szklarskoporębiańskiego hutnictwa szkła (Simona, Fischera); w większości wypadków nie można było znaleźć ich godnych odpowiedników z wcześniejszych czasów. Oto bowiem Wenzel Benna przez całe swoje twórcze życie nie był z pewnością ani naśladowcą, ani epigonem, lecz artystą nowatorskim. O jego niezwykłym artyzmie niechaj świadczy fakt, że choć przez niemal całe swoje życie zawodowe zatrudniony był jako pracownik najemny, to nigdy nie ustawał we własnym rozwoju artystycznym. Był o wiele więcej, niż tylko szlifierzem szkła, był - pomimo wynikających z pracy najemnej ograniczeń - artystą najwyższej próby.
[O jego twórczości i jego dziele pisał już "Wanderer..." choćby w 1928 r. (str. 130 i następne). W tym miejscu niechaj znajdzie się więc krótki rys jego życia.]



Benna urodził się 23 lutego 1873 r. w Stubenbach (Prášily) w Böhmerwald (Šumava), w regionie, w którym sztuka wytwarzania szkła miała długą tradycję. Niezwykły talent rysowniczy dziecka skłoniła jego ojca do posłania go na naukę zawodu do grawera szkła w hucie luster. Wenzel miał wówczas niespełna 13 lat. Nie był to dla niego łatwy okres: codzienne 12 godzin spędzane przy maszynie grawerskiej z pewnością doskwierały wątłemu chłopcu. Mimo to - każdą wolną chwilę poświęcał na doskonalenie swojego warsztatu rysownika. Każdy wzór, jaki ujrzał, stanowił dla niego bodziec do poszukiwania udoskonaleń. Odziedziczone zdolności, którymi obdarzony był także jego brat Albert (został malarzem), powodowały, że nauka przychodziła mu z łatwością. Już w ostatnim roku nauki osiągnął tak wysoki poziom, że bez kłopotów mógł poważyć się na opuszczenie rodzinnych stron. Szukał takiej pracy, które pozwoliłaby mu na dalsze doskonalenie swojego talentu. Jednak dwa pierwsze stanowiska - w Zawierciu koło Warszawy i w Schützendorf (Šicendorf) koło Jihlavy - okazały się porażką i rozczarowaniem. Nie dość, że nie dawały mu absolutnie żadnej szansy na rozwój artystyczny, to poprzez monotonię seryjnej produkcji powodowały, że Benna tracił serce i do pracy, i do sztuki szlifierskiej. Jednak przy swej wrodzonej skromności - takim pozostał po dziś dzień - nie miał odwagi, by w tak młodym wieku ubiegać się o pracę w szlifierniach Nového Boru. Ówczesna Haida była bowiem najsłynniejszym ośrodkiem szlifierstwa szkła. Jednak wkrótce w jednej z hut izerskich Benna znalazł pracę, która przyniosła mu o wiele większą satysfakcję. U Umanna w Tiefenbach (Hluboká, Liberec) i u Riedela w Unterpolaun (Polubný) powstawały szkła jego autorstwa, które wywoływały powszechne zainteresowanie i spowodowały, że najważniejsza huta szkła artystycznego w Czechach należąca do hrabiego Harracha w Harrachovie skłoniła go do współpracy. W wieku zaledwie 20 lat objął w Harrachovie posadę kierownika szlifierni szkła.

W okresie letniego przesilenia roku 1895 Benna wstąpił w szeregi twórców, pracujących w Hucie Józefiny w Szklarskiej Porębie, która w ciągu pierwszego półwiecza swojego istnienia zdobyła światową renomę, a jemu dała sporą swobodę działania. I to tu, w Szklarskiej Porębie, jego talent rozkwitł najwyraźniej, mimo że ograniczenia związane z fabryczną produkcją nie pozwalały młodemu człowiekowi na poświęcenie się wyłącznie własnym projektom i pomysłom. Tej twórczej wolności starczyło jednak na tyle, by narodziły się te ważne dzieła, które do dziś (tu tekst nie stracił na aktualności nawet w 2011 r. - przyp. tłum.) podziwiane w muzeach i w prywatnych kolekcjach wywołują zachwyt wszystkich oglądających. Benna jednak i teraz nie czuł się spełniony: zbyt wielka była presja realizacji sztampowych zamówień klientów. Już przed (pierwszą) wojną światową doszedł do wniosku, że musi założyć własną pracownię, w której odpowiedzialny będzie wyłącznie przed sobą samym. Wojna uniemożliwiła urzeczywistnienie tego zamiaru. Benna w dalszym ciągu pracował dla innych.

Zawirowania czasów powojennych nie ominęły także rozwoju hutnictwa szkła i produkcji szkła artystycznego, a Benna coraz bardziej walczyć musiał o swoją artystyczną wolność. Jeżeli więc nie chciał utracić tej wolności całkowicie, nie mógł dłużej służyć swojemu pracodawcy w dotychczasowej formie. Nadszedł czas ostatecznego rozstania się z zakładem, w którym przepracował ponad ćwierć wieku, w ogromnym stopniu przyczyniając się do jego światowej sławy. Skończył już pięćdziesiątkę i nie było czasu do stracenia, by urzeczywistnić niespełnione dotychczas marzenie młodości. Mimo ekonomicznych zagrożeń, jakie w ówczesnej sytuacji gospodarczej niosło usamodzielnienie się zawodowe, Benna stworzył w Szklarskiej Porębie Górnej własną pracownię, która nareszcie pozwoliła mu żyć własną, ukochaną sztuką, bez jakichkolwiek wpływów osób trzecich i wymagań, stawianych przez nastawione na szybką sprzedaż fabryki. Jak się okazało - był to krok słuszny: Pracownie Artystyczne Benny, w których Wenzel Benna, a później także jego syn Edgar, tworzył nowe oblicze sztuki szlifierskiej szkła, natomiast Helmut Benna tworzył jako rzeźbiarz w drewnie, stały się szybko ośrodkiem rzemiosła artystycznego w Szklarskiej Porębie. Spełniło się największe młodzieńcze marzenie chłopaka ze szklarskiej rodziny z Šumavy: Wenzel Benna stał się wolnym artystą.

I choć urodził się Weznel Benna w południowo-zachodnich górach Czech, a godną starość spędzał na przedmieściach Berlina, to przecież stał się duszą i ciałem mieszkańcem Karkonoszy (i Gór Izerskich - przyp. tłum.). I za takiego sam uważa się dzisiaj. Ma do tego absolutne prawo, albowiem wszystkie najznamienitsze jego dzieła powstały tu, w Górach Karkonosza; to pośród nich i wraz z nimi poniósł cząstkę tutejszej prastarej szklarskiej tradycji w szeroki świat. Góry inspirowały jego twórczość, dzięki niej świat ujrzał gór tych artystyczny wizerunek, więc są Karkonosze częścią tej twórczości i winny być z tego dumne: bowiem jest Wenzel Benna najważniejszym współczesnym artystą szlifowanego szkła naszej śląskiej ojczyzny.

Drogowskazy:
Muzeum Karkonoskie: "Od secesji do modernizmu"
Stefania Żelasko: "Josephinenhütte 1900-1950"
Dom Carla i Gerharta Hauptmannów - wystawa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Flagi

free counters