Ładowanie...

25.11.2010

Jaruzelski ante portas?

Pospolite ruszenie się zrobiło: w mediach, w tzw. środowiskach solidarnościowych i na "prawicy". Oto Komorowski śmiał zaprosić Jaruzelskiego do Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a ten - i to zabolało jeszcze bardziej! - zaproszenie owo przyjął. I o co ten krzyk obłudny??? Nie, nie kocham Generała, nie byłem ani wyznawcą PZPR-u, ani zwolennikiem stanu wojennego, nie zapomniałem, że cieniem na życiorysie Jaruzelskiego kładzie się również strzelanie do robotników w Gdańsku w 1970 r. 
I oto znalazłem w czeluściach Internetu napisany przez... prawicowca tekst, pod którym podpisuję się obiema rękami (jakbym potrafił - to i nogami). Przytoczę in extenso - by zachować przede wszystkim dla siebie. Autorowi, Panu Janowi Engelgardowi, bardzo dziękuję za te słowa, za wyważenie i historyczną (czasami niewygodną dla - excusez-moi - dzisiejszych "Wielkich Solidaruchów i Bojowników o Wolność i Demokrację z lat 1989 - 2010").

Jaruzelski, „Solidarność”, Polska
Zamiast interesować się przedmiotem obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego na temat polityki polskiej wobec Rosji – dyżurne media oraz część polityków uznających się za jedyne wyrocznie zagrzmieli – po co na posiedzeniu pojawiał się gen. Wojciech Jaruzelski? Wrzawa trwała cały dzień, tak jakby naprawdę stało się coś skandalicznego. I owszem, swoją opinię wyraziła kreowana na gwiazdę pani Kluzik-Rostkowska, a jedyne co miała do powiedzenia, to jakieś wyświechtane slogany. „To jest człowiek nie z tej epoki, z czasów kiedy Polska nie była suwerennym krajem. I to jeszcze, który jednoznacznie kojarzy się ze stanem wojennym, który wysyłał czołgi na wielki ruch solidarnościowy” – powiedziała. Dodała też, że nie potrafi sobie wyobrazić sytuacji, w której „czołowi politycy wolnej Polski mieliby korzystać z doświadczeń tamtych czasów”.

Takie to są horyzonty i pamięć ludzi „wielkiego ruchu solidarnościowego”. Pamięć krótka, jak diabli. Pani Kluzik zapomniała chyba, że owa „Solidarność” nie obaliła władzy Jaruzelskiego, tylko ją od niego przyjęła w wyniku negocjacji. Co więcej, owa „Solidarność” w 1989 roku wybrała głosami swoich przedstawicieli w Sejmie i Senacie Jaruzelskiego prezydentem RP, a głosował za tym nawet Marek Jurek. Prawda jest więc taka, że III RP rodziła się do życia z prezydentem Jaruzelskim na czele a nie z Ignacym Mościckim. To chyba są fakty oczywiste.
A teraz co do doradzania. Akurat w sprawach rosyjskich Generał ma znacznie więcej do powiedzenia niż cały tabun pseudo-ekspertów mieniących się „znawcami Rosji”. Po drugie, nawet bolszewicy w 1919 i 1920, a i potem – chętnie korzystali z porad carskich generałów, bo wiedzieli, że na wojsku się nie znają. A więc nawet oni, ideologicznie zacietrzewieni, mieli zmysł praktyczny i zdrowy rozsądek (ze swojego punktu widzenia), czego brak politykom solidarnościowym. Jeszcze raz pokazali oni niestety małość. Ludzie dawnego systemu, którzy latami stykali się z Rosjanami, powinni być dla każdego państwa bezcenni jako doradcy. Tak zrobiliby wszyscy – Niemcy, Amerykanie, Anglicy. Tylko nie my
Wielki polski papież, Jan Paweł II, spotykał się z Jaruzelskim wiele razy, ostatni raz już kiedy Jaruzelski był osobą prywatną. Dlaczego? Bo papież miał świadomość złożoności sytuacji Polski przed 1989 rokiem i wiedział, że w sumie lepiej dla Polski stało się, że na jej czele stał właśnie Jaruzelski, a nie jakiś bezrozumny stupajka. Na tym tle jeszcze bardziej wyraziście widać jak ci, którzy mają usta pełne katolickich frazesów – odlegli są od ducha tegoż katolicyzmu.
Opublikowano na blogu Engelgard 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Flagi

free counters