Ładowanie...

15.08.2012

Grodiuice – Gradice – Gröditzburg – Grodziec


W pół drogi pomiędzy Lwówkiem Śląskim a Złotoryją (jakieś 45 km na północ od Jeleniej Góry), na niewysokim, acz górującym nad płaską okolicą wzgórzu (389 m), widać zarys budowli ciekawej: to Godiuice, albo Gradice (tak w XII wieku), Guerquin (na przełomie XII i XIV w.), czy też Gröditzburg, albo swojsko-powojennie: Grodziec lub Zamek Grodziec.

W X i XI wieku stała tu niewątpliwe słowiańska twierdza drewniano-ziemna, jedna z wielu wzdłuż ówczesnej zachodniej granicy Śląska. Wzmiankowano zamek natomiast w roku 1155, w pewnym dokumencie papieskim. O Gradicach pisano na dworze księcia Bolesława I Wysokiego (który to w zamian za wierną służbę cesarzowi Niemiec otrzymał wreszcie w nagrodę utraconą przez ojca dziedzinę śląską). To tutaj, na Grodźcu, książę w obliczu licznych świadków wystawił i podpisał akt założycielski słynnego klasztoru cysterskiego w Lubiążu (mnisi oczywiście przypałętali się z Niemiec, z Pforty w dzisiejszej Saksonii-Anhalcie). 

Od tego czasu sprawy własnościowe obronnego założenia na górze Grodziec przypominają zabawę kalejdoskopem: zmieniają się formy własności, przewijają się różne postaci, często nie całkiem wobec Grodźca nastawione łaskawie. Najpierw w skutek zlicytowania posiadłości, zamek objął szlachecki ród von Busewoy (czyżbym w końcówce nazwiska dostrzegał pogłos swojskiego pojęcia „woj”?), następnie około 1473 r. stał się własnością starosty śląskiego, Fryderyka I, a później jego następcy, Fryderyk II. Z ich czasów zachowały się liczne dokumenty, plany i rysunki, które świadczą o intensywności prac budowlanych przez obu panów nakazanych. Niewykluczone, że mistrzem budowlanym (a więc głównym architektem) był niejaki Wendelin Roßkopf z Görlitz. Roboty trwały do 1522 roku, a w ich skutek powstało założenie obronno-mieszkalne o długości ok. 270 m i szerokości 140 m, przy czym sam Zamek Wysoki był o wiele mniejszy, za to otoczony podwójnym murem obronnym. Na dziedzińcu głównym po jego północno-zachodniej stronie stanęła część mieszkalna założenia zamkowego. 

Na liczne i ekscesywne balangi poczęli przyjeżdżać tu możni Księstwa Legnickiego: opisywał je w drugiej połowie XVI w. niejaki Januszek ze Świnków (czy raczej Hans von Schweinichen), pan na zamku Świny (koło Bolkowa), który tu pełnił funkcję Hauptmanna. Nader często w opisach tych występuje książę Henryk XI. Polecam tę ciekawą lekturę: „Pamiętnik Hansa Schweinichena do dziejów Szlązka i Polski 1552-1602” w tłumaczeniu Hieronima Feldmanowskiego.

