06.09.2010

Niedzielny wypad do Kořenova, Jizerki, na Orle i do Jakuszyc

Poranki są nadspodziewanie zimne, ten niedzielny rozgrzał termometr zaokienny do całych 5°C. Jednak pełni wiary w prognozę pogody (która wprawdzie nie zwiastowała upałów, ale obiecywała dzień bez opadów) ruszyliśmy do Szklarskiej Poręby Górnej, by sprawdzić kolejowe połączenie do Kořenova (docelowo kolej ma dojeżdżać do Tanvaldu, a w przyszłości nawet do Liberca, ale póki co Bracia Czesi wzięli się za remont torowiska pomiędzy Kořenovem a Tanvaldem).
Ze Szklarskiej wystartowaliśmy punktualnie o godzinie 7:15 czyściutką, ogrzaną Pesą.

Trochę cyrku przy zakupie biletów: oto u polskiej pani kierownik pociągu płaci się za przejazd do Jakuszyc, natomiast dalszą trasę opłaca się w złotówkach lub koronach u czeskich konduktorów. Za dwie dorosłe bezzniżkowe osoby i psa (za którego stała opłata 4 zł niezależnie od przejechanych kilometrów w Polsce i... 1 zł w Czechach) zapłaciliśmy 10,80 zł (PL) i 5 zł (CZ).

Punktualnie o 7:50 dojechaliśmy do Kořenova. Dzień zapowiadał się w istocie słonecznie, choć temperatury już wyraźnie izersko-wrześniowe. 

Ruszyliśmy żółtym szlakiem ku dolinie Izery (Jizery), a następnie czerwonym w kierunku widocznej świetnie góry Bukovec (1005 m) i położonej za nią Jizerki. To raczej trasa spacerowa (9,5 km + podejście na Bukovec), w przeważającej części wytyczona biegnącą wzdłuż rzeki asfaltową drogą (rowerową). Dopiero w ostatniej części, u stóp wspomnianego Bukovca szlak wkracza na teren rezerwatu przyrody i wiedzie leśnymi duktami.
Most kolejowy na Jizerze i wejście na czerwony szlak

Śniadanie na asfalcie

Przy szlaku
Widok z Bukovca na Jizerkę i czeska część Gór Izerskich

Osada Jizerka

Połaziliśmy trochę "po wsi" - było jak na deptaku w porze urlopowej: mnóstwo ludzi, rodziny z dziećmi, głównie na rowerach. Knajpki pełne, a cykliści i piechurzy przemierzali krzyżujące się tu szlaki wzdłuż i wszerz. Nigdy nie byłem w malutkim, mieszczącym się w dawnej szkole Muzeum Gór Izerskich, więc postanowiliśmy zajrzeć i tu: wstęp 35 Kč.

Muzeum Jizerských hor

W muzeum

Jedna z licznych jizerskich restauracyjek - w Starym Tartaku

Zrezygnowaliśmy tym razem z czeskiego piwa, knedlików z gulaszem, czy 'smaženeho sýra': w plecakach mieliśmy sporo prowiantu, poza tym było ciut za zimno na siedzenie pod parasolami, a w tutejszych restauracjach czeskich obowiązuje zakaz palenia wewnątrz lokalu (ot, skutki nałogu mojego). Ruszyliśmy więc dalej, ku granicznemu mostkowi na Izerze i ku Orlu (z Jizerki to ledwie 2,5 km).

Mostek Graniczny na Izerze u podnóża Granicznika

Dojście do Staszkowego Orla od Granicznika

Na Orlu zabawiliśmy nieco dłużej - tu zawsze spotyka się znajomych, poza tym wypada zamienić kilka słów z Gospodarzem, którego niezwykle cenię i bardzo lubię. W schronisku, a głównie przed nim - ruch jak w ulu: dziesiątki psów, tabuny dzieci i tabuny rowerzystów oraz piechurów. Krótko po 16:00 ruszyliśmy jednak dalej, by przez Samolot dotrzeć do Jakuszyc - i ostatnim kursem z Kořenova dojechać do Jeleniej Góry. Szkopuł taki oto z tym połączeniem: z Jakuszyc pociąg rusza o 18:20, do Szklarskiej Górnej dojeżdża o 18:35 - i tu czeka aż do 19:11, by spacerowym tempem ruszyć do Piechowic (p.: 19:50) i już z normalną osobową prędkością dojechać do Jeleniej Góry o 20:13. Prawie 2 godziny z Jakuszyc do Jelonki (41 km) to niezbyt imponujące osiągnięcie. Podobno w przyszłym roku (pewnie w drugiej połowie lata) ma być lepiej: torowisko między Szklarską a Piechowicami jest remontowane.



Opisana trasa to miła, choć nie zachwycająca widokami (poza okolicami Jizerki i Orla) wędrówka. Jednak jak na "przetarcie" szlaku w Góry Izerskie od czeskiej strony i dość surową pogodę - była to bardzo miła eskapada.

Jako bonus: takie oto zdjęcie Frody w dzień po wycieczce (z godziny 11:15). Pies najwyraźniej dostał w kość. Mocno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Flagi

free counters