03.03.2010

Polityka Radiowa

Od dawna wolę słuchać radia, niż oglądać telewizję. Wiąże się to również z tą częścią mojej pracy zarobkowej, którą wykonuję przy komputerze, a więc jej większość. Dzięki takim urządzeniom, jak WinAmp lub radiowym stronom internetowym (Tuba.fm lub Radiotuna.com) mam dostęp do ogromnej liczby stacji radiowych. Lubię te, które łączą spokojniejszą (zgredowską?) muzykę z dużą ilością informacji, niekoniecznie wyłącznie politycznych. Słucham więc na przemian "Trójki", "Radia Wrocław", często także "Złotych Przebojów" i "Radia Plus". Ostatnio, szczególnie wczesnym rankiem, włączam radiową Jedynkę. Nie trawię TOK.fm, w którym wprawdzie występuje rzekoma "śmietanka" medialna (Paradowska, która ma głos absolutnie nieradiowy, czy Żakowski, którego poglądy i niczym nieuzasadnione besserwisserstwo po prostu wkurwia), bo linia polityczna tego radia jest nieznośnie monotematyczna. Bardzo rzadko słucham jeleniogórskiego Muzycznego Radia, bo poziom redaktorski, językowy i "mikrofonowy" tej stacji jest żenujący (podobnie zresztą, jak poziom lokalnej telewizji jeleniogórskiej "Dami"). Jeżeli więc włączam MRFM, to po to, by wysłuchać wiadomości lokalnych, trwających ok. 5 minut (przed południem co godzinę, 30 minut po pełnej). Większość informacji regionalnych czerpię więc z PRW. Oczywiście słucham także rozgłośni zagranicznych: DLF, Radio Weser, BBC i Radio Reuters.

Zniesmaczają mnie coraz bardziej działania polityków nakierowane na działalność tzw. radia publicznego (w tym wypadku: Trójka i PRW). PiS wysyła skompromitowanego psa gończego Sobalę do Trzeciego Programu Radia (czytaj choćby w Dzienniku), a ten zaczyna przekształcać program w tubę polityczną tzw. prawicy (w rzeczywistości: pazernych na władzę, niedorozwiniętych emocjonalnie bliźniaków z parciem na media). Inny egzekutor PiS-owski, niejaki Hajłasza, za wszelką cenę chce zepsuć Radio Wrocław (vide: Jak pisowski szef Radia Wrocław rządzi w rozgłośni). 
Jeżeli to ma być zachęta do płacenia abonamentu RTV i sposób na zwiększenie słuchalności obu programów radiowych, to gratuluję rezolutności i wyczucia sytuacji. W przypadku Sobali najweselsze jest to, że ten pisowski policmajster radiowy będzie teraz zarządzał kasą, którą wpłacili "sympatycy Trójki" za czasów odwołanej niedawno M. Jethon. Jak znalazł na wyborcze spoty radiowe PiS-u...
Po rezygnacji z telewizji (by nie płacić haraczu na partie polityczne - zwanego "abonamentem") przyjdzie zrezygnować ze słuchania radia. Na szczęście mam sporą płytotekę, a większość gazet prowadzi ciągle jeszcze darmowe portale internetowe. 


Ad vocem: Wywiad Wojciecha Manna
O Radio Wrocław w GW-Wrocław

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Flagi

free counters