Nastał czas wojny trzydziestoletniej, na zamku rezydowali raz to wallensteinczycy, raz to Szwedzi, przyczyniając się wydatnie do zniszczenia obiektu, a próba jego odbudowy w późnych latach XVII w. upadła wskutek śmierci jej inicjatora, księcia Jerzego Wilhelma.
von Benecke z rodziną
Po zwinięciu się legnickiej odnogi Piastów śląskich (kłopoty z prokreacją?) cesarz Leopold I podarował Grodziec synowi hrabiego rzeszy, Gallasa. Ten sprzedał go hrabiemu von Frankneberg, który w 1708 r. we wsi Grodziec wystawił barokowy pałac. Kolejnymi właścicielami zamku Grodziec byli: hrabia von Geßler (czyżby – kojarzę nazwisko – także parał się gastronomią i uciekaniem przed wierzycielami?), kamerdyner cesarski Karol von Schellendorf, a w 1801 r. Jan Henryk von Hochberg, rezydujący w Książu. Chwilę później zjawili się na zamku żołnierze napoleońscy i splądrowali obiekt do imentu. Wreszcie zamek nabył pruski bankier Wilhelm Christian Benecke, który w sposób istotny obiekt wyremontował, choć każdy konserwator zabytków załamałby się dokumentnie, gdyby ową samowolę budowlaną zobaczył. Nowy właściciel, Leonard Amadeusz Maksymilian hrabia Henckel von Donnersmarck, adiutant Jego Wysokości wielkiego księcia Sachsen-Weimar, zrobił na zamku niezły biznes, sprzedając za 80.000 marek dwa witraże z Sali Rycerskiej. Gdy jednak w roku 1899 Grodziec stał się własnością tajnego radcy Willego von Dirksena, nastały dla obiektu czasy lepsze. Von Dirksen zaangażował do prac słynnego znawcę architektury zamkowej Bodo Ebhardta, który na podstawie zachowanych dokumentów i rysunków ukończył daleko posuniętą rekonstrukcję zamku w 1908 r. W ciągu trzech lat naprawiono front palatium, podniesiono jego mury oraz pokryto je dachem, podwyższono także wieże, odtworzono ich szczyty wraz z blankami, postawiono też bramę na podzamcze oraz mosty. Od nowa urządzono wnętrza, organizując w nich pokoje gościnne, restaurację i sale wystawowe z wielką ilością cennych zabytków sztuki oraz historycznej broni. W rezultacie tej dość luźno poprowadzonej rekonstrukcji obiekt otrzymał bardzo interesującą bajkową formę, stracił jednak przy tym wiele ze swojego autentycznego charakteru, nawiązującego do wcześniejszej historii i tradycji. Ebhardt nie odbudował zamku w całości. Zaniechał odtworzenia donżonu, muru północno-wschodniego i części elementów. Po uroczystym otwarciu z udziałem cesarza Wilhelma II 9 maja 1908, warownia oddana została w użytkowanie narodowi niemieckiemu, a symboliczną pieczę nad nią sprawować miało jedno ze śląskich towarzystw historycznych. 

Po śmierci Willibalda w 1926 roku majątek przejął jego syn Herbert von Dirksen, nazistowski polityk i zaufany współpracownik Hitlera. W latach 1939-45 często przebywał on na Grodźcu, gdzie pod koniec wojny został najpierw złapany przez Sowietów (bardzo przydały mu się wówczas stare fotografie z placówki w Moskwie, wykonane w towarzystwie wysokich rangą radzieckich oficerów), a następnie potajemnie wywieziony przez niemieckich agentów w głąb Rzeszy.

A po wojnie... Najpierw zamek spalili Rosjanie. Następnie (w latach 60-tych XX w.) podjęto prace renowacyjne i zamek częściowo odzyskał swój wygląd, a także turystyczną użytkowość. W XXI wieku służył jako sceneria licznych produkcji filmowych, w tym także rosyjskich (miejmy nadzieje, że nie będą kręcić filmu realistycznego o spaleniu zamku przez Armię Czerwoną...). Jest niewątpliwą atrakcją turystyczną, odbywają się tu liczne imprezy rycersko-winno-miodowo-kolonijne, te ostatnie pod znakiem Szkoły Magii... 


No to kilka zdjęć i linków kilka:




Za halabardnikiem: alkowa, w alkowie Froda lekko zdziwiona.

Z psem na zamek? Tak, ale najlepiej z takim co się schodów stromych a ciemnych nie boi.

The Chapel

Reklama Windowsa?




Szkoła Magii pod wezwaniem nie całkiem świętego Harry Pottera?

Złotoryjskie wiatraki prądotwórcze. Widok z platformy donżonu.

Pozostałości po fosie

Strona Zamku Grodziec
Zamki Polskie - strona świetna (skorzystałem z tekstów)
Kulturwerk Schlesien - strona po niemiecku (skorzystałem z tekstów)

2 komentarze:

  1. Dawno na Grodźcu nie byłem. Czyli że główna wieża jest dostępna (bo wtedy można było łazić tylko po części palatium i galeryjce)?

    OdpowiedzUsuń

Flagi

free counters